Tak mi przyszło do głowy przy okazji poruszonego ostatnio tematu o zapasach na ulicę. Moje pytanie jest takie: trenuję MMA, najlepiej się czuję w stójce i w zapasach, w parterze tak średnio. Moje wymiary to 174cm/62kg. Jaka byłaby najlepsza taktyka gdyby przyszło mi się bić na ulicy z kimś wyższym i cięższym, załóżmy 188cm/90kg? Oczywiście chodzi mi o sytuację awaryjną, nie żadne 'honorowe solówki'.
Ze względu na mój wzrost, a więc i mniejszy zasięg ramion oraz niską wagę (brak nokautującego ciosu) uważam, że najlepszym wyjściem byłoby nie iść w wymianę stójkową. Co z tego, że umiem się poruszać i unikać ciosów, jak zawsze jest ryzyko lucky punch ze strony cięższego, w dodatku nawet gdybym skrócił dystans i wszedł z kombinacją to pewnie by to kolesia nie powaliło i instynktownie by wszedł do klinczu. A to mogłoby się prawdopodobnie skończyć tak, że by mnie po prostu powalił cięzarem i skończyłbym na plecach. Dlatego uważam, że lepiej byłoby właśnie zdać się na zapasy, zrobić trochę zmyłek lewym prostym i wejście w nogi (na wysoko, żeby sobie kolana o beton nie rozbić). Potem obalenie, kilka ciosów g n'p, wstaję i się szybko oddalam. Proszę o konstruktywną krytykę takiego gameplanu.
PS. Od razu uprzedzając porady typu 'zwiększ masę do 75kg' - nie mam za bardzo takiej możliwości z różnych przyczyn. Maksymalnie w życiu ważylem 65 kg i szybko te 2-3 kilo ponad moją naturalną wagę straciłem.
Ze względu na mój wzrost, a więc i mniejszy zasięg ramion oraz niską wagę (brak nokautującego ciosu) uważam, że najlepszym wyjściem byłoby nie iść w wymianę stójkową. Co z tego, że umiem się poruszać i unikać ciosów, jak zawsze jest ryzyko lucky punch ze strony cięższego, w dodatku nawet gdybym skrócił dystans i wszedł z kombinacją to pewnie by to kolesia nie powaliło i instynktownie by wszedł do klinczu. A to mogłoby się prawdopodobnie skończyć tak, że by mnie po prostu powalił cięzarem i skończyłbym na plecach. Dlatego uważam, że lepiej byłoby właśnie zdać się na zapasy, zrobić trochę zmyłek lewym prostym i wejście w nogi (na wysoko, żeby sobie kolana o beton nie rozbić). Potem obalenie, kilka ciosów g n'p, wstaję i się szybko oddalam. Proszę o konstruktywną krytykę takiego gameplanu.
PS. Od razu uprzedzając porady typu 'zwiększ masę do 75kg' - nie mam za bardzo takiej możliwości z różnych przyczyn. Maksymalnie w życiu ważylem 65 kg i szybko te 2-3 kilo ponad moją naturalną wagę straciłem.

Krzysztof Piekarz