Na pewno i lepszy i gorszy zawodnik wyciągną coś ze sparingu. Korzyści dla słabszego są oczywiste. Lepszy skorzysta o tyle, że to trochę tak jakby oklepywać taki fajniejszy, interaktywny worek na którym więcej można przećwiczyć. Niemniej nie widzę najmniejszego sensu, żeby sparował ktoś, kto nic nie umie! Nie wiem jak ktoś taki ma się czegoś nauczyć na sparingu, w którym głównie chowa się za podwójną gardą i nieudolnie spieprza po ringu. Dla mnie znamienny (tylko w drugą stronę) jest przykład Granata. Gdyby moje dziecko po drugim treningu przyszło z rozbitą kichawą, prawdopodobnie poszedłbym narobić wstydu trenerowi. Sparing ma sens jako zastosowanie praktyczne poznanych technik i obicie. Bez znajomości technik zostaje obicie, a obicie bez techniki to młócka.
"Energia przepływa, nie powinna stać.
A stoi gdy wątpisz w tę energię.
Musisz więc za energią nadążyć, nadążyć za siłą.
Wówczas jesteś z siłą w harmonii."