SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

O sile ciosu punchera...

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 8527

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
Już troszku nieaktualne,ale ciekawostka chyba nie było...

Dobrze byłoby mieć firmowe uderzenie. Tomek Adamek takiego nie ma - mówi Paweł Skrzecz. - Walczy z kolosami, ale to nie znaczy, że już nigdy nie skończy walki przed czasem - uważa Krzysztof Kosedowski. Jerzy Kulej alarmuje: - Psują go w tej Ameryce.

Przez 12 rund Tomasz Adamek obijał w sobotę wielkiego, ale bardzo słabego pięściarza. Dwumetrowego, 130-kilowego kolosa z Irlandii Kevina McBride'a nie wzruszyły setki ciosów zadawanych pojedynczo i w kombinacjach. Blisko zakończenia przed czasem Polak był tylko raz - w końcówce 10. rundy. - Uznałem, że McBride jeszcze nie jest gotów, by paść na deski. Nie chciałem ryzykować kończącego ataku - powiedział czwarty na świecie pięściarz wagi ciężkiej według prestiżowej strony boxrec.com.

DAN RAFAEL: WYSTĘP ADAMKA BYŁ BLISKI PERFEKCJI >>

Czy można się nauczyć wartego miliony na bokserskim rynku nokautującego ciosu? I to w niecałe pięć miesięcy, jakie zostały do pojedynku z Witalijem Kliczką w Polsce? Czy w ogóle warto poświęcać na to czas, ryzykując utratę przewagi na przykład w szybkości i ruchliwości?

- Siłę pojedynczego uderzenia można podnieść o 10-15 proc. To cecha w dużej części wrodzona. Trzeba być realistą, zauważyć to w sobie i zaakceptować. Chudy Bogdan Gajda (leworęczny pięściarz amator z lat 70., mistrz Europy w 1977) miał takiego kopa, że gdziekolwiek trafił przeciwnika, to ten się przewracał. Janusz Gortat wystrzelił w kosmos ze 40 Niemców z NRD. Bali się go jak ognia - wspomina brązowy medalista z igrzysk w Moskwie w wadze piórkowej Krzysztof Kosedowski. On sam nigdy nie był demonem siły. - Nie miałem serca do siłowni, unikałem jej, wiedziałem, że mam inne zalety. Szukałem przewagi w szybkości.

- Wszystko da się poprawić, w boksie są tradycyjne metody treningu siły specjalnej znane od dziesiątek lat. Ale nie tylko o to chodzi. Nokautujące uderzenie polega przede wszystkim na celności, a nie chamskiej sile. Jak ja widziałem w narożniku rywala z bułami takimi, że nie mógł się uczesać, byłem szczęśliwy. Chciałby wyrwać mnie z butów, ale te buły mu nie pozwalały. Moi trenerzy Ludwik Buczyński i Tadeusz Walasek, którzy ze mną tarczowali, wiedzieli, że trafiam w punkt, i też byli o mnie spokojni - mówi wicemistrz olimpijski w Moskwie w wadze półciężkiej Paweł Skrzecz, który zasłynął w Polsce w 1977 roku, kiedy podczas młodzieżowych mistrzostw kraju pokonał wszystkich przeciwników przez nokaut w 1. rundzie. - Tomek wybrał wagę ciężką. Z kolosami takimi jak Grant, McBride musi się spotykać. A przede wszystkim z Kliczką, ten ma wszystko, czego brakowało tamtym - mówi Skrzecz, który kilkakrotnie sceptycznie wyrażał się o tej decyzji Adamka. - Dobrze byłoby, by miał swoje firmowe uderzenie, jak np. lewy sierpowy Erika Moralesa w sobotniej walce z Marcosem Maidaną. Ale nie ma.

- Tomek ma teraz do czynienia z zawodnikami jakby z zupełnie innej kategorii wagowej, ale to nie znaczy, że nie może kończyć walk przed czasem - uważa Kosedowski. - Mówi się, że Adamek nie był w stanie obalić na deski w sobotę McBride'a ze względu na brak nokautującego ciosu. Ja jednak myślę, że Tomek by tego patałacha położył, gdyby czysto trafił.

- Nokaut to genetyka. Weźmy na przykład Mariana Kasprzyka. Kiedyś kolega z kadry się spóźniał i trener Feliks Stamm kazał każdemu z nas dać mu klapsa za karę, co zrobiliśmy, ale jak Marian dał klapsa, to kolega popuścił w portki. Takie są fakty - mówi dwukrotny mistrz olimpijski Jerzy Kulej.

Ale mimo że według niego nokaut to genetyka, legenda polskiego boksu amatorskiego uważa, że nauczyłby Adamka - gdyby tylko dać mu te pięć miesięcy jako trenerowi. Jest gotów założyć się o to z każdym. - Psują go w Ameryce. Każą mu pływać w basenie, co zabiera dynamikę. W kategorii juniorciężkiej słał rywali na deski, a teraz nie widzę u niego mocy. Papa Stamm mnie też kazał wzmacniać cios - po kontuzji. Ćwiczyłem, waląc młotkiem w pień drzewa [Adamek również używa tej metody]. Pięść miałem potem jak stal. Były trener Adamka Andrzej Gmitruk ćwiczył go świetnie, miał do tego podstawy, bo na AWF-ie skończył specjalizację z podnoszenia ciężarów - mówi Kulej. - Ale ja widzę, że Tomek jest zauroczony amerykańskim trenerem Rogerem Bloodworthem, który nic nie osiągnął. To źle wróży.

Z opinii polskich fachowców, fantastycznych pięściarzy wyziera niepokój o Adamka przed walką z mocarzem Witalijem Kliczką. Wszyscy podkreślają, że trzymają za niego kciuki. Z dystansu boks Adamka oceniany jest entuzjastycznie. Według amerykańskiego blogera, uznanego fachowca Dana Rafaela z ESPN, w sobotę Tomasz Adamek otarł się o perfekcję. - Oprócz nokautu nie mógł zrobić nic więcej, to była walka bliska doskonałości.


O Bogdanie Gajdzie

Bogdan Gajda (ur. 26 sierpnia 1953 w Sokolnikach Starych) - polski bokser, mistrz Europy, olimpijczyk.

Startował w wagach lekkiej (do 60 kg) i lekkopółśredniej (do 63,5 kg). Największy sukces odniósł podczas Mistrzostw Europy w Halle 1977, gdzie wywalczył tytuł mistrza Europy w kategorii lekkopółśredniej.

Dwa razy brał udział w igrzyskach olimpijskich: w Montrealu 1976 w wadze lekkiej i w Moskwie 1980 w lekkopółśredniej, ale odpadał w pierwszych pojedynkach. Także dwa razy uczestniczył w mistrzostwach świata, w wadze lekkopółśredniej. W Hawanie 1974 przegrał pierwszą walkę, a w Belgradzie 1978 odpadł w ćwierćfinale.

Był dziewięciokrotnym mistrzem Polski: w wadze lekkiej w 1974 i 1976 oraz w wadze lekkopółśredniej w 1977, 1978, 1980, 1981, 1982, 1983 i 1984. Dwa razy zdobywał srebrny medal: w 1975 (waga lekka) i w 1988 (w. lekkopółśrednia), a raz brązowy (w 1987 w w. lekkopółśredniej).

W 1978 wygrał Turniej imienia Feliksa Stamma w w. lekkopóśredniej.

Walczył w barwach Górnika Pszów oraz Legii Warszawa.

Olimpijczyk do wynajęcia

2008-05-03, Aktualizacja: 2008-04-28 16:02

Andrzej Chyliński
Bogdan Gajda miał zdobyć medal na igrzyskach w Montrealu w 1976 r., a cztery lata później sięgnąć po olimpijskie złoto w Moskwie. Stało się inaczej... Dziś na wojskowej emeryturze udziela prywatnych lekcji boksu.
Bogdan Gajda miał zdobyć medal na igrzyskach w Montrealu w 1976 r., a cztery lata później sięgnąć po olimpijskie złoto w Moskwie. Stało się inaczej... Dziś na wojskowej emeryturze udziela prywatnych lekcji boksu.

Bogdan Gajda miał zdobyć medal na igrzyskach w Montrealu w 1976 r., a cztery lata później zdobyć olimpijskie złoto w Moskwie. Stało się inaczej... Dziś na wojskowej emeryturze udziela prywatnych lekcji boksu.

- Raz! Dwa! Trzy! - Gajda wydaje komendy amatorowi boksu, którego trenuje w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich na warszawskich Powązkach. Mężczyzna w wieku około 25 lat z całych sił uderza w rękawicę-tarczę trzymaną przez Gajdę. A ten porusza się tak samo, jak w czasach, gdy był postrachem na ringach całego świata. Nie cofa się, a nawet gdy broni się,
∨ Czytaj dalej
Reklama
od czasu do czasu taki wykonuje ruch głową do przodu, jakby miał się rzucić do ataku. Wtedy rywal sam odruchowo robi krok do tyłu.

- Skąd bijesz? Z jajec?! - krzyczy Gajda do swojego zawodnika. - Ty masz przerwę. Następny!
Gajda ma już 55 lat, 3 kwietnia został dziadkiem. Ale w ringu nie widać po nim ani upływu lat. Ksywa Komar z dawnych lat została z nim do dzisiaj. Tak nazwali go koledzy, bo był chudy jak komar, ale jak ukuł lewą prostą, to bolało. Gajda wprawdzie nie waży tak jak kiedyś 60 kg, a 82 kg, ale przy wzroście 184 cm, sylwetka nie zmieniła się. Sił też wciąż bardzo dużo. Na każdy jego trening przychodzi kilka silnych facetów i każdy z nich ma z Gajdą indywidualny trening między linami. Oni zmieniają się między linami, a on zostaje.

- Jedną rzecz jako trener musiałem jednak zmienić - mówi Gajda. - Całe życie byłem mańkutem, a teraz się przestawiłem pod praworęcznych. Wcale mi to nie przyszło łatwo, bo gdy przestałem być już zawodnikiem i musiałem założyć żołnierski mundur, to nawet honory oddawałem lewą ręką. Przełożeni się złościli, a ja co miałem zrobić, jak przez lata gdy byłem zawodnikiem i żołnierzem w Legii Warszawa, nikt mnie tego nie nauczył.

Bogdan Gajda swoją sportową karierę zakończył, gdy miał 35 lat. Obowiązujące przepisy nie pozwalały dłużej walczyć. Wysyłały zawodnika na emeryturę, nie dając mu złamanego grosza tej emerytury. Gajda choć był mistrzem Europy, 13 razy występował w reprezentacji Polski, wygrywał największe turnieje na świecie, przez osiem lat nie przegrał z żadnym polskim zawodnikiem, a z Legią zdobywał mistrzostwo kraju, nie ma medalu z igrzysk, a więc i olimpijskiej emerytury. I dlatego codziennie jedzie ze Starej Miłosnej na Powązkowską i trzyma tarczę. A że niektórzy jego zawodnicy (m.in. Michał Chmielewski - wicemistrz świata kategorii open w boksie tajskim) naprawdę potrafią silnie uderzyć, gdy wraca do domu, jeszcze wieczorem drży mu ręka i musi uważać, by nie rozlać herbaty.

- Kto wiedział, że za medale Turnieju Przyjaźni zorganizowanego w boksie na Kubie zamiast igrzysk w Los Angeles będą kiedyś dawać olimpijskie emerytury - rozkłada bezradnie ręce. - A Andrzej Gmitruk mówił mi wtedy: „Boguś, jedź". Nie chciałem, bo marzyłem o medalu z igrzysk olimpijskich, a nie o wyprawie na Kubę. Tam bokserzy jeździli wtedy tylko dwa razy w życiu. Pierwszy raz w nagrodę, a drugi za karę. Ja byłem tam dwa razy i trzeci już nie chciałem. Tam wystarczyło pojechać i wygrać tylko jedną walkę, by mieć medal! A nie cztery, jak na prawdziwych igrzyskach. Teraz żałuję, no ale kto wiedział...

Bogdan Gajda pochodzi z Raciąża, ale do boksu i Legii Warszawa nie trafił od razu. Gdy był młodym chłopakiem, w Raciążu nie było sportu. Dlatego 40 km dojeżdżał na treningi piłki ręcznej z drużyną Wisły Płock. W szczypiorniaku leworęczny to skarb, dlatego gdy z kumplami wyjechał na Śląsk, pierwszy medal mistrzostw Polski Szkół Górniczych zdobył w piłce ręcznej.

- Wyjechałem z Raciąża na Śląsk, bo wtedy praca w kopalni chroniła przed pójściem do wojska - mówi Gajda. - Znalazłem się w Pszowie. Tam po szkole były nudy, a w internacie zostawałem sam. Zacząłem więc chodzić na boks do Górnika Pszów. Wygrywałem, to chciało się trenować. W tym klubie byli wtedy Kicka i Bieglaski, a zanim przeszedłem do Legii Warszawa, zdobyliśmy jeszcze dla Górnika mistrza Polski.

Gdy z Gajdą chcę rozmawiać o jego startach na igrzyskach w 1976 r. w Montrealu i w 1980 r. w Moskwie, zacina się.

- Zawsze byłem gotów wyjść do dwóch walk jedna po drugiej, byleby nie rozmawiać z dziennikarzami. A ty mnie jeszcze pytasz o igrzyska! - mówi głosem, w którym jest wyraźny wyrzut. Do mnie za nietakt, do siebie za sportowe niespełnienie. - Dla mnie jakby ich nie było. Formę miałem na turniejach przedolimpijskich w Bangkoku przed Montrealem i w Budapeszcie przed Moskwą. Oba wygrałem! Formę miałem na obozach w Cetniewie już przed samymi igrzyskami, ale ... zawsze do niej za szybko dochodziłem. Nie było z nami wtedy fizjologów, a w kadrze wszyscy trenowaliśmy na jednym planie. I gdy forma naprawdę była potrzebna, ze mnie powietrze już dawno zeszło.

Choć olimpijska zadra tkwi w nim głęboko, klimat igrzysk, który zapamiętał, też ma dla niego wartość.

- W Montrealu każdy olimpijczyk mógł się czuć bohaterem bez względu na to, czy wygrał, czy przegrał - opowiada Gajda. - Tam ludziom wystarczyło, że ktoś jest olimpijczykiem! Gdy wychodziliśmy z wioski i chodziliśmy po ulicach, ciągle proszono nas o autografy i robiono z nami pamiątkowe zdjęcia. A stołówka była czynna 24 godziny na dobę i można było jeść tyle razy, ile się chciało i tak dużo, jak się tylko chciało. Zresztą ja w ciągu 12 dni po swoim występie przytyłem tam jakieś 10 kg! Mówię o tym jedzeniu, bo w Moskwie dostaliśmy bloczki żywieniowa na trzy posiłki dziennie. I takie różnice były w każdej dziedzinie. Wioska olimpijska była gdzieś daleko za miastem i otoczona drutami kolczastymi. Nie widzieliśmy kibiców, tylko pilnujących nas z karabinami żołnierzy. Gdy jednemu, który jechał z nami autobusem, zaproponowałem kupno dżinsów, tylko odpowiedział: „a czy ty myślisz, że ja wiem, gdzie mi jutro wyznaczą służbę".

Służba Bogdana Gajdy w wojsku też już dobiegła końca. Za 20-letnią wysługę dostaje niewiele ponad 1000 złotych emerytury. Za walki w reprezentacji Polski nie ma nic. A ma siły, chce żyć choćby dla wnuka Leona, więc chce uczciwie pracować i zarabiać. Dlatego jest prywatnym trenerem boksu. Lekcji udziela wszystkim chętnym.

- Cena? - uśmiecha się Gajda - do uzgodnienia.

http://radom.naszemiasto.pl/archiwum/1685292,olimpijczyk-do-wynajecia,id,t.html 
Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120

Wyjątkowo przepyszny zestaw!

Zgarnij 3X NUTLOVE 500 w MEGA niskiej cenie!

KUP TERAZ
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
Troszkę Jurek Kulej znowu jedzie/jeachał po bandzie

Ale generalnie się zgadzam,trudno tak naprawdę powiedzieć,dlaczego bokser jest puncherem.

Definicja punchera jest chyba znana...Ale,tylko JEDNOSTKI w boksie maja takie *******nięcie i to w dużym stopniu splot wielu czynników,to powoduję.

Czasami styl,walki,timing,a czasami moc sama w sobie.Potwór-GENY.

Oczywiście Jurek jedzie po bandzie-ćwiczenie z młotkiem co już pisałem jest rewelacyjnie i nie tylko ono,ale ono zwiększy tylko o kilkanaście procent moc ciosu.

Adamek mógłby odczuć zwiększenie mocy uderzenia w Cruiser,gdzie łatwiej mógłby powalić bokserów,bo są w jego naturalnej kateogorii wagowej nie za duzi i to można by to,było zauważyć zauważalnie,to byłoby widać(ale kosztem innych atutów)...

Super Heavy,to za dużo,oni też znaja te metody...

Dlatego śmieszą mnie troche opinie o rzekomo nowych metodach treningowych,które zauważalnie zwiększają moc ciosu czy innych metodach,bo to w dużym stopniu rzecz wrodzona,rzekłbym jak z zasięgiem rąk.

Tylko przez odpowiedni trening techniczy ogólnie boksu trzeba umieć z tego korzystać(by wykorzystać własny potencjał).

Na pewno było wielu bokserów którzy mieli niezłą moc,ale fatalne skille...

Generalnie,puncherem sie człowiek rodzi,oczywiście poprzez trening,to wychodzi w praniu.

Ale w dużej mierze,to geny.Których sie nie przeskoczy.Nigdy w historii boksu nie było boksera,który puncherem przez sam trenign by się nim stał.Oni mieli kopyto zawsze.

Na koniec walka Gajdy z Tommy Hearnsem...









Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-09-16 01:46:03
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
A oto przykładu kilku puncherów...

Shavers





Louis





Mugabi





Hearns







To niesamowite,że tak mali goście mieli takie kopyto.Hearns sparrował z bokserami nawet HW i zdarzyło mu sie ich kłaść...


Nie definiowałbym tego też w ten sposób,że mieli kiepskich rywali.No bo nasze dzisiejsze orły o wiele gorzej wyszkolonych joruneymanów jeżdżącyh tylko po wypłatę Czechów czy Słowaków nie umieją położyć pojedyńczym KO...

I nie powiedziałbym,że to kwestia samych skilli...Bo wielu puncherów tych skilli nie miało na jakimś meaga poziomie.Ale decydował ich cios.Cios punchera.Kopyto w łapach.

Jak mi się udało ustalić JEDYNYM takim polskim punhcerem był Bogdan Gajda...Jak trafił.I wo w amatorce.

W PRO-żadnego.


Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-09-16 02:06:43
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 15 Napisanych postów 4568 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 34748
Ale chciałem o coś spytać - chodzi o siłę ciosu boksera już "ułożonego", czy o siłę ciosu surową, początkową?
Bo ja np gdy jako wątły 17 latek kupiłem sobie pierwszy worek, to miałem siłę ciosu kilka razy mniejszą niż dzisiaj, chyba....
Zawsze mnie to zastanawiało, jak czytam wszędzie że siła ciosu jest wrodzona...
Oczywiście znaczenie ma też to że wtedy ważyłem 55kg, a dziś tuż pod 90, ale zawsze...

Zmieniony przez - tygrum w dniu 2011-09-16 02:23:34

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
Ale chciałem o coś spytać - chodzi o siłę ciosu boksera już "ułożonego", czy o siłę ciosu surową, początkową?
Bo ja np gdy jako wątły 17 latek kupiłem sobie pierwszy worek, to miałem siłę ciosu kilka razy mniejszą niż dzisiaj, chyba....
Zawsze mnie to zastanawiało, jak czytam wszędzie że siła ciosu jest wrodzona...
Oczywiście znaczenie ma też to że wtedy ważyłem 55kg, a dziś tuż pod 90, ale zawsze...



Tygrum jak kask ?

Tygrum nie,nie i jeszcze raz nie ! Nie ma mowy by gościu,który nie trenował wogóle boksu nie miał techniki czy specjalistycznego treningu miał siłę ciosu lepszą niż waciak,który trenuję,ale wykorzystuję swój potencjał.Einstain,który urodziłby się w Afryce gdzie nie ma szkół,to byłby bez szkoły analfabetą gorszym od *****a,który do szkoły chodził...

Myli się pojęcie siły ciosu wrodzonej.

Powiedzmy,to tak.

Jest bokser Y i bokser X.Te samo szkolenie,podobne metody treningowe,eliminujemy czynniki takie jak timing i podobne(powiedzmu,ze są na tym samym poziomie),a jednak i tak jeden bije mocniej i ma nokautujący cios.

Byli goście o gabarytach Adamka co mieli cios.Był Holyyfield co cios chciał mieć robił wszystko by go mieć od siłowni po pewne mniej legalne rzeczy i ciosu nie miał NOKAUTUJĄCEGO,a byli goście o jego masie co kosili i nie byłą to raczej kwestia timingu.

Oczywiście kwestią jest TRENING potem wychodzi w praniu czy ktoś ma nokautujący cios czy nie...

George Foreman trenując rekreacyjnie 3 razy w tygodniu,to nie miałby ciosu takiego jak gość trenujący zawodowo,bo tego potencjału by nie rozwinął.

Jeżeli mówimy o sile ciosu wrodzonej,to mówimy o tym,że goście zapjerdalają wszsyscy jak wół,a jeden i tak ma cios silniejszy od innych...Poza tym przychodzi mu to łatwiej.

Teraz kwestia może,to nei cos wrodzonego,a timing i skille...Ale to w takim razie należy czytać ten temat cały czas od góry do dołu...

Timing ? Byli bokserzy co walili po łokciach,na gardę i i tak nokautowali,a byli tacy co czyściutko i nic...

To zawsze bedzie sprawa kontrowersyjna,bo gra kilka czynników.Ale jeżeli ktoś ma to coś,a inny nie,a stara się i stara,to w dużej mierze brakuję mu genów.Odpowiedniej budowy mięśni niczym zasięgu rąk,a to ,że trzeba umieć z tego korzystać poprzez trening jest chyba jasne ?

Człowiek z większym zasięgiem przy pewnych umownych czynnikach powinien odpowiednio walcząc wykorzystując ten zasięg(i inne czynniki- powiedzmy wzrost-poziom) umiejętnie tym zasięgiem wygrywać,tak samo bokser ,który ma odpowiednia budowę ciała powinien umiejętnie przywalić mocniej niż ten kto tego czegoś nie ma.

Kluczem jest,to,że człowiek JW z długimi łapami będzie miał łatwiej dyszlować,a człowiek z budową łatwiej przypi...erdoloć KO.Przy umownych zasadach.

To tak dla zrozumienia.Łapiecie ?Stworzyłem umowny wzór niczym naukowcy,którzy mówią,że 150 lat świetlnych od nas są warunki do życia takie jak na Ziemii

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-09-16 02:49:34

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-09-16 02:50:36
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 15 Napisanych postów 4568 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 34748
I wszystko jasne teraz
Na kask ciągle czekam
Już się nie mogę doczekać

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
PS.

Wzrost,zasięg,masa to nie wszystko bez treningu.

Tak samo jest z siła ciosu,ale jest to dokładnie taki sam element jak wyżej tylko go nie widać.Aż tak.Ale w KO juz tak.

Przy odpowiednim treningu na równych szansach zdecyduję,bo siła ciosu jest jak wzrost i zasięg-WRODZONE !

Trza umieć to wykorzystać,a jest to skomplikowane,bo trzeba przeczytać temat jeszcze raz...

PS.

Z masą ,to ważne jak powiedzmy Hearns był kiedyś mikrusem,to walił lżej niż bokserzy co mieli bardzej lekki cios od niego w wyższych wagach,ale gdy już urósł i zmężniał(nie tracąc przy tym atutów),to wyrywał z butów(wykorzystanie potencjału).(nie wiem czy dobrze napisałem).

Sparring Wrak Alego vs Hearns





Duża różnica,ale Ali był w szoku po sparringach z Hearnsem...Znaczy się,HEarns by Alego nei znokautował,za duża różnica,brak umowności,ale i tak nadproporcjonalnie walił,niemal jak ciężki...Wiadomo nie jak Shavers,ale tu już nie ta kategoria wagowa.(Umowność,granica).

Powiedzmy,że Hearns walił jak 90 kg gościu.Walczył w 5 kat.Ale w wyższych wagach już granicę przekroczył już nie byyło tak różowo,ale i tak robił rzeczy nierealne,to jakby Adamek nokautował Super Ciężkich

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-09-16 03:09:36
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 15 Napisanych postów 4568 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 34748
Jako osoba ćwicząca rekreacyjnie,różne sztuki i sporty walki (parę lat się zebrało w sumie), mogę odnieść następujące etapy wzrostu siły ciosu
-wzrost masy ciała i siły (uderzając podobnie, ważąc ok 60kg i 85 naprawdę duża różnica
-pobieżna nauka techniki bokserskiej - nie był to bardzo duży wzrost, ale zawsze
-nauka techniki bokserskiej, wkładania wagi ciała i rotacji w cios - przez stopę, biodra, bark - największy, bardzo duży skok
-nauka "antytechniki" bokserskiej - dłuuugie ciosy (coś jak ten cep Davida Haye), często ciągnięte zza tyłka (od zawsze robię stretching różnych grup mięśniowych -ale szpagatu nie zrobię - jakiś czas temu miałem problemy z kręgosłupem, wykonywałem wiele ćwiczeń skrętnych - efekt jest taki, że mimo braku postury atlety mogę się bardzo skręcić i strzelić rekę do tyłu pod bardzo dużym kątem - taki cios jest sporo mocniejszy od zwykłego.

Hameryki nie odkryłem, ale jak Ty sie rozpisałeś, to ja też (może uda mi się teraz nagolenniki wygrać )

Zmieniony przez - tygrum w dniu 2011-09-16 03:10:54

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
JW.

Z tym,że myśle,że Tomasz robił wiele z tych rzeczy

Ale nie Super Ciężkich,ale zwykłych PRIME cięzkich o podobnej masie(ok. 100 kg)klasycznie one punch KO położyć nie mógł(fakt kilka walk,to inaczej uderzał,ale próbowa młotka).HEarns tak jakby zrobił większy skok niż Adamek,a dalej nokautował.(ale nie w ciężkiej,ale jakby przekładając,to osiagnięcie wiesz o co chodzi)

POTWÓR.

Natomiast były.

Sparringi z ciężkimi.

Ciężcy wypowiadali się jaka ta pchła na sparringach miała *******nięcie...

Polecam tygrum historię skoków wagowych Hearnsa...

Walki itd.

No i jak tu nie mówić w jego przypadku o genach ?

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-09-16 03:23:40
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 21651
PS.

Spam.

Tygrum.

Pytanie.

Co robisz o 3 na necie ?

Czy był założony już temat Saleta vs Najman II ?

Załóż może albo ja założę...Będzie dysputa.
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Następny temat

Marcin Najman vs Przemysław Saleta II - Never Ending Story %-)

injelly