Witam,
mam pewien problem. Kiedyś byłem bardzo chudy, a na brzuchu było widać delikatny kaloryferek. Miałem niedowagę (BMI 18-18,5), ale czułem się z tym całkiem nieźle.
Minęło kilka lat (mam 28), zmniejszyłem ilość ruchu (raz na dwa tygodnie squash/tenis), pracuję przed komputerem, najłatwiej mi o jeść węglowodany, kaloryferka już dawno nie widać, a wystający brzuch już mi przeszkadza (mimo, że BMI mam rzędu 20).
I teraz pytanie: co żreć, gdy jestem głodny, by zbytnio nie tyć? Potrafię jeść względnie mało i zapominać o głodzie przez całe godziny, ale nie każdego dnia.
Poszukiwane jedzenie powinno być wygodne: powinno być praktycznie gotowe, żeby nie trzeba było zbytnio przygotowywać. Powinno się nie psuć, żeby nie musieć go kupować co dzień lub dwa. Powinno dać się jeść bez poświęcania mu zbytniej uwagi (może być w postaci płynnej). Musi mieć odpowiedni smak, żeby mi się nie odechciało tego jeść.
Próbowałem z piciem zamiast jedzenia, ale nie pomaga wystarczająco. Sałatki też raczej nie wchodzą w grę, bo nie lubię smaku warzyw. Nie lubię też smaku mięsa (mogę jeść mięso, które nie przypomina mięsa).
Myślałem też o tych preparatach białkowych, ale nie wiem co się ze mną stanie, jakbym je jadł, a nie ćwiczył.
Wiem, że moje wymagania są duże i być może nie znajdę niczego odpowiedniego, a wtedy zostanę tłuściochem już na zawsze.
Mam jeszcze jeden sposób na ograniczenie ilości tłuszczu: stres.
Można np. nieszczęśliwie się zakochać (choć trudno to kontrolować), albo np. zainwestować w coś bardzo ryzykownego.
mam pewien problem. Kiedyś byłem bardzo chudy, a na brzuchu było widać delikatny kaloryferek. Miałem niedowagę (BMI 18-18,5), ale czułem się z tym całkiem nieźle.
Minęło kilka lat (mam 28), zmniejszyłem ilość ruchu (raz na dwa tygodnie squash/tenis), pracuję przed komputerem, najłatwiej mi o jeść węglowodany, kaloryferka już dawno nie widać, a wystający brzuch już mi przeszkadza (mimo, że BMI mam rzędu 20).
I teraz pytanie: co żreć, gdy jestem głodny, by zbytnio nie tyć? Potrafię jeść względnie mało i zapominać o głodzie przez całe godziny, ale nie każdego dnia.
Poszukiwane jedzenie powinno być wygodne: powinno być praktycznie gotowe, żeby nie trzeba było zbytnio przygotowywać. Powinno się nie psuć, żeby nie musieć go kupować co dzień lub dwa. Powinno dać się jeść bez poświęcania mu zbytniej uwagi (może być w postaci płynnej). Musi mieć odpowiedni smak, żeby mi się nie odechciało tego jeść.
Próbowałem z piciem zamiast jedzenia, ale nie pomaga wystarczająco. Sałatki też raczej nie wchodzą w grę, bo nie lubię smaku warzyw. Nie lubię też smaku mięsa (mogę jeść mięso, które nie przypomina mięsa).
Myślałem też o tych preparatach białkowych, ale nie wiem co się ze mną stanie, jakbym je jadł, a nie ćwiczył.
Wiem, że moje wymagania są duże i być może nie znajdę niczego odpowiedniego, a wtedy zostanę tłuściochem już na zawsze.
Mam jeszcze jeden sposób na ograniczenie ilości tłuszczu: stres.
Można np. nieszczęśliwie się zakochać (choć trudno to kontrolować), albo np. zainwestować w coś bardzo ryzykownego.
Krzysztof Piekarz
Udowodniono związek tycia w brzuchu z podwyższonym ryzykiem zapadalności na choroby serca.

