Szacuny
0
Napisanych postów
1
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
15
Jesli juz jest taki topicto... Maksymalna predkosc jaka uzyskalem rowerem to 103km/h.Jechalem za samochodem...lanos sedan ale z otwartym bagaznikiem;Pw polsce to chyba jest tylko jedna gora gdzie mozna taka predkosc rozwinac;dale jest tam droga dziurawa jak ser szwajcarski;/;/;Prawdziwi kolarze powinni wiedziec ze mowie o "Odrodzeniu" okoloce Karpacza, jeleniej, szklarskiej ...
BArdzo polecam trening za samochodem...srednia predkosc treningu za lanosem wychodzila jakies 70km/h a dystans 100-120km na drugi dzien nie moglem sie schylic po buty;D
Aha i przeloenie mialem 52x14 przy 103 to ledwo z siodelka nie spadlem...jechal na prostym odcinku!!!Nie z zadnej gory ...Trenujecie!!!
Szacuny
0
Napisanych postów
27
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
1031
lisek - powaznie. To byl dobrze mi znany zjazd (asfalt), wielokrotnie tamtedy jezdzilem, trasa wczesniej wolno przejchana coby nie bylo niespodzianki przy zjazdzie, na dole zona aby nikt nam nie wyjechal z sciezki. Sam jezdzilem tamtendy szybciej, lecz moj licznik zjadal jedna baterie w ciagu roku i akurat tak sie skaldalo, ze ze sprawnym zjechalem tylko z dzieckiem.
Szacuny
3
Napisanych postów
79
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
683
ja na mojej szosówce, która zmieniła koła na szerokie 30mm leciałem z górki bez prowadzenia 74km/h, jednak jeszcze lepszy motyw to miałem jakies 10 dni temu jak dojeżdżając do ronda zauważyłem tira :D, to do głowy przyszło mi żeby się uczepić. Jakies 500m jechałem 70km/h jednak dojechaliśmy do krótkiego wiaduktu nad trasą kolejową i nawet nie zauważyłem jakim cudem ale równe 80km/h wymieliłem. Kręciłem jak zwariowany aż mi powoli przełożenia brakowało, a miałem 52/11 . Jeśli się leci za tirem to najważniejsze jest żeby zbyt szybko nie przyspieszał i żebyśmy mieli odpowiednie przełożenie i bardzo silne hamulce jakby co
Szacuny
1
Napisanych postów
55
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
5285
widze ze wiecej jest tu manniakow predkosci :). Rok do dwoch lat temu jeździłem dystansy z max predkoscią i robiłem do 120 km dziennie. Mój rekord to odcinek 20 km z najlepsza średnią w moim zyciu 47 km/h. Nie zapomne miny kolesie w samochodzie jak zacząłem go wyprzedzac na moim rowerku z v=55 km/h. Nie mam jakichś spektakularnych predkosci, na prostej bez wuatru to wlasnie 55km/h. Z górek nie jeżdze raczej, ale jak sie cos trafi to ponad 65 do 70 pocisne- szybciej juz sie pekam i mi dech troche zatyka :D. Rower Merida Kalahari 590sx, opony 2,1 cala , powietrza na maxa wbijam, amora ustawiam na jak najmniejszy skok. Od jakiegos roku bawie sie raczej rowerem, bo jak jeszcze szalalem, to sie przejechalem, ale do szpitala z wycienczenia i sie matka wkurzyla, zreszta mi tez nie bylo do smiechu :/ teraz tylko street i FR-amatorsko
Szacuny
0
Napisanych postów
2
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
14
Na górskim jakies 57km/h jak dobrze pamiętam, ale nagle pojawił się ostry zakręt, hamowałem przez jakies 10m i zsiadłem z roweru :D troszke sie tylko poobdzierałem a rowerek sam jadąc na "skróty" z lekka się powyginał, ale nie poważnie.
Na szosowym jechałem ~70km/h z pięknego długiego odcinka od granicy polsko-słowackiej w miejscowości Glinka ( praktycznie 0 ruchu), asfalt piekny poprostu, wyjechac pod ten podjazd to nie lada sztuka ale przyjemnosc ze zjezdzania niesamowita. Dodam tylko ze spokojnie mozna by było tam rozwinąc 90-100km/h, ja cały czas trzymałem leciuteńko hamulec bo bałem się szczerze mówiąc ( nawet kasku nie miałem. Ale jak tylko pusciłem hamulec to momentalnie taki zryw do przodu ze masakra!