Szacuny
3
Napisanych postów
354
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
2328
******licie kocopoły jak polne zające... heheh sorry, ale nie wiem wogóle co to za temat?! proste, że jak zacznę coś ćwiczyć i mi podpasuje to elegancko brnę w to dalej, ale w parze z 'przeglądaniem na oczy' idzie coraz większa umiejętność walki i wcale nie zwiększa się strach gdy przestajemy coś ćwiczyć w moim przypadku wręcz odwrotnie - nabrałem pewności siebie i czuję się swobodnie (nie mylić z kozaczeniem)
Pamiętaj, to co ma znaczenie - jedna miłość, jeden Bóg i jedno przeznaczenie...
Szacuny
0
Napisanych postów
149
Wiek
37 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
3407
ja jak nie pujde na trening to jestem na siebie wściekły cały tydzień
jest dokładnie jak napisał Ronowicz na początku przynajmniej w moim przypadku no może z pewnmi poprawkami
Szacuny
3
Napisanych postów
354
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
2328
w sumie to nie. trafniejsze określenie to 'zdziwiłeś' rzadko dostaje powiadomki z sfd bo miałem długą przerwę z tym forum i praktycznie się tu nie udzielam, więc 1 temat sprzed 2 lat nie przyprawia mnie o wrzenie
Pamiętaj, to co ma znaczenie - jedna miłość, jeden Bóg i jedno przeznaczenie...
Szacuny
7
Napisanych postów
509
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
21391
Ja zaznaczyłem pierwszą opcję (że podpisałem) ale już zakończyłem karierę ze SW chociaż mimo wszystko nadal jest jakiś instynkt wojownika i chęć powrotu do SW, no ale sparingu z kolegami sobie nie potrafie odmówić (nie mylić z ustawkami, tylko idioci w ten sposób kształtują swoje techniki i później myślą jakie to z nich kozaki są............ktoś kto potrafi walczyć w rzeczywistości uważa, że nie umie walczyć-"jesteś słaby udawaj silnego, jesteś mocny udawaj słabego")
Szacuny
0
Napisanych postów
220
Na forum
22 lat
Przeczytanych tematów
2209
Trenuje około 3 lata, na początku czułem się kozakiem, teraz umiejąc dużo uważam że to jeszcze nic. Fakt teraz strach jest coraz większy bo jesteśmy świadomi. Ja się zawsze zastanawiam czy próby przezwyciężenia strachu i ciągła walka z samym sobą,nie spacza osobowości, gdy jakaś konfrontacja kończy się porażką. Gdy długo nie ćwicze to niemam co ze sobą zrobić, a gdy wkońcu ide na trening/seminarium to jestem tak rozentuzjazmowany, że uczestnicząc w sparingu wchodzi we mnie duch jakiś, o niczym nie myśle, samo się to dzieje i osiągam sukces ;) To jest za***isty stan, ale żadko go osiągam. Również bardzo częstojak są jakieś popijawki to mi się wkręca trenerka, a jak ktoś kopie pierwszego w życiu lowkicka na moje udo, to jest mi bardzo przyjemnie. hahah Pozdro wariaci
Szacuny
1
Napisanych postów
91
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
1557
to na prawdę wciąga jak narkotyk. ja mam w tej chwili prerwę w jakichkolwiek treningach już pół roku bo miałam kontuzję. na dzień dzisiejszy tak mnie nosi że codziennie tylko odliczam dni do września żeby znowu zacząć ćwiczyć... wariatka ze mnie