No właśnie... W dzieciństwie, to znaczy w podstawówce i gimnazjum, sporo jeździłem na rowerze, w dodatku często na zbyt małym, tzn. z nisko opuszczonym siodełkiem, przez co musiałem podkurczać nogi. Do tego "szusowałem" dość ostro, na wysokich przeżutkach i często po jeździe na takim rowerze bolały mnie stawy kolanowe. Zastanawiam się, czy to nie skróciło moich nóg, tzn. czy nie przyhamowało wzrostu kości nóg wzdłuż. A że zbyt wysoki jak na 19 - letniego chłopa nie jestem (174 cm), więc pytam o to, żeby mieć czyste sumienie, tzn. żeby wiedzieć, czy nie mam sobie nic do zarzucenia w temacie wzrostu, czy zrobiłem wszystko, co się dało... Proszę o szczerą odpowiedź. Aha, a czy są jakieś bezpieczne metody na dodanie sobie paru cm w tym wieku? Sporo naczytałem o tym na Necie i dowiedziałem się, że należy jeść dużo białka, uprawiać sport, rozciągać się itd. Tyle, że ja robię to wszystko, a chyba już nic nie rosnę
. Ktoś tu pisał też, że należy robić codziennie zwisy na drążku, najlepiej z obciążeniem na nogach, ale czy to nie powoduje uszkodzeń kręgosłupa lub stawów? Z góry dzięki za odp.
. Ktoś tu pisał też, że należy robić codziennie zwisy na drążku, najlepiej z obciążeniem na nogach, ale czy to nie powoduje uszkodzeń kręgosłupa lub stawów? Z góry dzięki za odp.
Krzysztof Piekarz


... Jakie konsekwencje ma jazda ze zbyt nisko ulokowanym siodełkiem, bo jakieś chyba ma, a ja sporo tak jeździłem? Wiesz, z podkulonymi nogami i dość mocno pedałując. A po drugie,