Witam! Na wstępie wypada wszak napisać skąd się ów temat wziął- otóż potwierdziły się moje obawy o wakacje.. idę do pracy
Będę kelnerował nad naszym pięknym polskim morzem... i niestety, z uwagi na niespecjalne godziny pracy będzie problem z regularnymi treningami. O dietę się nie martwię, bo to zdołam utrzymać..aż z nadmiarem chyba-3x dziennie rybki, ryż, surówki, mięsko...
+zapas carbo i gainerów jaki wiozę ze sobą. Dostęp do siłowni natomiast będę miał raz na tydzień, może. Więc boję się o spadki tego co w takich męczarniach wypracowałem.
Odnośnie budowania masy, przyrostu siły- jakio takie pojęcie już mam, ale odnośnie tego, jak bronić się przed katabolizmem, jest ono marne. Obija mi się dość często o uszy na naszym forum wyraz: antykataboliki. Przyznam, że poczytałem już trochę na ten temat, ale nadal mam totalny mętlik w głowie, nie mam pojęcia co łykać, żeby aż tak bardzo mięcho nie spadało. Dodam, że pracować będę przy pomyślnych wiatrach do końca sierpnia, więc to raczej długo.
Co więc możecie mi polecić, znając moją sytuację? Zaproponujcie mi coś dobrego, ratujcie
I druga część wątpliwości: Jak pisałem, będę miał ograniczony dostęp do siłowni. Mam ćwiczyć tzw treningiem domatora? + ranne bieranie po plaży, czy odpuścić sobie takie pseudo-ćwiczenia i postarać się być choć 2x w tyg na siłowni?
Wątpliwości część 3ci: jestem na cyklu TCM + CP. Do końca zostało mi ok 15 dni. Wyjeżdzam w piątek. Przerwać cykl, czy dokończyć mimo, że dostęp do siłowni na miejscu może być słaby?
Będę kelnerował nad naszym pięknym polskim morzem... i niestety, z uwagi na niespecjalne godziny pracy będzie problem z regularnymi treningami. O dietę się nie martwię, bo to zdołam utrzymać..aż z nadmiarem chyba-3x dziennie rybki, ryż, surówki, mięsko...
+zapas carbo i gainerów jaki wiozę ze sobą. Dostęp do siłowni natomiast będę miał raz na tydzień, może. Więc boję się o spadki tego co w takich męczarniach wypracowałem.
Odnośnie budowania masy, przyrostu siły- jakio takie pojęcie już mam, ale odnośnie tego, jak bronić się przed katabolizmem, jest ono marne. Obija mi się dość często o uszy na naszym forum wyraz: antykataboliki. Przyznam, że poczytałem już trochę na ten temat, ale nadal mam totalny mętlik w głowie, nie mam pojęcia co łykać, żeby aż tak bardzo mięcho nie spadało. Dodam, że pracować będę przy pomyślnych wiatrach do końca sierpnia, więc to raczej długo.
Co więc możecie mi polecić, znając moją sytuację? Zaproponujcie mi coś dobrego, ratujcie
I druga część wątpliwości: Jak pisałem, będę miał ograniczony dostęp do siłowni. Mam ćwiczyć tzw treningiem domatora? + ranne bieranie po plaży, czy odpuścić sobie takie pseudo-ćwiczenia i postarać się być choć 2x w tyg na siłowni?
Wątpliwości część 3ci: jestem na cyklu TCM + CP. Do końca zostało mi ok 15 dni. Wyjeżdzam w piątek. Przerwać cykl, czy dokończyć mimo, że dostęp do siłowni na miejscu może być słaby?
"Jeśli wrogowie cię chwalą, musiałeś popełnić błąd"
August Bebel
Krzysztof Piekarz
)