mikka, pytanie łatwe tylko z pozoru. Zapewne walczyłbym, ale nie z nierównym zacięciem

Niektórym się pewnie narażę, ale powiem, że zależy z kim miałbym walczyć i zależy o co. Pozwól, że wyjaśnę:
1) dajmy na to, że napadają nas ruscy. W tej sytuacji biorę siekierę, idę na wschodnią granicę i siekam ile wydolę

Coś ich kurna nie lubię
2) jeseśmy sobie spokojnym krajem, a tu nagle napadają nas niemcy. Wiem z historii, co niemcy zwykli robić z podbitymi narodami (patrz prusy), więc instynkt samozachowawczy też nakazuje mi walczyć, ale tym razem bez takiej wściekłości jak w opcji nr I
3) w polsce rządy obejmuje ultraprawica. Kraj robi się faszyzujący, nietolerancyjny a społeczeństwo w pełni to popiera (jak w niemczech za Hitlera) - o co mam walczyć w takiej sytuacji? O idee, którymi gardzę? Zabieram dupę w troki i zmiatam. Zresztą w takiej sytuacji już wcześniej opuściłbym ten kraj.
To tylko niektóre opcje dla unaocznienia tego, że sytuacja nie jest łatwa.