Witam serdecznie. Otóż we wrześniu powróciłem do treningu, zacząłem z wagi 63, w grudniu na 70 kończąc. Kilogramy szły dość dobrze na wszystkie partie do czasu, kiedy podczas wyciskania klaty nie pojawił się ból bicepsa (ciężko to opisać, bo nie czuję napięcia mięśnia, ale boli ;) ). W fazie opuszczania- negatywnej nic się nie dzieje, natomiast w fazie pozytywnej ból nasila się, a biceps, szczególnie prawy odmawia posłuszeństwa.
Dzisiaj tak mi się to dało we znaki, że nie skończyłem robić klatki.
Oto trening:
12,10,10,8- wyciskanie płaskie sztangą- kolejno kilogramy: 35,40,45,45
12,10,10,8- skośne sztangą
4x10- rozpiętki hantlami
Więc stawiam pytanie- czy może to być niedobór makroelementu, np. magnezu, czy też niewłaściwe wyciskanie- tyłek, biodra, głowa na ławce, grzbiet delikatnie w górze, ręce na szerokości 75cm, nadgarstki i przedramiona są prowadzone w jednej linii, sztangę opuszczam w zależności od kąta pochylenia ławki, a łokcie prawie w jednej linii z barkami.
Jakieś sugestie? ;)
Pozdrawiam
Dzisiaj tak mi się to dało we znaki, że nie skończyłem robić klatki.
Oto trening:
12,10,10,8- wyciskanie płaskie sztangą- kolejno kilogramy: 35,40,45,45
12,10,10,8- skośne sztangą
4x10- rozpiętki hantlami
Więc stawiam pytanie- czy może to być niedobór makroelementu, np. magnezu, czy też niewłaściwe wyciskanie- tyłek, biodra, głowa na ławce, grzbiet delikatnie w górze, ręce na szerokości 75cm, nadgarstki i przedramiona są prowadzone w jednej linii, sztangę opuszczam w zależności od kąta pochylenia ławki, a łokcie prawie w jednej linii z barkami.
Jakieś sugestie? ;)
Pozdrawiam
Krzysztof Piekarz