Czytałem nie tak dawno gazetę ze stycznia 1928. Co w niej było? Narzekania na "dzisiejszą młodzież".
Ale do rzeczy.
Moda na ulicę to kwestia wzorców kulturowych. Kiedyś wzorcem był Lancelot, Galahad, Roland, Kmicic czy Zbyszko z Bogdańca. Owszem, zrobiłem tu taki maraton przez epoki, ale wszyscy ci kolesie co prawda walczyli i zabijali, ale za dobrą sprawę. Nawet, jak któryś trudnił się rozbojem, jak Kmicic, to rabował wroga podczas wojny, a nie przechodniów na gościńcu.
Teraz jest inaczej. Teksty kawałków hipowych hopowych pokazują jako bohaterów do naśladowania zwykłych bandytów albo alfonsów. Czy jeszcze 50 lat temu ktoś by myślał, że czarnoskóry alfons z getta może być wzorem do naśladowania? Albo handlarz narkotyków? Teraz są, więc mamy taki efekt, jaki mamy.
I jeszcze jedna sprawa. Relatywizm. Jeszcze 50 lat temu było jasno powiedziane, co jest złe, a co dobre. Teraz wszystko jest obojętne. I o ile nie powinno się narzucać systemu wartości dorosłym, to jeśli nie narzuci się go dziecku, to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Ale do rzeczy.
Moda na ulicę to kwestia wzorców kulturowych. Kiedyś wzorcem był Lancelot, Galahad, Roland, Kmicic czy Zbyszko z Bogdańca. Owszem, zrobiłem tu taki maraton przez epoki, ale wszyscy ci kolesie co prawda walczyli i zabijali, ale za dobrą sprawę. Nawet, jak któryś trudnił się rozbojem, jak Kmicic, to rabował wroga podczas wojny, a nie przechodniów na gościńcu.
Teraz jest inaczej. Teksty kawałków hipowych hopowych pokazują jako bohaterów do naśladowania zwykłych bandytów albo alfonsów. Czy jeszcze 50 lat temu ktoś by myślał, że czarnoskóry alfons z getta może być wzorem do naśladowania? Albo handlarz narkotyków? Teraz są, więc mamy taki efekt, jaki mamy.
I jeszcze jedna sprawa. Relatywizm. Jeszcze 50 lat temu było jasno powiedziane, co jest złe, a co dobre. Teraz wszystko jest obojętne. I o ile nie powinno się narzucać systemu wartości dorosłym, to jeśli nie narzuci się go dziecku, to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
