tzn. srednio czuje nogi po tych przysiadach, tzn. w ostatnich powtorzeniach jest naprawde ciezko i walcze. przysiady robie co najmniej do 90 stopni (nawet troche nizej), wydaje mi sie ze poprawnie technicznie. ciezar nawet tez nie najmniejszy, bo biore teraz 110 kg w seriach. maksow nie robie
pamietam tylko, ze jak rok temu pierwszy raz robilem przysiady malym ciezarem to przez kolejne dni chodzic nie moglem. ale juz na nastepnym treningu i kazdym innym, pomimo wiekszej intenstywnosci (dzuo wiekszej) nie bylo zakwasow, a jesli byly to minimalne. i tak do dzisiaj, a przysiady robie regularnie. chyba mam taki organizm, ze zakwasy nog mnie nie lapia po prostu.
pamietam tylko, ze jak rok temu pierwszy raz robilem przysiady malym ciezarem to przez kolejne dni chodzic nie moglem. ale juz na nastepnym treningu i kazdym innym, pomimo wiekszej intenstywnosci (dzuo wiekszej) nie bylo zakwasow, a jesli byly to minimalne. i tak do dzisiaj, a przysiady robie regularnie. chyba mam taki organizm, ze zakwasy nog mnie nie lapia po prostu.