Dwukrotny mistrz Mr. Olympia nie zgadza się z opinią, że dzisiejsza kulturystyka jest „łatwiejsza” niż kiedyś. W najnowszej wypowiedzi Lunsford podkreślił, że mimo rosnącej liczby kart pro IFBB, poziom rywalizacji jest dziś wyższy niż kiedykolwiek wcześniej.
„Więcej kart pro nie znaczy łatwiej”
Jednym z częstych argumentów krytyków współczesnej sceny jest to, że obecnie przyznaje się więcej kart zawodowych niż w przeszłości. Zdaniem Lunsforda to myląca narracja. Owszem, więcej zawodników otrzymuje status profesjonalisty, ale jednocześnie rośnie globalna baza talentów, dostęp do wiedzy, trenerów i zaplecza przygotowawczego.
https://youtu.be/De3hJmYp5cg
W efekcie – jak twierdzi – konkurencja na najwyższym poziomie jest bardziej zagęszczona. Coraz więcej zawodników realnie walczy o finały i tytuły, a margines błędu jest minimalny. Lunsford ma za sobą wyjątkowo udany sezon 2025. Najpierw triumfował w Arnold Classic w Columbus, następnie wygrał inauguracyjną edycję Men’s Open Pittsburgh Pro, a na koniec sięgnął po drugi w karierze tytuł Olympia w kategorii Open. Tym samym dołączył do wąskiego grona zawodników, którym udało się stracić tytuł i odzyskać go ponownie – podobnie jak Jay Cutler.
Droga z 212 do Open
Warto przypomnieć, że Lunsford wcześniej wygrał 212 Olympia w 2021 roku. Przejście do kategorii Open oznaczało konieczność znaczącego rozwoju masy mięśniowej przy zachowaniu proporcji i jakości. Ostatecznie stał się pierwszym kulturystą w historii, który zdobył tytuł Olympia w dwóch różnych dywizjach. To pokazuje skalę adaptacji wymaganej w obecnej erze – gdzie nie wystarczy być „dużym”, trzeba być kompletnym: masa, separacja, linia, prezentacja sceniczna i forma w punkt.
Kontuzja przed Olympią
Miniony sezon nie był jednak pozbawiony trudności. Lunsford ujawnił, że tuż przed Olympią doznał naderwania mięśnia piersiowego podczas wyciskania hantli (70 kg). Początkowo był w stanie jeszcze kontrolować ruch i „spiąć” mięsień, ale z czasem pojawiło się zasinienie, a występ w Las Vegas stanął pod znakiem zapytania. Mimo tego zdołał dowieźć formę i wygrać – co dodatkowo wzmacnia jego argument, że obecna rywalizacja wymaga nie tylko genetyki i masy, lecz także odporności psychicznej oraz zdolności do radzenia sobie z przeciwnościami.
Czy to naprawdę najtrudniejsza era?
Zdaniem Lunsforda – tak. Jego argument opiera się na kilku filarach:
- globalizacja sportu i napływ talentów z całego świata
- wyższy standard przygotowań
- mniejsza tolerancja na słabe ogniwa sylwetki
- większa presja medialna i porównawcza
Choć starsze pokolenia często bronią „złotej ery”, obecni mistrzowie wskazują, że dzisiejsza konkurencja jest głębsza, a droga na szczyt bardziej wymagająca niż kiedykolwiek.
tak jak kiedys ronnie powiedzial ze jay cutler musi palic crack, zeby plesc takie glupoty...
z kad on sie urwal ten typ? jedna z najslabszych sylwetek mrolympia i najslabsza od jakis 4 dekad, do tego wzrost krasnala, bez klaty i bicepsow, wygladajacy jak przenosna lodowka i gada takie glupoty, bo chce pokazac, ze to niby on ma trudniej? w drugiej polowie lat 90, wygladajac tak jak na ostatnich mro, on by nie mial szans byc w pierwszej dziesiatce na kazdym mro, strasznie slaby i krindzowy typ, mam nadzieje, ze ten pokrak trzymal sandowa ostatni raz w zeszlym roku.