Rozumiem twoje odczucia, ale this is states bro, od tego nie uciekniesz jak sie nie wyprowadzisz z tego kraju
Domyslam sie ze latynosi zapier.dalaja za budzetowke i jeszcze nizej i zanizaja stawki, nieco jak w Hiszpani...
Nie bylem w Chicago, ale poznalem kolesia w Sydney, ktory sie bardzo cieszyl ze tam nie mieszka
Ja nienawidze zimna, a tam ****zi przez pol roku - to ja juz byl wolal Floryde, z cala jaka amerkanskoscia whatsoever. Plazy ci nie zabiora, jak masz przynajmniej weekend wolny i podobno nie wpuszczaja juz morsow powyzej setki, a moze to tylko mit, nie wiem
Ale zmiany sa jak najbardziej na +, nie wiem tylko czemu industrialne i zimne chicago ci sie uwidzialo...naprawde nie da sie gdzie indziej?
Domyslam sie ze latynosi zapier.dalaja za budzetowke i jeszcze nizej i zanizaja stawki, nieco jak w Hiszpani...
Nie bylem w Chicago, ale poznalem kolesia w Sydney, ktory sie bardzo cieszyl ze tam nie mieszka
Ja nienawidze zimna, a tam ****zi przez pol roku - to ja juz byl wolal Floryde, z cala jaka amerkanskoscia whatsoever. Plazy ci nie zabiora, jak masz przynajmniej weekend wolny i podobno nie wpuszczaja juz morsow powyzej setki, a moze to tylko mit, nie wiem
Ale zmiany sa jak najbardziej na +, nie wiem tylko czemu industrialne i zimne chicago ci sie uwidzialo...naprawde nie da sie gdzie indziej?
