w Newcastle rzadziej, ale w Brighton to non stop ludzi w garniakach na rowerach sie widzialo. Moj GP na wizyte domowa przyjezdzal na rowerze, moj landlord (dwa hotele, kilkkadziesiat nieruchomosci) nie mial nawet prawka (40 lat mial), mowil ze jak gdzies dalej to woli pociag/samolot a po miescie ani nie ma gdzie zaparkowac ani to nie zdrowo. Samochodow mial kilka... jego elektrycy, hydraulicy i inni tacy uzywali ich wypasione fury, on nigdy nimi nie jezdzil, sluzbowe na uzytek pracownikow. Jak stalem na bramce to tez mialem tlyko 10 min i zadne pod gorke to w pelnym garniaku przy ladnej pogodzie smigalem, przy brzydzkiej wrzucalem kurtke deszczo/wiatrodporna. Spodnie tez mam specjalne.
Kierowcy w Brighton byli wypas, zawsze Cie rpzepuszczali itd, co im za roznica za 3 min znowu tkwili w korku :D W newcastle to hardcore, juz mi raz otworzyl wysiadajacy z zaparkowanego drzwi rpzed sama twarza ledwo odskoczylem, jak do niego podszedlem to przeprosil ale najpierw probowal kozaka strugac bo pierwsze co mi z ust wylecialo to : k.u.h.w.a mac i myslal pewnie ze przykozaczy bo po ang nie gadam :D W newcastle juz ze 3 razy malo mnie nie potracili, tu jest hardcore jak w PL z rowerem. Widzialem co w Brighton robili rowerzysci chamskim kierowca, normalnie zajezdzali im droge tak dlugo az ci gdzies utkneli na swiatlach, jak tlyko zapalilo sie czerowne, urywali lusterko i dluga po chodniku :D I co ci koles zrobi? na czerownym przewali za toba? To sie rozwali :D Biec za toba bedzie? :D Ale tak se mozna na nieregualrnej trasie, bo jak codziennie smigam ta sama do pracy to ktos wystarczy ze sie na nastepny dzien przyczai w tym samym miejscu i mam przesrane, wiec olewam.
Generalnie to krawat, spodnie i koszule (marynarki w pracy nie wymagaja wiec nie nosze) przywoze na pocztku tyg ze soba w torbie (kilak par) wieszam w przebieralni i potem juz nie woze, tylko sie przebieram. na koniec tyg zabieram all do prania. Przebieram sie w pracy, ale mam taka kondycje ze nawet nie spocony przyjezdzam, czasami zeby se dokuczyc jade troche na okolo zeby masakryczne gorki zahaczyc i
poprawic kondycje.
Za rower dalem 320 fuli ale rowery za 2 k i wiecej nie sa rzadkoscia, zreszta sam bym sie juz przesiadl na cos fajniejszego....
vit - miales jakies wypadki na rowerze? bo ja rozwalilem wiazadlo w kolanie :D