Kagemaru:
"A to ciekawe, co piszesz Marian, bo pan Feitosa od pewnego czasu robi coraz większe postępy. Czyżby to przypadek sprawił, iż w zeszłym roku znalazł się w finale? Teraz pófinał. Co prawda jako zawodnik K-1 nie ma imponującego bilansu walk, ale jak widać ma predyspozycje, by go poprawić."
A to ciekawe co piszesz Kagemaru. bo w zeszłym roku Glaubego nie powinno byc w finałach - dostał się poprzez kontuzję Aertsa,a w półfinale zmierzył się ze słabym Musashim - finał turnieju znamy

K.O. w 1 Rundzie! Co z tego że robi postępy, skoro wygrywa tylko z drugoligowcami, wczoraj po raz kolejny było to widać, więc mówienie o jakichś jego mistrzostwach za 2 lata mija się z celem...
---------------------------------------------------------------------------
"Jeżeli chodzi o walkę z Aertsem, to właściwie nie ma czego komentować: niewykorzystane sytuacje mszczą się niemiłosiernie, a małe błędy zawsze wiele kosztują... Brazylijczyk nie skorzystał z okazji, jaka się nadarzyła w 1 rundzie, bo gdyby "przycisnął" Holendra,tak choćby jak Musashiego w zeszłym roku (b. widowiskowe i efektywne kolanko), po udanym ataku stopą, to walka zakończyłaby się inaczej."
blablabla, gdyby babcia miała wąsy... przycisnął Holendra... Aerts to nie Musashi, jakby Glaube zaatakował "na huraaa" i wywiązałą się wymiana ciosów, to jestem pewien, że z Brazylijczyka nie byłoby co zbierać... zresztą Twoje gdybanie jest bez sensu. Feitosa przegrał walkę Przez K.O. !!!
--------------------------------------------------------------------------
"Co do przyszłości G. Feitosy, to wcale nie byłbym pewny ani tego, że wygra finały K-1 w ciągu najbliższych 2 lat, ani tym bardziej tego, że nigdy nie zdobędzie Grand Prix. Jedno wiem na pewno, zaszedł zdecydowanie wyżej niż Twój ulubieniec -
Mike Bernardo, który już raczej dał sobie spokój z K-1. Feitosa ma coś jeszcze do powiedzenia i w przyszłym roku, o ile nie nabawi się kontuzji, też widzę go w finale."
Zaszedł dalej niż Bernardo? A to ciekawe, bo jeśli chodzi o finały K-1 GP, to Bernardo też był wicemistrzem i to nie przez przypadek... Poza tym Bernardo pokonał wielu klasowych zawodników K-1 (min. Lebanner, Aerts, Andy Hug, Cikatic, Filho). Feitosa nie pokonał nikogo z górnej półki. Mke walczył też z samym Feitosą i wygrał w 1 rundzie przez T.K.O. więc Twoje stwierdzenie że Glaube zaszedł dalej niż Bernardo jest co najmniej bez sensu... Glaube nie osiągnął nawet połowy tego co Bernardo!