Dzisiaj mijają 3 tygodnie od mojej rekonstrukcji. Bez stabilizatora od początku i od tygodnia po domu bez kul. Gdziekolwiek na zewnątrz za daleko więc nordic walking o kulach.
Niestety nie tego spodziewałem się na zewnątrz. Zaczynam rozumieć niepełnosprawnych. Duża część społeczeństwa nie tyle nie pomaga (co wydaje się naturalne) lecz z premedytacją utrudnia. Żeby było jasne niczego nie wymuszam i nie oczekuję. No może trochę życzliwości.
W trzęsących tramwajach z trudem, ale stoję. Po wejściu idę w miejsca, gdzie nie ma siedzeń, żeby nic nie wymuszać.
W kolejkach w sklepie z trudem, ale bez marudzenia stoję. Problem pojawia się wtedy, kiedy ludzie widząc moje ograniczenia wpychają się przede mnie, ponieważ prawdopodobnie ich spowolnię.
Wyjście z tramwaju po schodach, kiedy ludzie pchają się pod prąd jest naprawdę niebezpieczne. Gdyby przynajmniej po uświadomieniu sobie niefortunnej decyzji mój przeciwnik się uśmiechną, ale gdzie tam, rzucają pogardliwe spojrzenia i pewnie myślą "jeszcze tego kulawego tutaj brakowało".
W sklepie przy płatności musiałem odstawić kule, żeby zwolnić ręce. Nie było o co oprzeć, więc zamotałem się chwilę zanim nie położyłem po prostu na ziemię. Stojący w kolejce widzieli o co chodzi, ale jedyne co zaoferowali to miny i wzdychanie. Nie wytrzymałem i napyskowałem. Po tym pani sprzedawczyni ostentacyjnie rzuciła we mnie paragonem.
Wspomnę jeszcze zamykane przed nosem drzwi.
Mam łatwość uczenia się i kto wie może po wyleczeniu kontuzji też zostanę burakiem.

Żeby nie generalizować spotykam też bardzo przyjaźnie nastawionych, niestety margines jak dla mnie za szeroki.
Wracając do tematu forum w okolicach operacji nie mam czucia. To podobno normalne. Pytanie jest po jakim terminie wraca?
Pozdrowienia