Przez lata panowało przekonanie, że problemy z sercem to domena wieku dojrzałego – coś, czym zaczynamy się martwić po czterdziestce lub pięćdziesiątce. Najnowsze dane długoterminowe pokazują jednak, że u mężczyzn proces ten zaczyna się znacznie wcześniej i przez długi czas rozwija się niemal niezauważalnie.
Do 35. roku życia różnic prawie nie widać
Analiza wieloletnich obserwacji osób zdrowych na starcie dorosłości pokazuje, że do około 30–35. roku życia ryzyko chorób sercowo-naczyniowych u kobiet i mężczyzn jest bardzo podobne. W tym okresie organizm zwykle dobrze kompensuje drobne błędy stylu życia, a ewentualne zmiany w naczyniach czy metabolizmie nie dają jeszcze wyraźnych objawów. Problem zaczyna się później — i właśnie dlatego bywa pomijany.
Około 35. roku życia następuje przyspieszenie

W połowie czwartej dekady życia u mężczyzn pojawia się wyraźny punkt zwrotny. Od tego momentu ryzyko chorób serca zaczyna rosnąć szybciej niż u kobiet i utrzymuje się na wyższym poziomie przez kolejne lata. Co istotne, nie dotyczy to w równym stopniu wszystkich chorób układu krążenia. Największą rolę odgrywa choroba wieńcowa, czyli stopniowe uszkadzanie i zwężanie naczyń zaopatrujących serce. To właśnie ona w największym stopniu odpowiada za wcześniejsze występowanie zawałów u mężczyzn.
Klasyczne czynniki ryzyka nie wyjaśniają wszystkiego
Naturalnym podejrzeniem są nadciśnienie, cholesterol, palenie papierosów czy zaburzenia glikemii. Rzeczywiście, te czynniki mają znaczenie, ale badania pokazują, że tłumaczą tylko część różnicy między płciami. Nawet po uwzględnieniu stylu życia i parametrów metabolicznych mężczyźni nadal wchodzą w okres podwyższonego ryzyka wcześniej. To sugeruje udział innych mechanizmów — hormonalnych, zapalnych, naczyniowych, ale też społecznych i behawioralnych.
Biologia i styl życia działają razem
U mężczyzn szybciej postępują zmiany w ścianach naczyń wieńcowych, częściej dochodzi do sztywności tętnic i zaburzeń funkcji śródbłonka. Jednocześnie wielu mężczyzn w tym wieku ogranicza spontaniczną aktywność fizyczną, przybiera na masie ciała i rzadziej korzysta z profilaktyki zdrowotnej. W praktyce oznacza to, że proces chorobowy może rozwijać się przez wiele lat bez żadnych objawów klinicznych.
Dlaczego badania przesiewowe zaczynają się za późno
Większość standardowych programów profilaktycznych koncentruje się na osobach po 40. roku życia. Tymczasem dane wskazują, że u mężczyzn pierwsze niekorzystne zmiany zaczynają się nawet dekadę wcześniej. To oznacza utraconą szansę na realną prewencję.
Wczesna ocena ciśnienia, lipidów, masy ciała, poziomu aktywności i jakości snu około 30.–35. roku życia może mieć większe znaczenie niż późniejsze „gaszenie pożaru”. Istotnym problemem jest też mniejsza skłonność młodych mężczyzn do regularnych kontroli zdrowotnych. W przeciwieństwie do kobiet rzadziej mają oni kontakt z systemem ochrony zdrowia w ramach rutynowych wizyt. To sprawia, że czynniki ryzyka bywają wykrywane dopiero wtedy, gdy są już zaawansowane.

Co z tego wynika w praktyce
Z perspektywy dietetyka i trenera wniosek jest jasny: profilaktyka sercowo-naczyniowa u mężczyzn powinna zaczynać się wcześniej, zanim pojawi się nadwaga, nadciśnienie czy ograniczenie wydolności. Regularny ruch, utrzymanie masy mięśniowej, kontrola snu i stresu oraz podstawowe badania laboratoryjne nie są „opcją”, ale inwestycją w kolejne dekady życia.
Podsumowanie
Ryzyko chorób serca u mężczyzn nie zaczyna się nagle w średnim wieku. Pierwszy wyraźny moment przyspieszenia przypada już około 35. roku życia i dotyczy głównie choroby wieńcowej. Klasyczne czynniki ryzyka nie tłumaczą tego zjawiska w pełni, co podkreśla znaczenie wczesnej profilaktyki. Im wcześniej zostanie wdrożona, tym większa szansa, że choroba nigdy nie przejdzie z fazy „cichej” w kliniczną.
Źródło: Sex Differences in Age of Onset of Premature Cardiovascular Disease and Subtypes: The Coronary Artery Risk Development in Young Adults Study https://www.ahajournals.org/doi/10.1161/JAHA.125.044922



"W połowie czwartej dekady życia u mężczyzn pojawia się wyraźny punkt zwrotny. Od tego momentu ryzyko chorób serca zaczyna rosnąć szybciej niż u kobiet i utrzymuje się na wyższym poziomie przez kolejne lata."
Tak naprawdę kobiety są chronione tylko do menopauzy (może to być wiek 42-45, może być 47, a może być 50-52 lata - zależy od wielu czynników). Niektóre mają wcześniej.
"Według raportu American Heart Association (2002) w USA po menopauzie u 70% kobiet zapada na choroby układu krążenia, a u 30% na osteoporozę [3]."
Źródło: Pardhe BD, Ghimire S, Shakya J, Pathak S, Shakya S, Bhetwal A, Khanal PR, Parajuli NP. Elevated Cardiovascular Risks among Postmenopausal Women: A Community Based Case Control Study from Nepal. Biochem Res Int. 2017;2017:3824903. doi: 10.1155/2017/3824903. Epub 2017 May 2. PMID: 28540087; PMCID: PMC5433412. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5433412/
"Z patofizjologicznego punktu widzenia zapadalność na chorobę niedokrwienną serca u kobiet jest opóźniona o 10 lat względem mężczyzn, a zawał serca i nagły zgon u kobiet pojawiają się 20 lat później niż u mężczyzn [14,15]. Wydaje się, że to opóźnienie wystąpienia CVD wynika z kardioprotekcyjnego działania endogennych estrogenów [16]. Zatem, u kobiet przed menopauzą na ogół występuje działanie ochronne przed klinicznymi objawami CVD. Jednak po menopauzie spadek poziomu estrogenów prowadzi do zwiększonego ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych. Chociaż kobiety przed menopauzą są obarczone niższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych w porównaniu z mężczyznami w tym samym wieku, ryzyko to wzrasta po menopauzie [15].
Według przełomowego badania Framingham z 1976 r. wśród kobiet w wieku od 40 do 54 lat u kobiet po menopauzie zapadalność na choroby układu krążenia jest od dwóch do sześciu razy większa w porównaniu z ich odpowiednikami przed menopauzą"
Źródło: Fasero, M., & Coronado, P. J. (2025). Cardiovascular Disease Risk in Women with Menopause. Journal of Clinical Medicine, 14(11), 3663. https://www.mdpi.com/2077-0383/14/11/3663
Więc panie mają przewagę, ale chwilowo, potem masowo chorują i umierają.