doczytasz dziennik dalej, to dowiesz się, że zanim zacząłem naprawiać zdrowie parę razy trafiłem do szpitala. To, że w ogóle jestem w stanie się ruszać to jak dla mnie super osiągnięcie.
Jakby nasz kochany gimnazjalista nie wiedział, najczęściej
zerwany mięsień oznacza trwałe wykluczenie z dyscyplin biegowych. W moim przypadku oznacza, że robiąc skłon do kolan przy jednej nodze jestem w stanie dotknąć ziemi płaskimi dłońmi, przy drugiej - brakuje mi paru cm żeby w ogóle zbliżyć do ziemi palce. Można z tym biegać, ale jest cholernie trudno, ze względu właśnie na kontuzje wynikające z nierównego kroku. Forumowy trollik oczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy - po co wnikać, skoro można po prostu opluć człowieka.
A co do mirka_s i tempa pronacji, ujmę to najprościej jak można
przez miliony lat człowiek chodził na bosaka. Biegał też na bosaka. Jego stopy przez cały ten czas przyzwyczajały się do określonego ułożenia, jego biodra i kolana były gotowe na obciążenia wywołane właśnie takim a nie innym ułożeniem stopy przy kontakcie z podłożem. W momencie założenia butów korekcyjnych ułożenie stopy się zmienia, automatycznie zmienia się też kąt, pod którym pracują wszystkie stawy w nodze. To zawsze prowadzi do zwyrodnień.
Reasumując - albo będziesz biegał tak, jakbyś to robił na bosaka, albo będziesz obijał się od jednej kontuzji do drugiej. Przebiegnij się na boso po trawie i powiedz, czy dalej "nadmierna" pronacja przeszkadza, czy wprost przeciwnie - nagle okazuje się pomocnym elementem amortyzacji, niezbędnym do prawidłowego biegu.
hint - na bosaka nie da się biegać "z pięty".