Dla równowagi honoru Azji bronili
Japończycy, u których na KK zrobiono miazgę z głównych bohaterów.
Już w czasie treningów jednego z nich dwukrotnie odłączono od świadomości, do walk końcowych szli jak poszkodowani w czołowym zderzeniu lokomotyw, a owe walki mieli nie tyle wygrać, co nie dać się znokautować przez 5 min.
Ale nijak nie było to reprezentatywnym ukazaniem KK.
Cały ten cykl mógłby nosić tytuł "Wielki ilustrowany leksykon sztuk walki dla młodzieży", ale marketingowo "Fight Quest" pewnie brzmiał lepiej
Japończycy, u których na KK zrobiono miazgę z głównych bohaterów.
Już w czasie treningów jednego z nich dwukrotnie odłączono od świadomości, do walk końcowych szli jak poszkodowani w czołowym zderzeniu lokomotyw, a owe walki mieli nie tyle wygrać, co nie dać się znokautować przez 5 min.
Ale nijak nie było to reprezentatywnym ukazaniem KK.
Cały ten cykl mógłby nosić tytuł "Wielki ilustrowany leksykon sztuk walki dla młodzieży", ale marketingowo "Fight Quest" pewnie brzmiał lepiej

Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych

