WItam!
Te noze które tam pokazano , sa do niczego. Z racji zawodu i zamiłowania , zajmowałem sie i zajmuje rzucaniem nozami. Teraz troche gorzej mi to wychodzi bo połamałem się nieszczęśliwie,ale mam nadzieję ze się "zrehabilituję" i bedzie dobrze. Poczytałem troszeczke tego co piszecie i mam kilka uwag.
Po pierwsze, nie powinno sie na polu walki rzucac nozami daleko(9-10 m). Mija sie to kompletnie z celem. Wezcie stoper i zmierzcie ile czasu dajecie przeciwnikowi na ucieczkę od momentu wyciagnięcia noża, zamachu, do trafienia(jeszcze czas lotu).
NOzem powinno się rzucać zeby osiągnac zamierzony cel-trzeba analizowac co się opłaca. Technik rzucania jest sporo. Jedne lepsze inne gorsze ale takze zależne od sytuacji.DRuga sprawa. Nóz musi byc CIĘŻKI. Z tąd się wzięły legendy o nożu z rtecia w głowni, który zawsze się wbija. Rtęć, ołów, wlewano do rekojeści noża po to żeby przy małych (w miarę), wymiarach uderzał z odpowiednią siłą. Te płaskie z allegro sa kompletnie do niczego, chyba że do zabawy i wbijania w styropian. Są rózne sposoby treningu, ale bedzoemy w miare dobrzy, jak potrafimy wbic nóz za kozdym razem z odległości np 7 i 3 m. Chodzi o opanowanie odruchowego wypuszczania noża tak zeby wbił sie tam gdzie chcemy bez względu na odległość( nie za dużą). Nad tym sie nie zastanawia. To musi byc odruch. Moje noże są zrobione przez fachowca, są specjalnie utwardzane na krawędziach i kosztują śr od 500 zł szt. Rzucam nie tylko nozami, także franciskami. To takie toporki średniowieczne przeznaczone tylko do rzucania-maja specyficzny kształt i do np rabania drewna sie nie nadają.
Teraz mieszkam i trenuje w
www.grod.pl.tl
Kto chce moze wpaść pogadać,pokaże jak trenowąc itd. Jedna zasada,trening,trening,trening. Bez tego to sobie mozna kamieniem porzycac, chociaż bez treningu , to niecelnie
Pozdrawiam
ew. kontakt jest na stronie...