Cóż Maczeta, sam miałem problemy ze stanem zapalnym ahillesów, więc trochę kumam klimat. Co zrobiłem? Przestałem biegać, skakać, wziąłem się za basem,
trening siłowo - wytrzymałościowy z ciężarami. Wiecej chodziłem na boks, zbiłem wagę, pozwoliłem ścięgnom odpocząć by się zregenerowały... po prostu zmieniłem sposób trenowania z autodestrukcyjnego na wymiernie pożyteczny dla mnie.
Możesz to zrobić na trzy sposoby:
-głupi, tak jak to robisz teraz
-mądry, zmieniając sposób treningu
-odpuścić trening w ogóle (też głupi)
Tym samym apeluję byś odpuścił sobie struganie twardziela, który zapjerdala mimo przeciwności, bo to co robisz nie świadczy o wielkości jąder, ale raczej o maleńkości tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za zdrowy rozsądek...