Bitwa o Anglię
Już dawno nie było pojedynku w wadze ciężkiej z udziałem polskiego boksera, który wywoływałby tyle emocji wśród kibiców nad Wisłą. Elektryzowaliśmy się zwykle walkami Andrzeja Gołoty, czy Przemysława Salety. Tym razem nie chodzi o żadnego z nich. Mowa jest o Tomaszu Boninie, który spotka się z Davidem Haye. Pojedynek odbędzie się w piątkowy wieczór w londyńskiej Wembley Arena. Dla Tomka będzie to drugi po Audleyu Harrisonie tak poważny rywal. Dla Anglika jest to raczej walka "na przetarcie" przed planowanym pojedynkiem z Jeanem-Marckiem Mormeckiem.
Haye to 26-letni bokser z Londynu, którego największym sukcesem było zdobycie tytułu mistrza Europy w wadze cruiser, po efektownej wygranej nad Aleksandrem Gurowem. Jedyną porażkę poniósł z Carlem Thompsonem, w walce o pas federacji IBO. Oprócz wyżej wspomnianych na rozkładzie ma solidnego Belga Ismaila Abdoula, czy Włocha Giacobbe Fargomeniego, którego pokonał w ostatniej walce, w której bronił tytułu mistrza Europy. Listopadowy pojedynek był zarazem eliminatorem do walki o pas WBC, ktory dzierży Francuz Jean-Marc Mormeck. Tym samym David stał się prawowitym pretendentem do walki o tytuł (obecnie nr 1 w rankingu WBC wagi cruiser), a potyczka z Boninem wydaje się jednorazową wycieczką do kategorii ciężkiej. Anglik jest szybkim, dobrze wyszkolonym bokserem z nokautującym ciosem i świetną muskulaturą. Jego walki z reguły kończą się przed czasem, a jedynym pojedynkiem który trwał pełen dystans było starcie z Abdoulem.
Bonin to 33-letni polski pięściarz z grupy Hammer Knockout Promotions. Tomasz jest mistrzem organizacji IBC i jest obecnie notowany na 11. miejscu organizacji WBC w wadze ciężkiej. Wysoka pozycja w rankingu może niektórych dziwić, bowiem Polak w ostatnim czasie nie wygrał z nikim znaczącym. Ostatnim solidnym bokserem z którym Bonin zwyciężył był Fernely Feliz. Walka z jego udziałem odbyła się w listopadzie 2005 w Chicago, a jej stawką był wspomniany pas IBC. Od tamtej pory na drodze Tomka nie stanął żaden liczący się bokser. Wcześniej, w czerwcu 2004 Bonin był bliski sprawienia niespodzianki w pojedynku z Audleyem Harrisonem, mistrzem olimpijskim z Sydney. Stawką potyczki było mistrzostwo WBF. Polak przegrał przez TKO w 9. starciu, ale werdykt można uznać za niesprawiedliwy. Była to jedyna skaza na rekordzie Tomasza, doświadczonego, solidnego "rzemieślnika" z Tczewa. Bonin jest pewny siebie, potrafi przyjąć twarde warunki walki i dobrze się czuje w roli teoretycznie "skazanego na pożarcie".
Faworytem walki jest Haye. Jest młody, utalentowany, szybki i precyzyjny. Nigdy jednak nie walczył w kategorii ciężkiej. Bonin mniej widowiskowy, ale twardy i nieustępliwy, występujący od początku w wadze powyżej 91 kg. Dla Tomka będzie to bitwa o Anglię i w przypadku zwycięstwa można mówić o sukcesie podobnym do tego jak na Wembley ponad trzydzieści lat temu. Co prawda do wygrania nie jest żaden tytuł, ale David to ścisła światowa czołówka kategorii cruiser, tak więc zwycięstwo nad tak wysoko notowanym rywalem mogłaby zagwarantować Boninowi w przyszłości lukratywne walki, być może o najwyższe laury. Haye mimo, że zdaje sobie sprawę z możliwości Polaka, jest już raczej myślami przed walką z Mormeckiem. Najbliższą konfrontację traktuje jako rozgrzewkę przed pojedynkiem o mistrzostwo świata, ale kto wie, może Tomek okaże się kamieniem, na który trafi przysłowiowa "kosa".
Zawodnikowi HKP ciężko będzie wygrać z bokserem pokroju Davida, aczkolwiek Bonin pokazał m.in. w walce z Harrisonem, że stać go na wiele. Z drugiej jednak strony Bonin ma za sobą poważną
kontuzję pleców i można odnieść wrażenie, że to już nie ten bokser który o mały włos wygrałby z mistrzem olimpijskim. Wszystko jednka może się zdarzyć, bo to boks właśnie, a tu o wszystkim może zadecydowac pojedyńczy cios.
Transmisję z gali pokaże telewizja Polsat Sport. Początek w piątek o godz.22.
Marek Rugowski
boxing.pl