no to i ja wrzucę....
jak było to sorki
Ze śmiercią im do twarzy
Boks jako sposób na legalne zabójstwo*? Według statystyk w tym roku na ringu zginie 10 pięściarzy.
W USA długo toczyła się także dyskusja, czy zalegalizować show podobne do UFC. Tam nie ma knockdownów – zawodnik, który się przewróci może oberwać jeszcze leżąc, ale paradoksalnie to zwiększa bezpieczeństwo. Sędziowie przerywają starcie szybciej niż w boksie, nie ma liczenia do 9, wielu przerw dla cutmanów - czytamy w Dzienniku.
Przed tygodniem na ring wrócił Jesus Chavez. We wrześniu 2005 r. zatłukł na śmierć Leavandera Johnsona. Trafił swojego przeciwnika ponad 400 razy. W 11. rundzie ponad 20-krotnie uderzył w głowę Johnsona, gdy ten nie był w stanie się już bronić. Sędzia przerwał pojedynek. Kilka dni później, w wyniku obrażeń mózgu Leavander zmarł. Miał 36 lat i obiecane 150 tys. dol. za starcie z Chavezem. Gdyby przeżył, zarobiłby największe pieniądze w życiu. Nie przeżył wzbudzając od nowa dyskusję,
czy boks jest bezpieczny. Medialny szum szybko jednak ucichł, a na ringach w kolejnym, 2006 r. znów ginęli pięściarze. Na pewno wiadomo o siedmiu. Ilu umrze w 2007 roku?
Tych spektakularnych zgonów było niewiele. Zawodnicy najczęściej umierają kilka dni po walce, w samotności. Często trudno ocenić, czy urazy mózgu odniesione zostały w ostatnim starciu, czy są one wynikiem nakładających się przez lata mikrourazów. Jeśli wyniki sekcji zwłok zostaną upublicznione, kolejna ofiara dopisywana jest do powstającego od lat 30-tych ubiegłego wieku raportu Manuela Velazqueza. Według niego od 1741 r. w wyniku urazów doznanych na ringu zmarły 1344 osoby. Raport jest wstrząsający, bo choć wciąż zaostrzane są procedury bezpieczeństwa, a bokser przechodzi coraz więcej badań, pięściarze nadal zbyt często nie umierają ze starości.
– Kiedyś trener nie wiedział, że facet, z którym pracuje ma skrzepy w mózgu. Teraz dostaje wyniki badań i może powstrzymać swojego chłopca – mówi Angelo Dundee. Ten sam, który stał w narożniku Muhammada Alego podczas jego najważniejszych walk. Ten sam, który teraz płacze patrząc na Muhammada, gdy ten wyniszczony chorobą Parkinsona nie jest w stanie napić się wody ze szklanki.
– 30 lat temu wiedziałem jedynie, że facet ma złamaną szczękę, albo rozbitą twarz i na tej podstawie podejmowałem decyzje – opowiada dziś Dundee.
Rezonansy mózgu są dziś obowiązkowe przed walką, ale to nie zmniejsza zagrożenia. 30 lat temu trener nie wiedział, co dzieje się w głowie boksera, ale i nie był w stanie utrzymać go na nogach, gdy za bardzo krwawił. Dziś jeśli mózg nie odmówi pracy, cutman jest w stanie posklejać w trakcie przerwy półprzytomnego człowieka. Ma przy sobie przecież adrenalinę, którą nasącza rany, ta z kolei działa przeciwbólowo i tamuje krwawienie.
Nad bezpieczeństwem zawodników powinien czuwać sędzia. To jednak tylko teoria. Większość walk, w wyniku których bokser zmarł była prowadzona w kontrowersyjny sposób. Arbiter przeważnie oskarżany jest o to, że zbyt późno przerywa nierówne starcie. Tylko czy byłby o to oskarżany, gdyby pojedynek skończył się powierzchownymi obrażeniami? Sędzia nie ma w oczach tomografu komputerowego, musi czuwać nad czystością gry, ale nie powinien też zabijać show. Nawet jeśli pozwala na zabijanie człowieka. Sędziowie niestety często są tylko biernymi widzami budzących grozę widowisk. W zeszłym roku Arthur Abraham bronił w Wetzlar tytułu mistrza świata. Kibice przecierali z niedowierzaniem oczy, gdy w 5. rundzie Edison Miranda zaatakował go głową, łamiąc Arbahamowi szczękę. Sędzia nie przerwał walki. Trener Niemca prosił tylko swojego zawodnika: – Zamknij usta, potrafisz to.
Arthur ust zamknąć nie zdołał, płynęła z nich krew. Miranda starał się przetrącić szczękę rywala na dobre. Ten jednak rozpaczliwie jej bronił.
Mało tego – sam zasypywał głowę Kolumbijczyka uderzeniami. Walka przypominała horror klasy C. – To jedno z najbardziej krwawych widowisk w tym roku. Ci faceci naprawdę są twardzi – komplementował ich trener Krzysztof Kosedowski.
Bo krew to tylko elektryzująca kibiców dekoracja bokserskiego show. Jej pojawienie się samo w sobie nie jest zwiastunem nieszczęścia. – Prawdziwe spustoszenie sieją ciosy w mózgu. Nigdy nie bałem się złamania szczęki czy nosa, rozcięcia skóry, ale świadomość, że po walce z mózgu może zrobić się shake waniliowy nie jest miła – wyjaśnia Przemysław Saleta, były zawodowy mistrz Europy. Nic więc dziwnego, że w wielu krajach toczy się dyskusja nad legalnością boksu. W 2005 r. na łamach watykańskiego pisma La Civilta Cattolica ukazał się artykuł, pozytywnie zaopiniowany przez sekretariat stanu, potępiający zawodowy boks.
„To fabryka kontrolowana przez organizacje ekonomiczne, często bezduszne i okrutne, dla których bokser jest tylko maszynką do zarabiania pieniędzy” – napisał watykański periodyk. Te mocne słowa potwierdził jeden z najwybitniejszych pięściarzy w historii, Larry Holmes: – Jesteśmy tylko kawałkiem mięsa, które menadżerowie sprzedają z zyskiem.
Trudno znaleźć bardziej okrutny sport od boksu. Nie zmieniają tego statystyki, z których wynika, że więcej ludzi w USA ginie uprawiając różne sporty motorowe, najbardziej narażeni na urazy są zapaśnicy, w liczbach bezwzględnych najwięcej kontuzji odnoszą koszykarze (ponad 409 tys. w 2005 r.), wizualnie bardziej bestialskie wydają się walki w klatkach (UFC).
W USA długo toczyła się dyskusja, czy zalegalizować show podobne do UFC. Tam nie ma knockdownów – zawodnik, który się przewróci może oberwać jeszcze leżąc, ale paradoksalnie to zwiększa bezpieczeństwo. Sędziowie przerywają starcie szybciej niż w boksie, nie ma liczenia do 9, wielu przerw dla cutmanów. W japońskim Pride uznawanym za najniebezpieczniejszy sport walki na świecie (bije się w nim Paweł Nastula) przy ringu stoi kilku lekarzy, to oni mają decydujący głos, ważniejszy niż sędzia. Choć i tam zdarzają się niesmaczne widowiska, to nikt jeszcze nie zginął.
W żadnym innym sporcie jedynym celem nie jest jednak jak w boksie najdelikatniejsza i najważniejsza część ciała człowieka – głowa. Reguły w boksie sprowadzają się w istocie do liczenia celnych ciosów w czaszkę. A tych padają setki.
W rankingu „top 400” – klasyfikującym według liczby celnych ciosów zadanych przez jednego boksera podczas walki o mistrzostwo świata jest 25 nazwisk. Rekordzistą jest Philip Holiday, który 11 lat temu trafił Ivana Robinsona 555 razy w trakcie 12 rund. Według raportu Velazqueza najwięcej wypadków śmiertelnych zdarza się w wadze lekkiej. To właśnie w niej królował Holiday. Druga na czarnej liście jest waga piórkowa, a trzeci w rankingu wszech czasów „top 400” jest Pernell Whitaker walczący w tej kategorii. W 1994 r. trafił 526 razy Santosa Cardona broniąc pasa WBC. Trzecia pod względem śmiertelności jest kategoria super piórkowa i nie przypadkiem John Molina ma na koncie 550 trafień w starciu z Manuelem Mediną, gdy na szali leżał pas właśnie wagi super piórkowej.
W „top 400” dwukrotnie występuje nowy trener Tomasza Adamka – Buddy McGirt. Raz jako kat (416 zadanych ciosów), raz jako ofiara (437 otrzymanych). McGirt swoimi huraganowymi atakami nie natchnął jakoś Adamka (jego rekord to 272 trafienia).
A siła uderzenia pięściarza jest ogromna. Amerykańskie Stowarzyszenie Neurochirurgów porównuje je do trafienia 6 kg kulą lecącą ponad 30 km/godz. Wśród profesjonalistów, którzy zrezygnowali z boksu, od 15 do 40 proc. ma pewne formy chronicznych urazów mózgu.
* Tytuł książki autorstwa Artura Steinhausa
Rekordy uderzeń w 2006 r.
Najwięcej ciosów wyprowadzonych w walce
2321: Juan Diaz pokonał Jose Cotto (12 rund)
Cotto: 1403
Diaz: 918
średnio 193 w jednej rundzie
Rekord wszech czasów: 3020 – Zack Padilla pokonał Raya Oliveirę (12 rund w 1993 r.)
Najwięcej ciosów celnych w walce
699: Kassim Ouma pokonał Sechewa Powella (10 rund)
Ouma: 319
Powell: 380
średnio 69 w jednej rundzie
Rekord: 1051– Oscar Larios pokonał Wayna McCullougha (12 rund w 2005 r.)
Najwięcej ciosów wyprowadzonych przez jednego boksera
1403: Jose Cotto (pokonał Juana Diaza)
średnio 117 ciosów w rundzie
Rekord: 1596 – Zack Padilla (pokonał w 12 rundach Ray Oliveira w 1993 r.)
Najwięcej ciosów celnych wyprowadzonych przez jednego boksera
380: Kassim Ouma (pokonał Sechewa Powella)
średnio 38 ciosów w rundzie
Rekord: 637 – Cecilo Espino (pokonał przez w 11. rundzie Luigi Camputaro w 1992 r.)
Najwięcej wyprowadzonych ciosów w rundzie przez jednego boksera
159: w 12. rundzie, Jose Cotto (przegrał z Juanem Diazem)
Rekord: 237 – w 12. rundzie, Vince Phillips (przegrał z Raye, Oliveirą w 2000 r.)
Najwięcej celnych ciosów w rundzie zadanych przez jednego boksera
81: w 5. rundzie, Paul Williams (pokonał przez KO w 6. rundzie Santos Pakau)
Rekord: 99 – w 4. rundzie, Rocky Gannon (pokonał przez TKO w 7. rundzie Undrę White'a w 1996 r.)
Wypadki śmiertelne w 2006 r:
Richard Hermance Jr. (28 lat) w Saratoga Springs, USA
Shawn Benjamin (30 lat) w Fort Benning, USA
Kevin Payne (34 lata) w Evansville, USA
Dimitris Livadas (21 lat) w Patras, Grecja
Fadly Kasim (22 lata) w Manado, Indonezja
Emmanuel Davis Kimario w Dar es Salaam, Tanzania
Jefferson Pitner (16 lat) w Palm Desert, USA
źródło:
www.budo.pl