SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Ciosy śmierci

temat działu:

Scena MMA i K-1

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 27817

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a) Temat przeniesiony przez _Knife_ z działu Uderzane.
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 23 Napisanych postów 4847 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 40972


Pierwsze doniesienia najczęściej są suche, wyprane z emocji. "Zmarł peruwiański bokser Luis Villalta. Stracił przytomność podczas walki, która odbyła się w miejscowości Coconut Creek na Florydzie. Miał 34 lata" - czytamy w serwisie agencyjnym. Kilka dni później kolejna tragedia: "Indonezyjski pięściarz Dian Hasibuan znajduje się w stanie śpiączki" - informowały tamtejsze media.

Każdego roku takich wstrząsających wiadomości jest kilka. Pięściarze tracą przytomność na ringu lub w szatni. Wszyscy wstrzymują oddech, gdy karetka jedzie do szpitala. Lekarze dokonują cudów, by przywrócić ich do życia. Jedna, druga trepanacja czaszki. Czasem się udaje. Stephane Johnson, znokautowany na ringu w Atlantic City pięć lat temu, nie miał szczęścia. Tydzień po walce, w której do momentu, gdy otrzymał nokautujący cios, był pięściarzem lepszym od Paula Vadena, umarł nie odzyskawszy przytomności. Tak samo jak Peruwiańczyk Luis Villalta, tak jak kilkanaście lat wcześniej Koreańczyk Duk Koo Kim, który stracił życie po walce z Amerykaninem Rayem "Boom Boom" Mancinim. Tak samo jak setki innych, mniej znanych bokserów, którzy zmarli w wyniku obrażeń odniesionych w ringu. W najnowszej, osiemdziesięcioletniej historii boksu śmierć na skutek obrażeń odniesionych w ringu poniosło ponad 700 pięściarzy. W samej tylko Indonezji od 1990 roku zmarło ich kilkunastu, z czego dwóch już w tym roku. Mimo to boks cieszy się w tym kraju ogromną popularnością. I nie tylko tam. Mistrzowie pięści zarabiają miliony dolarów. Mają luksusowe domy, wielkie samochody, złote łańcuchy na szyi i piękne kobiety u boku. To działa na wyobraźnię. Szczególnie tych, którzy żyją w nędzy i mają nadzieję, że kiedyś zajmą miejsce mistrzów.

Nie musiał umrzeć

Luis Villalta nie musiał umrzeć po przegranej walce na Florydzie. Mógł dalej cieszyć się życiem u boku kochającej żony i dwójki dzieci, które zostawił w Limie. Był doświadczonym pięściarzem, dziewięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Peru w wadze lekkiej. Miał u swego boku ojca, byłego boksera, który trenował go przez ostatnie trzy lata. Jego rekord - 29 zwycięskich pojedynków (25 przez nokaut), 6 porażek i jeden remis - świadczył o tym, że nie był chłopcem do bicia. Ten pojedynek z Rickym Quilesem przegrał jednak zdecydowanie na punkty. Przytomność stracił dopiero w szatni. W stanie śpiączki przewieziono go do szpitala, gdzie po trzech dniach zmarł. Z tego, co mówi jego menedżer Anthony Toresco, wynika, że przyczyną śmierci były nieodwracalne uszkodzenia mózgu. Lekarze podkreślają, że Villalta otrzymał w ostatnich rundach wiele ciężkich ciosów, ale nie są w stanie autorytatywnie stwierdzić, czy to właśnie one spowodowały zgon. Kłopot w tym, że Villalta nie przeszedł przed walką odpowiednich testów. Być może nie zostałby do niej dopuszczony. Miał przecież za sobą dwa nokauty, które zostawiają ślady. W sierpniu ubiegłego roku Peruwiańczyk został wyliczony po ciosach Alexa Trujillo w pojedynku, którego stawką był tytuł mistrza świata organizacji IBA w kategorii półśredniej. Trzy miesiące wcześniej został znokautowany przez Meksykanina Jose Luisa Soto-Karassa. W tym pojedynku doszło do zderzenia głowami, po którym Villalta zataczał się jak pijany, ale kontynuował walkę.

Kawałek mięsa

Angelo Dundee, trener Muhammada Alego, mówi: - Kiedyś widziałeś, że twój bokser ma złamaną szczękę, że krwawi, ale nie miałeś możliwości sprawdzić, co mu jest. Facet miał skrzepy w mózgu, a ty nie miałeś o tym pojęcia. Dziś są badania, które w stu procentach mogą to wykluczyć.

Senator John McCain z Arizony domaga się wprawdzie zaostrzenia przepisów i szczegółowych, obowiązkowych badań dla bokserów według ujednoliconych przepisów w całym kraju, ale Dundee patrzy na to sceptycznie: - Nie wierzę, że to coś da. Każdy stan ma swoje przepisy i chyba nic tego nie zmieni, a badania są drogie.

W ojczyźnie Dundeego bokserskich tragedii jest wiele. Przed laty Artur Steinhaus w swojej książce "Boks jako środek legalnego zabójstwa" podał zastraszające dane. Pisał jednak przede wszystkim o tych, którzy stracili życie. O tych, którzy dalej walczą, nie wspominał. A przecież jak wykazują najnowocześniejsze badania, ciosy w głowę nie są obojętne dla zdrowia. Zdecydowana większość badanych bokserów cierpi na funkcjonalne zaburzenia mózgu. Jeden ze starych mistrzów wagi ciężkiej, Amerykanin Larry Holmes powiedział: - My, bokserzy, jesteśmy dla menedżerów i organizatorów tylko kawałkiem mięsa, na którym zbijają forsę, niczym więcej".

Bezkarność

Wypadki śmiertelne w boksie zawsze wywołują szczególne poruszenie. Dla wielu to forma legalnego zabójstwa, za które nie ponosi się odpowiedzialności. Do tragedii dochodzi najczęściej w wyniku lekceważenia przepisów, lekkomyślności organizatorów. W ubiegłym roku w Cedar City w stanie Utah zginął 35-letni pięściarz. Nikt wcześniej nie zwrócił uwagi, że ten bokser miał na koncie w ciągu ostatnich trzech lat aż 25 porażek. Bez przeszkód wydano mu licencję. Później nikt nie szukał winnych.

A winni są, choć najczęściej unikają kary. Tak było, gdy w 1947 roku zginął Jimmy Doyle, zabity w ringu przez Raya Sugara Robinsona. Podobnie w 1962 roku, gdy życie stracili Benny "Kid" Paret i Koreańczyk Duk Koo Kim. Pierwszego zmasakrował Emile Griffith, drugiego Ray "Boom Boom" Mancini. Śmierć Pareta, który zginął na ringu nowojorskiej Madison Square Garden, walcząc w obronie tytułu mistrzowskiego, jest dowodem na to, jak wiele zależy od postawy sędziego. Po jednym z uderzeń rywala Paret tak nieszczęśliwie wpadł w liny, że nie był w stanie się z nich wyplątać. Sędzia Goldstein nie pośpieszył mu z pomocą, nie przerwał walki. Bezbronny Paret otrzymał około czterdziestu uderzeń, po których stracił przytomność. Goldsteina po rozprawie odsunięto od prowadzenia walk.

Na wokandzie

W Polsce pierwszą informację o śmiertelnym wypadku pięściarza zamieścił 23 stycznia 1932 roku "Kurier Lwowski". Czytamy w nim: "W dniu 22 stycznia, po rozegranej na mistrzostwach Lwowa walce, zmarł zawodnik Pogoni Lwów ś.p. Eugeniusz Godlewski".

Wspomniany Godlewski w bokserskich mistrzostwach Lwowa dotarł w wadze półciężkiej do półfinału. Bezpośrednio po zakończeniu bardzo wyrównanej finałowej walki z dwukrotnym brązowym medalistą mistrzostw Polski H. Grossem z Hasmonei Lwów zemdlał i nie odzyskawszy przytomności, zmarł kilka godzin później w lwowskim szpitalu. Bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie tchawicy i podstawy czaszki. Blisko ćwierć wieku później w wyniku obrażeń odniesionych w ringu zmarł Fryderyk Blajer. Szokujący jest fakt, że pięściarz ten zgodnie z regulaminem PZB nie miał prawa walczyć. Po czternastu latach sprawa ta znalazła epilog na wokandzie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego rozpatrującego rewizję od pierwszego wyroku. W orzeczeniu stwierdzono między innymi: "Dlatego też nawet zachowanie reguł w toku gry może nie wykluczać odpowiedzialności za wynikłą szkodę, gdy najwyższym dobrem jest zdrowie i życie obywatela".

I to jest do dziś drogowskaz dla ludzi zadających pytanie, jak należy postępować, gdy przychodzi rozstrzygać, co jest przestępstwem, a co wypadkiem.
artykuł Janusza
Pindery pt. "Ciosy śmierci"

"I try to catch him right on the tip of the nose, because I try to push the bone into the brain." (M.Tyson)

Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120

Wyjątkowo przepyszny zestaw!

Zgarnij 3X NUTLOVE 500 w MEGA niskiej cenie!

KUP TERAZ
...
Najnowsza odpowiedź. Aktualizacja:
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 438 Wiek 38 lat Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 4409
no to i ja wrzucę....
jak było to sorki

Ze śmiercią im do twarzy

Boks jako sposób na legalne zabójstwo*? Według statystyk w tym roku na ringu zginie 10 pięściarzy.

W USA długo toczyła się także dyskusja, czy zalegalizować show podobne do UFC. Tam nie ma knockdownów – zawodnik, który się przewróci może oberwać jeszcze leżąc, ale paradoksalnie to zwiększa bezpieczeństwo. Sędziowie przerywają starcie szybciej niż w boksie, nie ma liczenia do 9, wielu przerw dla cutmanów - czytamy w Dzienniku.

Przed tygodniem na ring wrócił Jesus Chavez. We wrześniu 2005 r. zatłukł na śmierć Leavandera Johnsona. Trafił swojego przeciwnika ponad 400 razy. W 11. rundzie ponad 20-krotnie uderzył w głowę Johnsona, gdy ten nie był w stanie się już bronić. Sędzia przerwał pojedynek. Kilka dni później, w wyniku obrażeń mózgu Leavander zmarł. Miał 36 lat i obiecane 150 tys. dol. za starcie z Chavezem. Gdyby przeżył, zarobiłby największe pieniądze w życiu. Nie przeżył wzbudzając od nowa dyskusję, czy boks jest bezpieczny. Medialny szum szybko jednak ucichł, a na ringach w kolejnym, 2006 r. znów ginęli pięściarze. Na pewno wiadomo o siedmiu. Ilu umrze w 2007 roku?

Tych spektakularnych zgonów było niewiele. Zawodnicy najczęściej umierają kilka dni po walce, w samotności. Często trudno ocenić, czy urazy mózgu odniesione zostały w ostatnim starciu, czy są one wynikiem nakładających się przez lata mikrourazów. Jeśli wyniki sekcji zwłok zostaną upublicznione, kolejna ofiara dopisywana jest do powstającego od lat 30-tych ubiegłego wieku raportu Manuela Velazqueza. Według niego od 1741 r. w wyniku urazów doznanych na ringu zmarły 1344 osoby. Raport jest wstrząsający, bo choć wciąż zaostrzane są procedury bezpieczeństwa, a bokser przechodzi coraz więcej badań, pięściarze nadal zbyt często nie umierają ze starości.

– Kiedyś trener nie wiedział, że facet, z którym pracuje ma skrzepy w mózgu. Teraz dostaje wyniki badań i może powstrzymać swojego chłopca – mówi Angelo Dundee. Ten sam, który stał w narożniku Muhammada Alego podczas jego najważniejszych walk. Ten sam, który teraz płacze patrząc na Muhammada, gdy ten wyniszczony chorobą Parkinsona nie jest w stanie napić się wody ze szklanki.

– 30 lat temu wiedziałem jedynie, że facet ma złamaną szczękę, albo rozbitą twarz i na tej podstawie podejmowałem decyzje – opowiada dziś Dundee.

Rezonansy mózgu są dziś obowiązkowe przed walką, ale to nie zmniejsza zagrożenia. 30 lat temu trener nie wiedział, co dzieje się w głowie boksera, ale i nie był w stanie utrzymać go na nogach, gdy za bardzo krwawił. Dziś jeśli mózg nie odmówi pracy, cutman jest w stanie posklejać w trakcie przerwy półprzytomnego człowieka. Ma przy sobie przecież adrenalinę, którą nasącza rany, ta z kolei działa przeciwbólowo i tamuje krwawienie.

Nad bezpieczeństwem zawodników powinien czuwać sędzia. To jednak tylko teoria. Większość walk, w wyniku których bokser zmarł była prowadzona w kontrowersyjny sposób. Arbiter przeważnie oskarżany jest o to, że zbyt późno przerywa nierówne starcie. Tylko czy byłby o to oskarżany, gdyby pojedynek skończył się powierzchownymi obrażeniami? Sędzia nie ma w oczach tomografu komputerowego, musi czuwać nad czystością gry, ale nie powinien też zabijać show. Nawet jeśli pozwala na zabijanie człowieka. Sędziowie niestety często są tylko biernymi widzami budzących grozę widowisk. W zeszłym roku Arthur Abraham bronił w Wetzlar tytułu mistrza świata. Kibice przecierali z niedowierzaniem oczy, gdy w 5. rundzie Edison Miranda zaatakował go głową, łamiąc Arbahamowi szczękę. Sędzia nie przerwał walki. Trener Niemca prosił tylko swojego zawodnika: – Zamknij usta, potrafisz to.

Arthur ust zamknąć nie zdołał, płynęła z nich krew. Miranda starał się przetrącić szczękę rywala na dobre. Ten jednak rozpaczliwie jej bronił.

Mało tego – sam zasypywał głowę Kolumbijczyka uderzeniami. Walka przypominała horror klasy C. – To jedno z najbardziej krwawych widowisk w tym roku. Ci faceci naprawdę są twardzi – komplementował ich trener Krzysztof Kosedowski.

Bo krew to tylko elektryzująca kibiców dekoracja bokserskiego show. Jej pojawienie się samo w sobie nie jest zwiastunem nieszczęścia. – Prawdziwe spustoszenie sieją ciosy w mózgu. Nigdy nie bałem się złamania szczęki czy nosa, rozcięcia skóry, ale świadomość, że po walce z mózgu może zrobić się shake waniliowy nie jest miła – wyjaśnia Przemysław Saleta, były zawodowy mistrz Europy. Nic więc dziwnego, że w wielu krajach toczy się dyskusja nad legalnością boksu. W 2005 r. na łamach watykańskiego pisma La Civilta Cattolica ukazał się artykuł, pozytywnie zaopiniowany przez sekretariat stanu, potępiający zawodowy boks.

„To fabryka kontrolowana przez organizacje ekonomiczne, często bezduszne i okrutne, dla których bokser jest tylko maszynką do zarabiania pieniędzy” – napisał watykański periodyk. Te mocne słowa potwierdził jeden z najwybitniejszych pięściarzy w historii, Larry Holmes: – Jesteśmy tylko kawałkiem mięsa, które menadżerowie sprzedają z zyskiem.

Trudno znaleźć bardziej okrutny sport od boksu. Nie zmieniają tego statystyki, z których wynika, że więcej ludzi w USA ginie uprawiając różne sporty motorowe, najbardziej narażeni na urazy są zapaśnicy, w liczbach bezwzględnych najwięcej kontuzji odnoszą koszykarze (ponad 409 tys. w 2005 r.), wizualnie bardziej bestialskie wydają się walki w klatkach (UFC).

W USA długo toczyła się dyskusja, czy zalegalizować show podobne do UFC. Tam nie ma knockdownów – zawodnik, który się przewróci może oberwać jeszcze leżąc, ale paradoksalnie to zwiększa bezpieczeństwo. Sędziowie przerywają starcie szybciej niż w boksie, nie ma liczenia do 9, wielu przerw dla cutmanów. W japońskim Pride uznawanym za najniebezpieczniejszy sport walki na świecie (bije się w nim Paweł Nastula) przy ringu stoi kilku lekarzy, to oni mają decydujący głos, ważniejszy niż sędzia. Choć i tam zdarzają się niesmaczne widowiska, to nikt jeszcze nie zginął.

W żadnym innym sporcie jedynym celem nie jest jednak jak w boksie najdelikatniejsza i najważniejsza część ciała człowieka – głowa. Reguły w boksie sprowadzają się w istocie do liczenia celnych ciosów w czaszkę. A tych padają setki.

W rankingu „top 400” – klasyfikującym według liczby celnych ciosów zadanych przez jednego boksera podczas walki o mistrzostwo świata jest 25 nazwisk. Rekordzistą jest Philip Holiday, który 11 lat temu trafił Ivana Robinsona 555 razy w trakcie 12 rund. Według raportu Velazqueza najwięcej wypadków śmiertelnych zdarza się w wadze lekkiej. To właśnie w niej królował Holiday. Druga na czarnej liście jest waga piórkowa, a trzeci w rankingu wszech czasów „top 400” jest Pernell Whitaker walczący w tej kategorii. W 1994 r. trafił 526 razy Santosa Cardona broniąc pasa WBC. Trzecia pod względem śmiertelności jest kategoria super piórkowa i nie przypadkiem John Molina ma na koncie 550 trafień w starciu z Manuelem Mediną, gdy na szali leżał pas właśnie wagi super piórkowej.

W „top 400” dwukrotnie występuje nowy trener Tomasza Adamka – Buddy McGirt. Raz jako kat (416 zadanych ciosów), raz jako ofiara (437 otrzymanych). McGirt swoimi huraganowymi atakami nie natchnął jakoś Adamka (jego rekord to 272 trafienia).

A siła uderzenia pięściarza jest ogromna. Amerykańskie Stowarzyszenie Neurochirurgów porównuje je do trafienia 6 kg kulą lecącą ponad 30 km/godz. Wśród profesjonalistów, którzy zrezygnowali z boksu, od 15 do 40 proc. ma pewne formy chronicznych urazów mózgu.

* Tytuł książki autorstwa Artura Steinhausa

Rekordy uderzeń w 2006 r.

Najwięcej ciosów wyprowadzonych w walce
2321: Juan Diaz pokonał Jose Cotto (12 rund)
Cotto: 1403
Diaz: 918
średnio 193 w jednej rundzie
Rekord wszech czasów: 3020 – Zack Padilla pokonał Raya Oliveirę (12 rund w 1993 r.)

Najwięcej ciosów celnych w walce
699: Kassim Ouma pokonał Sechewa Powella (10 rund)
Ouma: 319
Powell: 380
średnio 69 w jednej rundzie
Rekord: 1051– Oscar Larios pokonał Wayna McCullougha (12 rund w 2005 r.)

Najwięcej ciosów wyprowadzonych przez jednego boksera
1403: Jose Cotto (pokonał Juana Diaza)
średnio 117 ciosów w rundzie
Rekord: 1596 – Zack Padilla (pokonał w 12 rundach Ray Oliveira w 1993 r.)

Najwięcej ciosów celnych wyprowadzonych przez jednego boksera
380: Kassim Ouma (pokonał Sechewa Powella)
średnio 38 ciosów w rundzie
Rekord: 637 – Cecilo Espino (pokonał przez w 11. rundzie Luigi Camputaro w 1992 r.)

Najwięcej wyprowadzonych ciosów w rundzie przez jednego boksera
159: w 12. rundzie, Jose Cotto (przegrał z Juanem Diazem)
Rekord: 237 – w 12. rundzie, Vince Phillips (przegrał z Raye, Oliveirą w 2000 r.)

Najwięcej celnych ciosów w rundzie zadanych przez jednego boksera
81: w 5. rundzie, Paul Williams (pokonał przez KO w 6. rundzie Santos Pakau)
Rekord: 99 – w 4. rundzie, Rocky Gannon (pokonał przez TKO w 7. rundzie Undrę White'a w 1996 r.)


Wypadki śmiertelne w 2006 r:
Richard Hermance Jr. (28 lat) w Saratoga Springs, USA
Shawn Benjamin (30 lat) w Fort Benning, USA
Kevin Payne (34 lata) w Evansville, USA
Dimitris Livadas (21 lat) w Patras, Grecja
Fadly Kasim (22 lata) w Manado, Indonezja
Emmanuel Davis Kimario w Dar es Salaam, Tanzania
Jefferson Pitner (16 lat) w Palm Desert, USA


źródło: www.budo.pl

Nie da rady zrobic omletu nie tłukąc jajka...

zanim spytasz kliknij na link :
http://www.1000lecie.pl/~vip/bart.jpg 

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 8 Napisanych postów 1853 Wiek 33 lat Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 20162
Ano tak to już jest, ze jak ktoś się decyduje na karierę zawodowa to wie na co się porywa.
Każdy kto trochę się na tym zna, trenuje, albo analizuje walki wie, ze jest to sport dużo bardziej niebezpieczny niż MMA kickboxing czy muay thai. Ci co się nie znają mówią: ooo tam to na gole pięści się tłuka, tam to się kopia!. A tak naprawdę ciężko jest kopnięciem zrobić krzywdę, zabiera to dużo energii i ciosy są mniej skuteczne. Co do MMA to bardzo wiele walk kończy się przed duszenie i dźwignie, a bomby na głowę nie są tak niebezpieczne bo rękawice są lekkie. Dużo gorsze dla mózgu są właśnie rękawice bokserskie, które cały czas nim wstrząsają. Morda po walce MMA może i jest bardziej obita ale mózg tak nie cierpi.
Oprócz tego w 12 rundowej walce bokserskiej na głowę przyjmuje się ok. 300 ciosów! Nie ma nic gorszego dla mózgu. Wyobrażacie sobie jak musi nap*****lać łeb po takiej walce?

"Bicepsy to możesz sobie wyrobić na siłowni,ale jaja się ma albo nie" JLB

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 10 Napisanych postów 1496 Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 20005
Szkoda ich.Ale masz racje że przechodząc na zawodostwo wiedzieli co może im sie stać najgorzej gdy młodzi bokserzy giną na ringu gdyby nie to wielu z nich pewnie zostało by niezłymi pięściarzami.Był ostatnio taki przypadek zmarł na ringu 22 letni Grecki bokser nie pamiętam nazwiska

How much can you know about yourself if you've never been in a fight?

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
_Knife_ Moderator
Ekspert
Szacuny 204 Napisanych postów 11365 Wiek 40 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 86787

Każdy kto trochę się na tym zna, trenuje, albo analizuje walki wie, ze jest to sport dużo bardziej niebezpieczny niż MMA kickboxing czy muay thai


Nieprawda. Odsyłam do statystyk kontuzyjności i porównania: MMA VS MT VS

BOKS:

17.1 - 25 (wg różnych danych) kontuzji na 100 walk

MMA:

28.6 kontuzji na 100 walk (wg danych INCIDENCE OF INJURY IN PROFESSIONAL MIXED MARTIAL ARTS COMPETITIONS )


Muay thai:

Wskaźnik ilości urazów wyniósł: 1.3 na 100 minut zawodów w kategorii lekkiej, 2.25 / 100 w średniej i 3/100 w ciężkiej oraz 2.54 w super-ciężkiej.

MMA:

3.08 kontuzji na 100 minut walki (wg danych INCIDENCE OF INJURY IN PROFESSIONAL MIXED MARTIAL ARTS COMPETITIONS )

http://klub.chip.pl/mma/KLATKI/safety.html#4

A zgonów tam w boksie w porównaniu do liczby walk nie tak dużo.


A tak naprawdę ciężko jest kopnięciem zrobić krzywdę, zabiera to dużo energii i ciosy są mniej skuteczne

A TO STATYSTYKI CIOSÓW NA GŁOWĘ W MMA:

Jak widać ręce dominują, ale kopów jest cała MASA!





Powiedz to tajbokserom, co umierali dziesiątkami. I powiedz to 50% przeciwników których PETER AERTS ciężko znokautował kopnięciami i powiedz to przeciwnikom crocopa. A i nie zapomnij obejrzeć tych setek walk przy których nawet lowkick był rozstrzygający.

Co do MMA [...] bomby na głowę nie są tak niebezpieczne bo rękawice są lekkie. Dużo gorsze dla mózgu są właśnie rękawice bokserskie, które cały czas nim wstrząsają. Morda po walce MMA może i jest bardziej obita ale mózg tak nie cierpi.

Bzdura. FULL CONTACT TO FULL CONTACT! I jedni i drudzy będą mieli "sieczkę" w głowie. Nie wiem skąd ten mit o rękawicach się wziął. KAŻDE KO OZNACZA USZKODZENIA MÓZGU. A KO w MMA nie brakuje. Chcesz mieć zdrową głowę? Nie narażaj jej na ŻADNE wstrząsy.

JAK WYTŁUMACZYSZ W TAKIM RAZIE NOKAUTY? Skoro rękawice w MMA są takie "bezpieczne dla mózgu".

Oprócz tego w 12 rundowej walce bokserskiej na głowę przyjmuje się ok. 300 ciosów! Nie ma nic gorszego dla mózgu. Wyobrażacie sobie jak musi nap*****lać łeb po takiej walce?

A w MMA przyjmuje się czasem setki ciosów - np. krótkich hammerfistów na glebie itp.

FULL CONTACT TO FULL CONTACT!

Boksu zawodowego bym zabronił, a MMA bym pozwolił tylko tym co naprawdę chcą się w to bawić - bo przyjdzie im za to zapłacić - niewątpliwie.

Z ostatnich statystyk wynika, że aż 40% walk w MMA ma rezultat TKO i 11% to KO. Przez poddanie 30%. Co ciekawe ilość TKO w boksie jest podobna.

Z ostatnich statystyk 10 lat wynika także, że w MMA aż 30% walk było przerwanych z powodu atakowania głowy. Z tego 34% KO, 66% TKO.

http://bjsm.bmj.com/cgi/content/full/40/2/169



Zmieniony przez - _Knife_ w dniu 2007-02-28 21:18:11

Największe mity i kłamstwa dotyczące dopingu: https://***********/d0ping
Największe mity medyczne: https://***********/mitologia1 

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 788 Wiek 35 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 8793
Jak zwykle masz racje knife ale nie wszystko da sie tak prosto wytłumaczyc suchymi danymi statystycznymi.Zapomniałeś o chyba najważniejszej sprawie czyli o stylu walki zawodnika.Bokser ,np Ali czy Prince zupełnie nie trzymający gardy, prowokujący przeciwnika do uderzeń więcej wyłąpie na głowe co z pewnością będzie miało kiedyś konsekwencje,analogicznie zawodnik MMA lubiący wymiany sam decyduje sie na mikrourazy mózgu.Za to typowy counter puncher jak Crocop cały czas skupiający sie na obronie unikaniu ostrych wymian i wyczekiwaniu idealnego momentu do ataku jest mniej narażony na choroby mózgu i otępienie na starośc.Co prawda zaliczył (CC) ciężkie KO ale było ich mało,pamiętam tylko z McDonaldem w k1 i Randlemanem w pride.Zresztą sam powiedział kiedyś w wywiadzie że nie będzie wygrywał walk kosztem ciężkich urazów (jak np Saku ) to napewno zdrowe podejście.
A tak na marginesie mój trener boksu (stoczył ponad 100 walk) mówi że nigdy nie pił alkoholu przez 2 tygsy po walce a jego kumple świętowali od razu po i dziś sie jąkają a on sie dobrze trzyma i wogóle nie widac po nim że kiedyś ostro boksował.Może to też ma wpływ
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 277 Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 12054
Szczerze powiem ze ten atr dal mi do myslenia. Ale mysle ze suche statystyki nie odzwierciedlaja tego problemu. Problem w tym ze nokaut nokautowi nie rowny. Nie kazdy nokaut wiaze sie z utrata przytomnosci i uszkodzeniem muzgu. Co innego przyjac 100 ciosow na glowe w po 101 pasc na dechy a co innego dostac jednego sredniomocnego strzala centralnie w brode i takze pasc na dechy. Zgodze sie ze boks zawodowy jest strasznie wyniszczajacy i powinno sie w nim cos zmienic np mniej rund, brak liczenia. Co do mma to mysle ze jest mniej szkodliwe dla glowy dlatego ze tu nie ma zadnego liczenia po ktorym zawodnik narazony by byl na kolejne urazy. Zwykle 1 silny cios przesadza co calej walce. Co do MT tutaj tez jest lepiej niz w boksie mniej rund do tego dochodzi wieksza swoboda w zadawaniu ciosow. Moge byc skonczony low kickiem a nie sierpem w glowe.
Dla autora sog. Nie mozna zapominac o ciemnej stronie sportow walki oraz o tych ktorzy zaplacili najwyzsza cene.

Zmieniony przez - lukaszmun w dniu 2007-03-01 02:43:47

„Ten, kto zwycięży siebie, jest największym wojownikiem.”
Richard Kim

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
_Knife_ Moderator
Ekspert
Szacuny 204 Napisanych postów 11365 Wiek 40 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 86787
Szczerze powiem ze ten atr dal mi do myslenia. Ale mysle ze suche statystyki nie odzwierciedlaja tego problemu. Problem w tym ze nokaut nokautowi nie rowny. Nie kazdy nokaut wiaze sie z utrata przytomnosci i uszkodzeniem muzgu.

Nokaut po uderzeniu w głowę = uszkodzenia mózgu. Nawet zamroczenie oznacza mikrourazy - które zaprocentują w przyszłości.

Co do bokserów zawodowców to 15-40% ma urazy mózgu - NIEODWRACALNE.Na razie co do MMA to brakuje danych na temat trwałych uszkodzeń mózgu - ale to nie znaczy, że ich nie ma. Mit "mniejszej kontuzyjności MMA" JUŻ UPADŁ.

Co do MT tutaj tez jest lepiej niz w boksie mniej rund do tego dochodzi wieksza swoboda w zadawaniu ciosow. Moge byc skonczony low kickiem a nie sierpem w glowe.

I tak znakomita większość ciosów w muay thai JEST KIEROWANA NA GŁOWĘ. Tak samo jak w boksie i MMA. Lowkick tylko otwiera drogę i odwraca uwagę.

Zmieniony przez - _Knife_ w dniu 2007-03-01 08:11:13

Największe mity i kłamstwa dotyczące dopingu: https://***********/d0ping
Największe mity medyczne: https://***********/mitologia1 

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 8 Napisanych postów 1853 Wiek 33 lat Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 20162
Bzdura. FULL CONTACT TO FULL CONTACT! I jedni i drudzy będą mieli "sieczkę" w głowie. Nie wiem skąd ten mit o rękawicach się wziął. KAŻDE KO OZNACZA USZKODZENIA MÓZGU. A KO w MMA nie brakuje.
Po uderzeniu rekawica bokserska powstaje taka jakby fala uderzeniowa, ktora jest bardzo grozna dla mozgu. Rekawice do MMA bardziej uszkadzaja twarz i dlatego przyjmuje sie mniej szkodliwych dla mozgu ciosow.


Powiedz to tajbokserom, co umierali dziesiątkami. I powiedz to 50% przeciwników których PETER AERTS ciężko znokautował kopnięciami i powiedz to przeciwnikom crocopa. A i nie zapomnij obejrzeć tych setek walk przy których nawet lowkick był rozstrzygający.
Nie kazdy kopie tak jak Aerts, Crocop czy Hoost. To sa ewnementy. Wiem po sobie, ze gorzej zawsze sie czuje jak na sparingach wiecej walczymy boksresko niz z nogami. Zawsze mam wtedy bardziej siny nos i gorzej sie czuje. Spojrz na przyklad na przerozne walki K1 czy superligi. Bardzo czesto jest tak, ze w rundzie zadaja po kilka ciosow boksreskich na glowe, a tak to wiekszosc kopniec i walki kolanami. W boksie w wiekszosci nie ma macania. Od razu jest walka w stosunkowo bliskim dystansie i bomba za bombe.

"Bicepsy to możesz sobie wyrobić na siłowni,ale jaja się ma albo nie" JLB

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
_Knife_ Moderator
Ekspert
Szacuny 204 Napisanych postów 11365 Wiek 40 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 86787
Marek polemizował bym z tą rękawicą bokserską itp. Liczba ciosów wcale nie musi być decydująca. Żaden moncy cios moim zdaniem nie jest obojętny dla mózgu - nieważne czy to wstrząs po uderzeniu ręką, nogą, pałką czy kamieniem. Ale pozostańmy przy swoich zdaniach.

Jak myślisz, DLACZEGO NIE TRENINGACH BJJ VALE TUDO/MMA używa się właśnie ... rękawic bokserskich - nie piąstówek? Bo większa rękawica jest bezpieczniejsza dla ćwiczących.

A co do walki w boksie to generalizujesz - wszystkie walki wyglądają inaczej. Nie zawsze jest wymiana i mocny kontakt.

Zmieniony przez - _Knife_ w dniu 2007-03-01 11:43:31

Największe mity i kłamstwa dotyczące dopingu: https://***********/d0ping
Największe mity medyczne: https://***********/mitologia1 

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 8 Napisanych postów 1853 Wiek 33 lat Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 20162
Jak myślisz, DLACZEGO NIE TRENINGACH BJJ VALE TUDO/MMA używa się właśnie ... rękawic bokserskich - nie piąstówek? Bo większa rękawica jest bezpieczniejsza dla ćwiczących.
Moim zdaniem po to zeby chronic twarz.

Z tym, ze zaden mocny cios nie jest obojetny dla mozgu sie zgodze ale dzieki rekawicy bokserskiej czlowiek moze ich przyjac wiecej.

Zmieniony przez - marek428 w dniu 2007-03-01 12:15:01

"Bicepsy to możesz sobie wyrobić na siłowni,ale jaja się ma albo nie" JLB

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 334 Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 1626
mój ojciec trenował kiedys boks, ale amatorki, i dosyc długo był bokserem, wiec stoczył mase pojedynków. W amatorskim jak wiadomo jest wiecej pojedynków, a jak mi opowiadał w tamych czasach nie było kasków ochronnych i poprostu walczyli na gołe głowy. Do dzis odczuwa często bóle głowy, obolałość całego ciała, czesciową utrate pamięci... Po tylu latach, mu to wyszło. Taki los czeka wielu, o ile dożyją tego momentu

Nigdy nie będziesz szedł sam. To jest "Anfield"



Nigdy nie będziesz szedł sam.
To jest Anfield !

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Znów debil z WP o MMA

Następny temat

no comments

nutloveb