Ronnie Coleman, ośmiokrotny mistrz Mr. Olympia i jedna z absolutnych ikon kulturystyki, ponownie rozpalił dyskusję o różnicach między dawną a współczesną erą zawodników. W najnowszym odcinku podcastu The Good, The Bad & The Beast, prowadzonym przez strongmana Eddie’ego Halla, Coleman został zapytany, jak jego „prime” poradziłby sobie na dzisiejszej scenie. Odpowiedź była bez wahania — i bez cienia skromności.
Trzymałbym dietę pewnie pięć dni w tygodniu
„Zrobiłbym to z łatwością" Myślę, że nawet nie musiałbym trenować tak ciężko ani tak restrykcyjnie się odżywiać. Trzymałbym dietę pewnie pięć dni w tygodniu”
Hall żartobliwie przyznał, że Coleman mógłby być „kulturystą na pół etatu” i wciąż zgarniać tytuły. Rozmowa szybko przerodziła się w rozważania, jak jego intensywne, brutalne przygotowania z przełomu lat 90. i 2000. przełożyłyby się na rywalizację z dzisiejszymi zawodnikami.
Dominacja, która zdefiniowała epokę
Coleman przypomniał kulisy swojej kariery — od debiutu w 1991 roku w IFBB World Amateur Championships, przez pierwsze zwycięstwo zawodowe na Canada Pro Cup w 1995, aż po historyczną serię ośmiu tytułów Mr. Olympia, którą dzieli tylko z Lee Haneyem. Dodatkowo pozostaje rekordzistą IFBB pod względem liczby zwycięstw w zawodach profesjonalnych — ma ich aż 26.
W rozmowie wspomniano także jego legendarną rywalizację z Jayem Cutlerem. To właśnie ich starcie w 2001 roku przeszło do historii jako jedno z najbardziej spektakularnych pojedynków, a Coleman został wówczas pierwszym kulturystą, który w jednym sezonie wygrał zarówno Arnold Classic, jak i Mr. Olympia. Na scenę wniósł wtedy 247 funtów imponującego, gęstego i wyjątkowo szczegółowego mięśnia — do tego stopnia, że jeden z magazynów musiał wygładzać jego zdjęcia, bo uznano, że „są zbyt ekstremalne”.
https://www.youtube.com/watch?v=pDns20FDhhw
Czy Ronnie Coleman mógłby wygrać w 2025?
Podczas rozmowy Eddie Hall zapytał wprost, jak Coleman z czasów swojej największej formy wypadłby przeciwko współczesnym zawodnikom. Dla 8-krotnego mistrza odpowiedź była oczywista: byłby faworytem tak samo jak ponad dwie dekady temu.
Coleman podkreślił też, że dzisiejsze podejście do treningu i diety jest bardziej zbalansowane, a zawodnicy mają znacznie więcej narzędzi do kontrolowania formy. W jego ocenie zawodnicy współczesnej ery nie byliby dla niego większym wyzwaniem niż ci, z którymi rywalizował w latach swojej największej dominacji — z Flexem Wheelerem, Kevinem Levrone i Shawnem Rayem na czele.
Dziedzictwo, które nie słabnie
Mimo że od jego ostatniego startu minęły lata, Coleman nadal trenuje, publikuje materiały treningowe i pozostaje jedną z najbardziej wpływowych postaci w historii kulturystyki. Wciąż jest wzorem pracy, ciężkiego treningu i nieszablonowego podejścia do sportu, które ukształtowało całe pokolenia zawodników.
Coleman zakończył rozmowę stwierdzeniem, że niezależnie od czasów, w które trafił, wierzy, że jego najlepsza forma mogłaby rywalizować z każdym — i najprawdopodobniej ponownie zapisać jego imię na szczycie Olympii.
i ma chlop 100% racje, tegoroczny mrolympia jest chyba najgorszym wyborem od dziesiatek lat.
Ronnie miał tylko jeden słaby punkt, miał 'dziwne' mięśnie brzucha tak zwany '6ciopak'. Ale w swoim szczycie formy, połączenie masy i rzeźby i w ogóle wszystkiego jest nie do pobicia póki co moim zdaniem wygrywał by z każdym wszędzie i zawsze i być może już nigdy nie będzie nikogo lepszego bo nie bardzo sobie wyobrażam jak można pobić jego formę. Jedynie jak by ktoś był jego budowy 1 do 1 ale z brzuchem jaki miał Shawn Rhoden bo to moim zdaniem był jedyny minus jego sylwetki.