SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Naczynioruchowy nieżyt nosa

temat działu:

Zdrowie i Uroda

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 246486

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 1 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 13
Witam
Mam 21 lat i od 3 lat męczę się z tym co Wy.
Mje objawy: flegma w gardle zwłaszcza rano; zatkany nos, pieczenie gardła, wyschnięta śluzówka nosa, ogólne osłabienie, bóle głowy, poddenerwowanie, apatia itp. do tego dochodzą szczękościski - zwłaszcza nocą i mdłości, które się nasilają po przebudzeniu

Miałam badania jak gastroskopia, rtg zatok badania krwi i moczu, byłam u laryngologa, bralam leki jak Avamys, Solik, Sinupred, itp. - nic nie pomogły. Lekarze twierdza ze jestem zdrowa (na podstawie badań)
Ja natomiast czuję się z dnia na dzien coraz gorzej.
Przeczytałam całe forum mając nadzieje ze ktoś znalazł na to sposób. Zastanawiam się nad podłożem psychologicznym i grzybicą jelit, co by mogło pasować do mdłości...
Na krótko pomaga mi wysiłek fizyczny, Yerba mate, ciepłe, czyste powietrze i muzyka

Przeczytałam, że nieżyt nosa dzieli się na alergiczny i niealergiczny. Moje objawy bardzij pasuja do tego drugiego, wnioskuję więc, że mogę mieć alergie na roztocza kurzu domowego, itp; Walczę o to aby zrobiono mi odpowiednie badania (dla pewności). Gdy moja diagnoza okaże się nie trafiona sprawdze grzyby w jelitach, potem czy mam coś z głową.
Pozdrawiam wszystkich gorąco będę śledzić to forum. Życzę zdrowia
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 4 Napisanych postów 3 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 15
Witajcie,

Moim zdaniem stres, brak dostatecznej ilości snu i ruchu, suche powietrze oraz zła reakcja organizmu na zimno na pewno nasilają objawy. Zatem oto moje rady:

1. Zadbać o odpowiednią wilgotność powietrza w sypialni.
2. Wysypiać się.
3. Codziennie ruszać się na świeżym powietrzu.
4. Hartować zimną wodą stopy, głowę, twarz - całe ciało.
5. Robić płukanki Yala Neti - szczegółów poszukajcie na youtube.pl
6. Stopniowo modyfikować płukanki, stosując coraz zimniejszą wodę, aż do temperatury 0 stopni i niższej :). Woda z odrobiną soli ulega zamarzaniu poniżej 0. Nie używać zbyt dużej ilości soli. To ma być tylko odrobinka.
7. W przypadku strupków, nawilżyć mały palec olejem roślinnym i wysmarować przedsionek nosa.

Jeśli skorzystaliście z moich rad, to dajcie znać :).

Pozdrawiam serdecznie,
1
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 3 Napisanych postów 2 Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 10
Gdzieś tu naforum padło hasło o grzybicy jelit. Zacząłem szukać, czytać i podejrzewam, że niejedno z nas może mieć tak zwaną 'grzybicę układową', gdzie grzyb poczynając od jelit atakuje cały organizm.
Podaje dwa linki do najciekawszego moim zdaniem artykułu i wątku na innym forum.
Jeśli chodzi o mnie większość objawów, nawet tych których nie łączyłem z zatokami pasuje bardzo dobrze.
W swoim poście pisałem o kłopotach z koncentracją, 'mgle umysłowej', zapominaniu, itp., chyba także o postępujących kłopotach z oczami (szczypanie, zaburzenia widzenia), ale nie pisałem o kłopotach z wypróżnianiem się (biegunka), odbijanie, uczucie pełności, a ostatnio kłopoty ze stawami.
Polecam dokładne przeczytanie poniższych linków.
Ja zdecydowałem się na dietę, może nie jest tak bardzo restrykcyjna jak podana na stronie, ale nie jem już słodyczy, nie pije alkoholu, kawy, herbaty, staram się nie łączyć pewnych produktów w jednym posiłku i zjadać dużo warzyw.
Wydaje mi się, że czuję się odrobinę lepiej, ale to o wiele za wcześnie by coś mówić (niecały miesiąc) i równie dobrze mogę mieć fazę łagodną akurat i to się zbiegło z czasem ze zmianą żywienia. W każdym bądź razie zniknęła mi zgaga i w większości uczucie pełności i odbijanie.
Jak czytam o przyczynach zagrzybienia, to do mnie pasuje idealnie - zwłaszcza sposób odżywiania się - latami odżywiałem się głównie słodyczami i mięsem.
Jeszcze raz polecam przeczytać:
http://www.janus.net.pl/grzybice candida.htm
http://fungidia.my-forum.pl/posts/1188/1469/
Jest jeszcze książka Janusa 'Nie daj się zjeść grzybom Candida', mam ją jakby kogoś interesowało niech da znać.

Ja w każdym bądź razie spróbuje, bo innego wyjścia już dla siebie nie widzę jak na razie.

Pozdrawiam, piszcie o swoich uwagach i doświadczeniach.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 7
Witam
Niestey tez mnie ten problem dotyczy Mam 30 lat i problem z katarem zaczal sie gdy mialam 11 lat, wiec mecze sie juz 19 lat!!
Mialam robione rozne testy alergiczne, wymazy z nosa i nic nie wyszlo! Testowali na mnie przerozne krople, antybiotyki i nic. Raz nawet pamietam, ze bralam przez 3 miesiace tabletki na wzmocnienie odpornosci i tez nic!
W wieku 18 lat mialam zabieg prostowania przegrody nosa, ktory rzekomo mial mi pomoc i tez nic-zreszta teraz sie dowiaduje ze zabieg by wykonany nie dokonca poprawnie, gdyz skrzywienie nadal lekkie jest.

Z 5 lat temu wyslali mnie na koagulacje malozowin nosowych, ktory to zabieg mial mnie calkowice uwolnic od ciaglego kataru-lekarz byl o tym calkowicie przekonany... Ok fakt ze katar sie od tego momentu lekko zmniejszyl( mam na mysli ze nie jest juz tak bardzo ciezki-gesty, jak mialam wczesniej ale ciagle jest!! (po zabiegu bylam calkowicie wolna od kataru tylko przez 2 tygodnie), zabieg sam w sobie okropny- pelno krwi a poza tym czujesz sie tak jakby Ci ktos porzadnie czyms ciezkim w glowe przywalil z obydwu stron.
Ze trzy lata temu wyslali mnie na tomograf glowy gdzie wykryli mi poplipa w zatoce klinowej, podobno nie jest duzy wiec nie mam sie czym martwic...lekarz natomiast uznal ze ten o to polip nie ma nic wspolnego z naczyniowo ruchowym niezytem nosa, ktory u mnie stwierdzono.
Wiem jak to jest moi drodzy kiedy czesto boli glowa od tego kataru, kiedy wydzielina stoi Ci w gardle i nie da sie przelknac..pozatym uwagi ludzi typu:"a Ty nadal masz ten katar, moze idz do lekarza, itp", kiedy niewyraznie mowisz bo masz ciagle zatkany nos, kiedy musisz sie ZNOWU wysmarkac a jestes w miejscu publiczym, na randce, w kinie itp.
Lekarze mi powiedzieli ze ja juz tak zawsze bede miec...ze tego sie nie da wyleczyc i ze musialabym zyc w sterylnie czystym i zamknietym pomieszczeniu, to wtedy nie mialabym tego wstretnego kataru, no ale przeciez nikt tak zyc nie bedzie...
Do tego dochodzi to, ze organizm jest ciagle niedotleniony z powodu zatakanego nosa, nie mozesz swobodnie tak jak inni oddychac,i mysle ze tu moga pojawic sie czasem klopty z sercem
Jedyne co mi troche pomaga to plukanie nosa sola fizjologiczna-nalac troche na dlon i wciagac powoli jedna dziurka a potem to samo druga.
Rowniez koagulacja malozwin nosowych zmniejszyla troche nateznie tego kataru w moim wypadku, choc nadal mam go 24h.
Prosze piszcie i podzielcie sie swoimi uwagami i radami.
1
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 11157 Napisanych postów 51647 Wiek 31 lat Na forum 24 lat Przeczytanych tematów 57816
wywiad:
Nasz nos chce 18 st. C, czyli jak dbać o zatoki przynosowe
[podpis] ROZMAWIAŁ SŁAWOMIR ZAGÓRSKI
Gazeta Wyborcza nr 254, wydanie z dnia 29/10/2008 ZDROWA ŚRODA, str. 17
ROZMOWA Z
Prof. Antonim Krzeskim *
Sławomir Zagórski: Panie profesorze, ile człowiek ma zatok?
Prof. Antoni Krzeski: Pyta mnie pan naturalnie o zatoki przynosowe, bo w naszym organizmie jest wiele różnych zatok. A więc jest ich pięć par - zatoki szczękowe, czołowe i klinowe oraz mniej znane sitowie przednie i sitowie tylne. Wszystkie znajdują się w części twarzowej czaszki, tworząc wraz z jamami nosa jeden układ pneumatyczny.
Do czego służą nam zatoki?
- Istnieje wiele teorii. Ale to, czego jesteśmy pewni, to że dzięki nim głowa jest lżejsza. Gdyby w czaszce nie było wolnych przestrzeni, trudniej by nam było utrzymać głowę w pozycji pionowej. Z kolei układ beleczek kostnych ograniczający zatoki tworzy bardzo silną konstrukcję, która przypomina system kratownic. Jeśli dojdzie do urazu, pękają te kratownice, co chroni mózg przed uszkodzeniem.
Dzięki zatokom nasz głos staje się dźwięczny i ma ładną barwę. Gdy dopada nas katar, głos brzmi zupełnie inaczej, staje się od razu bardziej matowy. No i zatoki stanowią również ważny rezerwuar wdychanego, oczyszczonego, zdrowego powietrza, a także - o czym ostatnio coraz głośniej - rezerwuar tlenku azotu niezbędnego do sprawnego działania układu oddechowego.
Do oczyszczania wdychanego powietrza służy chyba nos, a nie zatoki?
- To prawda. Nos ma trzy zadania: oczyszczanie, nawilżanie i ogrzewanie wdychanego powietrza. Ale nos i zatoki to tak naprawdę jeden narząd. Sitowie jest przecież elementem jam nosa, a ujmując rzecz inaczej, jamy nosa przechodzą w zatoki. Jak ma pan katar, to jednocześnie ma pan zapalenie zatok. I tego prostego faktu ludzie sobie na ogół w ogóle nie uświadamiają.
Zawsze sądziłem, że albo mam zwykły katar, albo wydzielina dostaje się wyżej, do zatok, i dopiero wtedy zaczyna się poważniejsza choroba.
- A gdzie w takim razie pana zdaniem produkowany jest ten zwykły katar? Niech pan zmierzy, ile podczas kataru wytwarza pan śluzu w ciągu dnia, i odpowie sobie na pytanie, czy te wszystkie, za przeproszeniem, smarki był w stanie wyprodukować sam nos.
Skoro choruje nie tylko nos, ale i zatoki, jak powinno się leczyć katar?
- To zależy, jak długo trwa. Jeśli krócej niż pięć dni lub nieco dłużej, a widać, że choroba stopniowo wygasa, można ograniczyć się do tzw. leczenia objawowego. Sok z malin, mleko z miodem, ewentualnie krople obkurczające błonę śluzową nosa. Ale te ostatnie krótko - maksimum trzy-pięć dni, bo na dłuższą metę to bardzo szkodliwa broń. Naturalnie nie ma sensu podawanie antybiotyku, bo to infekcja wirusowa, a na wirusy - jak wiadomo - antybiotyki nie działają.
Jeśli natomiast objawy trwają dłużej niż pięć dni, wtedy należy zastosować krople sterydowe do nosa. Gdy w ciągu 48 godzin nastąpi poprawa, sterydów nie powinno się odstawiać, lecz stosować je jeszcze przez co najmniej dwa-trzy tygodnie.
Natomiast gdy po pięciu-siedmiu dniach od początku infekcji objawy się nasilają - wzrasta temperatura, wydzielina z nosa staje się żółta lub zielona - oprócz sterydów należy podać też antybiotyk. Dlaczego? Bo - jak to fachowo określamy - doszło do nadkażenia bakteriami i trzeba je unicestwić. I znów - dajemy pełną dawkę antybiotyku przez 7-14 dni plus krople sterydowe. To absolutna rewolucja w leczeniu ostrego zapalenia zatok. Do tej pory stosowaliśmy najchętniej antybiotyki, a teraz jest wyraźny odwrót od tych leków na rzecz sterydów.
Skąd ta rewolucja? Może to po prostu moda na inny sposób leczenia?
- Nie, to nie moda, ale efekt wielu lat badań. Dawniej każdy lekarz leczył katar czy przeziębienie na własną modłę, nie nazywając tego zresztą zapaleniem zatok. Jednak w ubiegłym roku europejscy laryngolodzy opublikowali specjalnie opracowany dokument porządkujący wyniki badań i zawierający szczegółowe wytyczne, jak należy leczyć zapalenie zatok. To przykład nowoczesnego podejścia, czyli tzw. medycyny opartej na faktach (evidence based medicine), a nie na tym, co się komu wydaje.
I w tym dokumencie szczególną rolę przypisuje się podawanym do nosa sterydom?
- Tak. Powtórzę, że to przełom, bo wcześniej przez lata zapalenie utożsamialiśmy z zakażeniem. I walczyliśmy z zakażeniem za pomocą antybiotyków. Tymczasem podstawą choroby zatok jest stan zapalny błony śluzowej, a do jego leczenia stosuje się właśnie sterydy.
Jednak pacjenci boją się tych leków.
- To prawda, ale wie pan dlaczego? Bo kojarzą się one z umięśnionymi facetami, którzy faszerują się sterydami. I potem, nałykawszy się tych proszków, mają kłopoty ze zdrowiem. A sterydy są przede wszystkim lekiem, który - stosowany na zlecenie i pod kontrolą lekarza - jest bezpieczny, zwłaszcza gdy się go podaje miejscowo (w tym wypadku do nosa).
Te leki można kupić samemu?
- Nie. Wydawane są tylko na receptę.
A lekarze chętnie je wypisują?
- Niespecjalnie. Nie dlatego, żeby się ich obawiali, tylko dlatego, że się przyzwyczaili do starych metod leczenia. Zna pan powiedzenie, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka? Jeden z moich młodych kolegów powiedział mi ostatnio, że dopiero nowe pokolenie lekarzy zacznie postępować zgodnie z najnowszymi wytycznymi. Mam nadzieję, że się myli.
Sterydy to drogie leki?
- A skąd. Na rynku jest ich spory wybór. Najtańsze kosztują ok. 10 zł za opakowanie.
Pan sam je stosuje?
- Naturalnie. Szczerze mówiąc, sięgam po nie, jak tylko mnie dopada infekcja. Pierwszego wieczoru wszelkiego rodzaju domowe sposoby, ale jak do rana nie przejdzie, to nawet nie czekam na katar, tylko aplikuję sobie do nosa steryd.
Zdarza się, że przeziębienie nie przechodzi. Infekcja się wlecze. Katar tygodniami zapycha nos. Co wtedy?
- To już typowe objawy nie ostrego, lecz przewlekłego zapalenia zatok. Tą nazwą określa się zresztą całą grupę chorób wynikających z długiego, trwającego co najmniej 12 tygodni procesu zapalnego błony śluzowej nosa i zatok.
Ocenia się, że ok. dwóch procent ostrych zapaleń przechodzi w taki przewlekły stan.
Od czego to zależy?
- M.in. od anatomii. Prawie 40 proc. z nas ma pewne odmienności w budowie anatomicznej, które sprzyjają przewlekłemu zapaleniu zatok. Specjalnie używam terminu "odmienności", a nie np. "anomalie", bo trudno uznać za anomalię coś, co zdarza się tak często.
Jakie odmienności ma pan na myśli?
- Np. nadmierne rozdęcie komórek sitowia. Jeśli szczeliny między tymi komórkami są zbyt wąskie, sitowie jest słabo przewietrzane i kłopot z zatokami gotowy. Sitowie - rejon wielkości pudełka od zapałek, mieszczący się pomiędzy oczami i nieco wyżej - to kluczowe miejsce. Jeśli stan zapalny rozwinie się właśnie tam, zwykle przenosi się na inne zatoki.
Budowa anatomiczna sitowia zależy m.in. od genów. Dlatego jeśli dziadek czy ojciec często chorowali na zatoki, prawdopodobieństwo, że będzie się z tym borykać syn czy wnuk, wzrasta.
Bywa jednak i tak, że odmienności anatomicznych nie widać, a pacjent często choruje na przewlekłe zapalenie zatok. Wtedy podejrzewamy, że problem tkwi w pewnej ułomności błony śluzowej. Tak to już bywa - u jednych błona łatwo zdrowieje, u innych zapalenie ciągnie się miesiącami.
No i trzeba jeszcze wspomnieć o tzw. czynnikach środowiskowych. Nasze nosy i zatoki nie lubią zanieczyszczonego, zapylonego powietrza, nie znoszą dymu z papierosów, no i przede wszystkim cierpią, jeśli w pomieszczeniu jest zbyt ciepło i sucho, a tak jest niemal w każdym polskim domu jesienią, zimą i wiosną.
Wie pan, w jakiej temperaturze naszemu nosowi jest najlepiej?
20-21 stopni Celsjusza.
- Nie. Za ciepło. Błonie śluzowej nosa najbardziej odpowiada temperatura 18 stopni. A na dodatek, żeby było nie za sucho, ale też i nie za wilgotno, bo niektórzy lubią siedzieć w temperaturze 25 i wszędzie stawiają nawilżacze, żeby się czuć jak w tropiku.
Dodajmy, że naszym nosom i zatokom szkodzi też coraz powszechniejsza klimatyzacja - ta w budynkach i ta w samochodach. Zwłaszcza jeśli się nie dba o czyszczenie filtrów, o dość kosztowną, ale konieczną konserwację. Ostatnio leczyłem dyrektora pewnego dużego banku. Rozmawialiśmy m.in. o klimatyzacji i jej wpływie na błonę śluzową nosa. Wkrótce po wyjściu ze szpitala pacjent dokładnie sprawdził, co się dzieje u niego w pracy. Wrócił z wiadomością, że po przeglądzie systemu klimatyzacji nie tylko jemu, ale i kolegom wyraźnie ulżyło.
Jak leczyć przewlekłe zapalenie zatok?
- Zaczynamy od podawania kropli sterydowych do nosa. I uwaga - tym razem leki trzeba stosować długo, dwa-trzy miesiące. Muszą one dotrzeć do wszystkich zakamarków. Nawet jeśli po katarze nie ma już śladu, leczenia nie należy przerywać.
Gdy to nie pomoże, warto wykonać posiew. Jeżeli wykaże on obecność bakterii chorobotwórczych, należy podać antybiotyk (powinno się go stosować przez dwa-trzy tygodnie). A gdy to też nie skutkuje, powinno się zrobić tomografię komputerową zatok i rozważyć przeprowadzenie operacji.
Zwykły rentgen nie wystarczy?
- Niestety, nie. Klasyczne zdjęcie jest badaniem z XIX wieku i obecnie ma znikomą wartość diagnostyczną. Dziś absolutnym standardem jest tomografia komputerowa.
Na czym polega operacyjne leczenie zatok?
- Lubię porównywać ten zabieg do otwarcia okna w dusznym pomieszczeniu. Proszę sobie wyobrazić, że znajduje się pan w takim pokoju. Co może pan zrobić? Popsikać sprayem albo porządnie wywietrzyć. Operacja to otwarcie okien na oścież. W wielu przypadkach błona śluzowa nosa po czymś takim dość szybko wraca do zdrowia.
Wszyscy jak jeden mąż zdrowieją?
- Nie. U części obserwujemy całkowite wyzdrowienie, innym wyraźnie się poprawia. Ludziom się lepiej śpi, pracuje. Wstają rano wypoczęci, odzyskują powonienie i smak. Niestety, u części pacjentów zapalenie trwa nadal. Jeśli częste nawroty choroby to efekt ułomności błony śluzowej, operacja nie zlikwiduje całkowicie dolegliwości. Kilka lat temu uważaliśmy, że zabieg chirurgiczny to panaceum na całe zło. Dziś wiemy, że to tylko jeden z etapów leczenia. Zanim skierujemy kogoś na operację, leczymy zachowawczo. Bardziej rygorystycznie ustalamy wskazania do operacji.
Ile takich zabiegów robi się w Polsce?
- Lepiej znam amerykańskie statystyki. W USA ok. pół miliona rocznie.
Długa jest kolejka do kliniki, w której pan pracuje?
- Wolę nie mówić. Powiedzmy, że grubo ponad rok.
Ale bez operacji da się żyć?
- Naturalnie. To nie jest zabieg ratujący życie, tylko poprawiający jego komfort. Ale niech pan popyta ludzi, którzy miesiącami, ba, latami, mają niedrożny nos, jak im się śpi, jak oddycha. Jakie to uczucie budzić się codziennie zmęczonym, z bólem głowy. Nie czuć smaku potraw itd.
Media bombardują nas różnymi reklamami leków na chore zatoki. Ile w nich prawdy?
- Warto pamiętać, że wszystkie te promowane w radiu i telewizji leki wbrew zapewnieniom nie leczą zapalenia zatok, tylko zmniejszają dolegliwości. Dlatego powinno się ich używać wyłącznie doraźnie, nigdy w sposób przewlekły.
Nasze mamy i babcie kazały nam nosić czapki w zimie, strasząc chorymi zatokami. Miały rację?
- Jak najbardziej. Zatoki lubią ciepło, dlatego też osoby ze skłonnością do katarów nie powinny w chłodne dni chodzić z gołą głową, a także np. nie wychodzić na dwór zaraz po umyciu głowy. Namawiam też pacjentów, by nagrzewali sobie okolicę zatok np. termoforem, gorącym prysznicem, poduszką elektryczną. To naprawdę przynosi ulgę. Przy okazji zawsze przestrzegam, żeby po takim zabiegu nie wychodzić od razu na dwór.
Zatokom dobrze robi zmiana klimatu?
- Oczywiście. Zalecamy szczególnie w zimie wyjazd w góry (najlepiej w marcu, gdy dni już cieplejsze), a w lecie nad ciepłe morze.
Swoim pacjentom polecam prosty zabieg. Należy w aptece kupić roztwór soli fizjologicznej (kosztuje grosze). Następnie nabrać trochę płynu na dłoń, wciągnąć nosem, pozwolić spłynąć do gardła i wypluć. W razie potrzeby powinno się przemywać jamy nosa dwa razy dziennie, tak samo jak myjemy zęby. Taki zabieg usuwa zbędny śluz i bardzo służy naszym zatokom.
ROZMAWIAŁ SŁAWOMIR ZAGÓRSKI
[Podpis pod fot.]
Zdjęcie rentgenowskie ludzkiej czaszki z widocznymi zatokami przynosowymi. Żółte - zatoki szczękowe, zielone - zatoki sitowe, czerwone - zatoki klinowe i fioletowe - zatoki czołowe
ROZMAWIAŁ SŁAWOMIR ZAGÓRSKI
Wywiad z: PROF. ANTONI KRZESKI
[autor fot./rys] EAST NEWS
RP-DGW
Tekst pochodzi z Internetowego Archiwum Gazety Wyborczej. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez odrębnej zgody Wydawcy zabronione.

© Archiwum GW 1998,2002,2004


Nasz nos chce 18 st. C, czyli jak dbać o zatoki przynosowe
[podpis] ROZMAWIAŁ SŁAWOMIR ZAGÓRSKI
Gazeta Wyborcza nr 254, wydanie z dnia 29/10/2008 ZDROWA ŚRODA, str. 17
ROZMOWA Z
Prof. Antonim Krzeskim *
Sławomir Zagórski: Panie profesorze, ile człowiek ma zatok?
Prof. Antoni Krzeski: Pyta mnie pan naturalnie o zatoki przynosowe, bo w naszym organizmie jest wiele różnych zatok. A więc jest ich pięć par - zatoki szczękowe, czołowe i klinowe oraz mniej znane sitowie przednie i sitowie tylne. Wszystkie znajdują się w części twarzowej czaszki, tworząc wraz z jamami nosa jeden układ pneumatyczny.
Do czego służą nam zatoki?
- Istnieje wiele teorii. Ale to, czego jesteśmy pewni, to że dzięki nim głowa jest lżejsza. Gdyby w czaszce nie było wolnych przestrzeni, trudniej by nam było utrzymać głowę w pozycji pionowej. Z kolei układ beleczek kostnych ograniczający zatoki tworzy bardzo silną konstrukcję, która przypomina system kratownic. Jeśli dojdzie do urazu, pękają te kratownice, co chroni mózg przed uszkodzeniem.
Dzięki zatokom nasz głos staje się dźwięczny i ma ładną barwę. Gdy dopada nas katar, głos brzmi zupełnie inaczej, staje się od razu bardziej matowy. No i zatoki stanowią również ważny rezerwuar wdychanego, oczyszczonego, zdrowego powietrza, a także - o czym ostatnio coraz głośniej - rezerwuar tlenku azotu niezbędnego do sprawnego działania układu oddechowego.
Do oczyszczania wdychanego powietrza służy chyba nos, a nie zatoki?
- To prawda. Nos ma trzy zadania: oczyszczanie, nawilżanie i ogrzewanie wdychanego powietrza. Ale nos i zatoki to tak naprawdę jeden narząd. Sitowie jest przecież elementem jam nosa, a ujmując rzecz inaczej, jamy nosa przechodzą w zatoki. Jak ma pan katar, to jednocześnie ma pan zapalenie zatok. I tego prostego faktu ludzie sobie na ogół w ogóle nie uświadamiają.
Zawsze sądziłem, że albo mam zwykły katar, albo wydzielina dostaje się wyżej, do zatok, i dopiero wtedy zaczyna się poważniejsza choroba.
- A gdzie w takim razie pana zdaniem produkowany jest ten zwykły katar? Niech pan zmierzy, ile podczas kataru wytwarza pan śluzu w ciągu dnia, i odpowie sobie na pytanie, czy te wszystkie, za przeproszeniem, smarki był w stanie wyprodukować sam nos.
Skoro choruje nie tylko nos, ale i zatoki, jak powinno się leczyć katar?
- To zależy, jak długo trwa. Jeśli krócej niż pięć dni lub nieco dłużej, a widać, że choroba stopniowo wygasa, można ograniczyć się do tzw. leczenia objawowego. Sok z malin, mleko z miodem, ewentualnie krople obkurczające błonę śluzową nosa. Ale te ostatnie krótko - maksimum trzy-pięć dni, bo na dłuższą metę to bardzo szkodliwa broń. Naturalnie nie ma sensu podawanie antybiotyku, bo to infekcja wirusowa, a na wirusy - jak wiadomo - antybiotyki nie działają.
Jeśli natomiast objawy trwają dłużej niż pięć dni, wtedy należy zastosować krople sterydowe do nosa. Gdy w ciągu 48 godzin nastąpi poprawa, sterydów nie powinno się odstawiać, lecz stosować je jeszcze przez co najmniej dwa-trzy tygodnie.
Natomiast gdy po pięciu-siedmiu dniach od początku infekcji objawy się nasilają - wzrasta temperatura, wydzielina z nosa staje się żółta lub zielona - oprócz sterydów należy podać też antybiotyk. Dlaczego? Bo - jak to fachowo określamy - doszło do nadkażenia bakteriami i trzeba je unicestwić. I znów - dajemy pełną dawkę antybiotyku przez 7-14 dni plus krople sterydowe. To absolutna rewolucja w leczeniu ostrego zapalenia zatok. Do tej pory stosowaliśmy najchętniej antybiotyki, a teraz jest wyraźny odwrót od tych leków na rzecz sterydów.
Skąd ta rewolucja? Może to po prostu moda na inny sposób leczenia?
- Nie, to nie moda, ale efekt wielu lat badań. Dawniej każdy lekarz leczył katar czy przeziębienie na własną modłę, nie nazywając tego zresztą zapaleniem zatok. Jednak w ubiegłym roku europejscy laryngolodzy opublikowali specjalnie opracowany dokument porządkujący wyniki badań i zawierający szczegółowe wytyczne, jak należy leczyć zapalenie zatok. To przykład nowoczesnego podejścia, czyli tzw. medycyny opartej na faktach (evidence based medicine), a nie na tym, co się komu wydaje.
I w tym dokumencie szczególną rolę przypisuje się podawanym do nosa sterydom?
- Tak. Powtórzę, że to przełom, bo wcześniej przez lata zapalenie utożsamialiśmy z zakażeniem. I walczyliśmy z zakażeniem za pomocą antybiotyków. Tymczasem podstawą choroby zatok jest stan zapalny błony śluzowej, a do jego leczenia stosuje się właśnie sterydy.
Jednak pacjenci boją się tych leków.
- To prawda, ale wie pan dlaczego? Bo kojarzą się one z umięśnionymi facetami, którzy faszerują się sterydami. I potem, nałykawszy się tych proszków, mają kłopoty ze zdrowiem. A sterydy są przede wszystkim lekiem, który - stosowany na zlecenie i pod kontrolą lekarza - jest bezpieczny, zwłaszcza gdy się go podaje miejscowo (w tym wypadku do nosa).
Te leki można kupić samemu?
- Nie. Wydawane są tylko na receptę.
A lekarze chętnie je wypisują?
- Niespecjalnie. Nie dlatego, żeby się ich obawiali, tylko dlatego, że się przyzwyczaili do starych metod leczenia. Zna pan powiedzenie, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka? Jeden z moich młodych kolegów powiedział mi ostatnio, że dopiero nowe pokolenie lekarzy zacznie postępować zgodnie z najnowszymi wytycznymi. Mam nadzieję, że się myli.
Sterydy to drogie leki?
- A skąd. Na rynku jest ich spory wybór. Najtańsze kosztują ok. 10 zł za opakowanie.
Pan sam je stosuje?
- Naturalnie. Szczerze mówiąc, sięgam po nie, jak tylko mnie dopada infekcja. Pierwszego wieczoru wszelkiego rodzaju domowe sposoby, ale jak do rana nie przejdzie, to nawet nie czekam na katar, tylko aplikuję sobie do nosa steryd.
Zdarza się, że przeziębienie nie przechodzi. Infekcja się wlecze. Katar tygodniami zapycha nos. Co wtedy?
- To już typowe objawy nie ostrego, lecz przewlekłego zapalenia zatok. Tą nazwą określa się zresztą całą grupę chorób wynikających z długiego, trwającego co najmniej 12 tygodni procesu zapalnego błony śluzowej nosa i zatok.
Ocenia się, że ok. dwóch procent ostrych zapaleń przechodzi w taki przewlekły stan.
Od czego to zależy?
- M.in. od anatomii. Prawie 40 proc. z nas ma pewne odmienności w budowie anatomicznej, które sprzyjają przewlekłemu zapaleniu zatok. Specjalnie używam terminu "odmienności", a nie np. "anomalie", bo trudno uznać za anomalię coś, co zdarza się tak często.
Jakie odmienności ma pan na myśli?
- Np. nadmierne rozdęcie komórek sitowia. Jeśli szczeliny między tymi komórkami są zbyt wąskie, sitowie jest słabo przewietrzane i kłopot z zatokami gotowy. Sitowie - rejon wielkości pudełka od zapałek, mieszczący się pomiędzy oczami i nieco wyżej - to kluczowe miejsce. Jeśli stan zapalny rozwinie się właśnie tam, zwykle przenosi się na inne zatoki.
Budowa anatomiczna sitowia zależy m.in. od genów. Dlatego jeśli dziadek czy ojciec często chorowali na zatoki, prawdopodobieństwo, że będzie się z tym borykać syn czy wnuk, wzrasta.
Bywa jednak i tak, że odmienności anatomicznych nie widać, a pacjent często choruje na przewlekłe zapalenie zatok. Wtedy podejrzewamy, że problem tkwi w pewnej ułomności błony śluzowej. Tak to już bywa - u jednych błona łatwo zdrowieje, u innych zapalenie ciągnie się miesiącami.
No i trzeba jeszcze wspomnieć o tzw. czynnikach środowiskowych. Nasze nosy i zatoki nie lubią zanieczyszczonego, zapylonego powietrza, nie znoszą dymu z papierosów, no i przede wszystkim cierpią, jeśli w pomieszczeniu jest zbyt ciepło i sucho, a tak jest niemal w każdym polskim domu jesienią, zimą i wiosną.
Wie pan, w jakiej temperaturze naszemu nosowi jest najlepiej?
20-21 stopni Celsjusza.
- Nie. Za ciepło. Błonie śluzowej nosa najbardziej odpowiada temperatura 18 stopni. A na dodatek, żeby było nie za sucho, ale też i nie za wilgotno, bo niektórzy lubią siedzieć w temperaturze 25 i wszędzie stawiają nawilżacze, żeby się czuć jak w tropiku.
Dodajmy, że naszym nosom i zatokom szkodzi też coraz powszechniejsza klimatyzacja - ta w budynkach i ta w samochodach. Zwłaszcza jeśli się nie dba o czyszczenie filtrów, o dość kosztowną, ale konieczną konserwację. Ostatnio leczyłem dyrektora pewnego dużego banku. Rozmawialiśmy m.in. o klimatyzacji i jej wpływie na błonę śluzową nosa. Wkrótce po wyjściu ze szpitala pacjent dokładnie sprawdził, co się dzieje u niego w pracy. Wrócił z wiadomością, że po przeglądzie systemu klimatyzacji nie tylko jemu, ale i kolegom wyraźnie ulżyło.
Jak leczyć przewlekłe zapalenie zatok?
- Zaczynamy od podawania kropli sterydowych do nosa. I uwaga - tym razem leki trzeba stosować długo, dwa-trzy miesiące. Muszą one dotrzeć do wszystkich zakamarków. Nawet jeśli po katarze nie ma już śladu, leczenia nie należy przerywać.
Gdy to nie pomoże, warto wykonać posiew. Jeżeli wykaże on obecność bakterii chorobotwórczych, należy podać antybiotyk (powinno się go stosować przez dwa-trzy tygodnie). A gdy to też nie skutkuje, powinno się zrobić tomografię komputerową zatok i rozważyć przeprowadzenie operacji.
Zwykły rentgen nie wystarczy?
- Niestety, nie. Klasyczne zdjęcie jest badaniem z XIX wieku i obecnie ma znikomą wartość diagnostyczną. Dziś absolutnym standardem jest tomografia komputerowa.
Na czym polega operacyjne leczenie zatok?
- Lubię porównywać ten zabieg do otwarcia okna w dusznym pomieszczeniu. Proszę sobie wyobrazić, że znajduje się pan w takim pokoju. Co może pan zrobić? Popsikać sprayem albo porządnie wywietrzyć. Operacja to otwarcie okien na oścież. W wielu przypadkach błona śluzowa nosa po czymś takim dość szybko wraca do zdrowia.
Wszyscy jak jeden mąż zdrowieją?
- Nie. U części obserwujemy całkowite wyzdrowienie, innym wyraźnie się poprawia. Ludziom się lepiej śpi, pracuje. Wstają rano wypoczęci, odzyskują powonienie i smak. Niestety, u części pacjentów zapalenie trwa nadal. Jeśli częste nawroty choroby to efekt ułomności błony śluzowej, operacja nie zlikwiduje całkowicie dolegliwości. Kilka lat temu uważaliśmy, że zabieg chirurgiczny to panaceum na całe zło. Dziś wiemy, że to tylko jeden z etapów leczenia. Zanim skierujemy kogoś na operację, leczymy zachowawczo. Bardziej rygorystycznie ustalamy wskazania do operacji.
Ile takich zabiegów robi się w Polsce?
- Lepiej znam amerykańskie statystyki. W USA ok. pół miliona rocznie.
Długa jest kolejka do kliniki, w której pan pracuje?
- Wolę nie mówić. Powiedzmy, że grubo ponad rok.
Ale bez operacji da się żyć?
- Naturalnie. To nie jest zabieg ratujący życie, tylko poprawiający jego komfort. Ale niech pan popyta ludzi, którzy miesiącami, ba, latami, mają niedrożny nos, jak im się śpi, jak oddycha. Jakie to uczucie budzić się codziennie zmęczonym, z bólem głowy. Nie czuć smaku potraw itd.
Media bombardują nas różnymi reklamami leków na chore zatoki. Ile w nich prawdy?
- Warto pamiętać, że wszystkie te promowane w radiu i telewizji leki wbrew zapewnieniom nie leczą zapalenia zatok, tylko zmniejszają dolegliwości. Dlatego powinno się ich używać wyłącznie doraźnie, nigdy w sposób przewlekły.
Nasze mamy i babcie kazały nam nosić czapki w zimie, strasząc chorymi zatokami. Miały rację?
- Jak najbardziej. Zatoki lubią ciepło, dlatego też osoby ze skłonnością do katarów nie powinny w chłodne dni chodzić z gołą głową, a także np. nie wychodzić na dwór zaraz po umyciu głowy. Namawiam też pacjentów, by nagrzewali sobie okolicę zatok np. termoforem, gorącym prysznicem, poduszką elektryczną. To naprawdę przynosi ulgę. Przy okazji zawsze przestrzegam, żeby po takim zabiegu nie wychodzić od razu na dwór.
Zatokom dobrze robi zmiana klimatu?
- Oczywiście. Zalecamy szczególnie w zimie wyjazd w góry (najlepiej w marcu, gdy dni już cieplejsze), a w lecie nad ciepłe morze.
Swoim pacjentom polecam prosty zabieg. Należy w aptece kupić roztwór soli fizjologicznej (kosztuje grosze). Następnie nabrać trochę płynu na dłoń, wciągnąć nosem, pozwolić spłynąć do gardła i wypluć. W razie potrzeby powinno się przemywać jamy nosa dwa razy dziennie, tak samo jak myjemy zęby. Taki zabieg usuwa zbędny śluz i bardzo służy naszym zatokom.
ROZMAWIAŁ SŁAWOMIR ZAGÓRSKI
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 11157 Napisanych postów 51647 Wiek 31 lat Na forum 24 lat Przeczytanych tematów 57816
a czy ktos wiec cos w tym temacie:

Hydrodebriderem w zatoki
2010-06-23


Specjaliści z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach pod Warszawą testują urządzenie mające przeciwdziałać nawracającym zapaleniom zatok


Problemy z zatokami mogą dotyczyć nawet co drugiego Polaka.
Problemy z zatokami zdarzają się bardzo często. Ocenia się, że dotyczą one aż co drugiego Polaka. Najgorsze jest to, że u 15-20 proc. prawidłowo leczonych pacjentów choroba powraca. Skrupulatni Amerykanie wyliczyli, że nawroty w stanach zapalnych zatok są powodem 13 mln wizyt lekarskich rocznie, co generuje koszty rzędy 10 mld dolarów.

Powodem wspomnianych nawrotów są bakterie żyjące we wnętrzu zatok. Operacja czy antybiotyki przynoszą wyraźną ulgę - lekami można bowiem zatoki przejściowo wyjałowić, niestety, nie sposób bakterii stamtąd doszczętnie usunąć. Mają one bowiem tendencję do wytwarzania czegoś, co fachowcy określają mianem biofilmu. Taki biofilm to wolno odtwarzająca się warstwa mikrobów pokryta polimerową substancją utrudniającą wnikanie antybiotyku. O tym, że bakteryjny biofilm nam szkodzi, wiemy już dobrze z badań dotyczących próchnicy, chorób przyzębia, zapalenia wsierdzia czy mukowiscydozy. Teraz okazuje się, że podobnie dzieje się w przypadku nawracającego zapalenia zatok.

Co zrobić ze szkodliwym biofilmem?

Na pomysł wpadli Amerykanie. Wymyślili urządzenie, które przepłukuje zatoki solą fizjologiczną, docierając do najgłębszych ich zakamarków. - Zasada działania urządzenia jest tak prosta, że aż dziw, iż nikt na to wcześniej nie wpadł - opowiadał niedawno dziennikarzom prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu w Kajetanach. Zabieg jest praktycznie nieinwazyjny. Do zatok chorego wprowadza się poprzez nos cienki i giętki przewód, przez który pod odpowiednim kątem i odpowiednim ciśnieniem wydostaje się płyn przepłukujący poszczególne zatoki. Dotychczasowe próby stosowania Hydrodebridera (tak brzmi nazwa urządzenia) dowodzą, że udaje się dzięki niemu usunąć z zatok do 99 proc. bakterii. W Stanach postępowanie takie weszło już do rutyny, w Europie cała historia dopiero się zaczyna. Ekipa prof. Skarżyńskiego jest pierwszą na Starym Kontynencie, która dostała urządzenie do testów. Próby Hydrodebridera w Kajetanach już trwają. Do końca roku będzie nimi objętych ok. 200 pacjentów. Koszt jednorazowej końcówki urządzenia wynosi 750 zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 11157 Napisanych postów 51647 Wiek 31 lat Na forum 24 lat Przeczytanych tematów 57816
od siebie dodam (mam objawy jak opisane w pierwszych postach), ze jedyne co mi pomaga to plukanie sola fizjologiczna (na dlon i do nosa) i Buderhin (najtanszy a z roznych przetestowanych tylko to u mnie dziala tzn. zmniejsza te objawy)
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 4 Napisanych postów 3 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 15
alutka
Witam
Niestey tez mnie ten problem dotyczy [...]


Powyżej podałem kilka dobrych rad. Dodam do nich jeszcze następujące:

1) Nie przyjmuj żadnych lekarstw – kropli, tabletek, zastrzyków itd.
2) Nie daj się – przynajmniej łatwo - namówić na żadne zabiegi (każdy zabieg to blizny).
3) Zmodyfikuj płukanie nosa solą fizjologiczną i rób to w sposób następujący. Do imbryczka nalej zimnej wody i rozpuść w niej odrobinę soli. Imbryczek wstaw do zamrażalnika na 1-2 godzin. Po tym czasie, przyłóż wylewkę imbryka kolejno do obu dziurek nosowej i wykonaj płukanie nosa. Szczegóły, jak dokładnie się to robi, znajdziesz na youtube.pl.
4) W przypadku zatkania dziurki nosowej zastosuj następujący okład z lodu. Wcześniej, nalej do małej torebki ze szwem trochę wody, a następnie po zamknięciu szwa, włóż woreczek do zamrażalnika. W razie zatkania nosa wyjmij go, połóż się na plecach, a następnie połóż woreczek z lodem na zatkaną stronę noska. Poleż tak od kilku do kilkunastu minut, aż poprawi się ukrwienie nosa. W razie dyskomfortu przerwij zabieg.
5) Po każdej kąpieli, spryskuj ciało zimną wodą, a gdy spadnie śnieg, chodź kilka minut boso po śniegu.

Pozdrawiam,
2
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 10 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 24
Cześć, ktoś, kto nigdy nie miał takiego problemu nie zrozumie nigdy kogoś, kto boryka się z nim już dłuższy czas. Ja też jestem " sama" z tym problemem ( lekarze w wiekszosci wypadków bagatelizują problem, a żaden ze znajomych nie ma tego samego). Lepiej było tylko po pobycie w szpitalu i dawce dożylnych sterydów i antybiotyków. Później zmieniła się pogoda i wszystko wróciło. Też przeszłam operację prostowania przegrody i na razie ( minęły 2 miesiące) nie ma imponujących efektów. To chartowanie uważam za bzdurę, bo może to pomóc tylko zdrowemu i silnemu organizmowi. A "my"- osoby z tym problemem, zwykle mamy obniżoną odporność i każda taka próba powoduje u nas kolejną infekcję. Osobiscie polecam płukanie nosa solanką oraz inhalacje z solanki i olejku eukaliptusowego. Niestety te sposoby nie leczą, a jedynie przynoszą ulgę. I może jeszcze sam katar nie byłby tak uciązliwy, gdyby nie spływał do gardła i nie powodował powstawania tam ropnych czopów i jego częstych bólów w ogóle. Ale sama próba wyplucia tego "szajsu- siedliska bakterii" jest dla reszty społeczeństwa czymś dziwnym i niezrozumiałym, dlatego często czuję się ułomna, chociaż wiem,że mam prawo też być zdrowa. Może w końcu się uda.
1

Daga

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 4 Napisanych postów 3 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 15
dagprzyb
To chartowanie uważam za bzdurę, bo może to pomóc tylko zdrowemu i silnemu organizmowi. [...]


Hartowanie jest tu jedynym środkiem do poprawy sytuacji, albowiem ono trenuje mechanizmy reagowania organizmu na zimno, a w tym poprawia mikrokrążenie. Bez tego nic nie da się zrobić. Stosowanie leków to marnowanie czasu, pieniędzy i zdrowia. Środki medyczne pomagają na krótką metę, a na dłuższą najczęściej szkodzą.

[quote]A "my"- osoby z tym problemem, zwykle mamy obniżoną odporność i każda taka próba powoduje u nas kolejną infekcję. [...]


Wbrew Twojej intencji, Twoje słowa tylko potwierdzająco to, do czego jako człowiek z dużym doświadczeniem, jestem całkowicie przekonany. Przemyśl dobrze to, co napisałaś.

Hartować się może każdy, ale oczywiście w odpowiedni sposób, to znaczy stopniowo, słuchając wskazówek doświadczonych w tym względzie i czyniąc samemu pewne eksperymenty w granicach zdrowego rozsądku.

Pozdrawiam,
1
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

obgryzanie paznokci

Następny temat

Operacja a Używki

WHEY premium