tecza jak możesz mówic, że na ulicy biją sie frajerzy ? a jak ty bedziesz musiał bic sie na ulicy to bedziesz frajerem ? i nie chodzi mi o to, że ktoś sie krzywo popatrzy itp
z mojego doświadczenia wynika,że większość bijatyk na ulicy,dyskach to takie powody jak: jeden cwaniakował a drugiego to w****iało lub obaj cwaniakowali :) jeszcze dodaj czasami alko :D
powiedz tak szczerze ile razy widziałeś żeby grzeczny chłopczyk szedł spokojnie ulicą (nie bujał się i takie tam choojstwa) i wyskoczył na niego jakiś kox,bokser,dres i go zaczął zupełnie bez powodu n a p i e r d a l a ć.. ja chyba nie widziałem ;)
wyjątki to krojenie (ale np. telefoniki to kompletne ofiary losu tracą) próbował wam ktoś chodz raz tel z a p i e r d o l i ć? właśnie ;)
powiedziałem,że ktoś kto się nakurvia na ulicy to frajer..
uważam,że konkretny koleś bije się w klatkach,zawodach i tak dalej :) albo wyciąga klamke jak jest problem z jakimiś łachami,kibicami i tak dalej ;)
wiadomo,że są sytuacje że ktoś cię zaczepi (ale czy jakikolwiek konkretny koleś zaczepi cię o 10 zł, telefon za 500 zł i tak dalej)..bo dla mnie to frajerzy i wtedy faktycznie trzeba takiemu pajacowi z a j e b a ć latare czy mu tam powiedzieć , że za kilka godzin będzie w bagażniku jechał do lasu bo niefortunie wybrał osobe do zaczepki

) (no każdy ma jakiś swoje metody... :D)
ale kolesie którzy trenują SW żeby się dobrze nakurviać na ulicy do bezsens dla mnie..i co dresik,komórka, jakiś furka za 5 tys z niemiec..bujanie po mieście,kaptur,przykoxował troche, poćwiczył boks i chodzą takie łachy z kolegami spotykają innych podobnych i się n a p i e r d a l a j ą między sobą...i potem "jestem zaaa***isty n a j e b a ł e m tego koxa 8 bloków dalej" :D to jest frajerstwa..
samoobrona to inna sprawa :)
bicie się bo jeden i drugi chce..żeby się sprawdzić,bo go nie lubi i tak dalej to kurva sorry ;P zachowanie godna 10 latków
może troche namieszałem ale szybko pisałem ;P
konkretny koleś nie będzie się bawił w szarpanie się z jakimiś łachami w dresach,koxami,czy chooj wie kim..tylko wyciąga klamke i koniec.
i nigdy nie miałem pistoletu w ręce,nie jestem koxem,i nie chodze w bluzach pitt bull buahaha... i nigdy się nie biłem <w sensie nikt mnie nigdy nie uderzył> a co kilka dni odprowadzam laske prze pół miasta w nocy i jakoś jak się chce to się da i wcale nie trzeba sobie dać połamać nosa i obić ryja żeby być konkretny ;P
Zmieniony przez - tencza211 w dniu 2006-04-02 09:47:54