Jesli chodzi o porady na poczatek:
1. Jesli wyjezdzasz przez posrednika- poszukaj takiego, ktory nie bierze zadnych oplat (placi mu strona angielska za znaleznienie pracownika, czasem nawet za Twoj przyjazd i pierwsze dni pobytu). Sa to oferty trudne do znalezienia, ale nie niemozliwe.
2.Po przyjezdzie warto zainteresowac sie wyrobieniem National Isurance Number (chyba, ze chcesz tylko dorobic na czarno przez kilka tygodni w wakacje).
3. Jesli powaznie chcesz szukac pracy- wez ze soba CV, wszelkie dokumenty (swiadectwa pracy, ukonczonych studiow, matury, kursow, pobytu w wojsku czy co tam chcesz jeszcze) przetlumaczonych przez tlumacza przysieglego w Polsce. To juz na starcie da Ci przewage i duzy plus u ewentualnego pracodawcy. (jesli interesuje Cie cos wiecej niz bieganie po budowie albo dymanie w fabryce na tasmie).
Zreszta- wiekszosc naszych rodakow w UK ledwo mowi po angielsku i szuka jakiejkolwiek pracy- byle byla. Smutne, ale prawdziwe.
1. Jesli wyjezdzasz przez posrednika- poszukaj takiego, ktory nie bierze zadnych oplat (placi mu strona angielska za znaleznienie pracownika, czasem nawet za Twoj przyjazd i pierwsze dni pobytu). Sa to oferty trudne do znalezienia, ale nie niemozliwe.
2.Po przyjezdzie warto zainteresowac sie wyrobieniem National Isurance Number (chyba, ze chcesz tylko dorobic na czarno przez kilka tygodni w wakacje).
3. Jesli powaznie chcesz szukac pracy- wez ze soba CV, wszelkie dokumenty (swiadectwa pracy, ukonczonych studiow, matury, kursow, pobytu w wojsku czy co tam chcesz jeszcze) przetlumaczonych przez tlumacza przysieglego w Polsce. To juz na starcie da Ci przewage i duzy plus u ewentualnego pracodawcy. (jesli interesuje Cie cos wiecej niz bieganie po budowie albo dymanie w fabryce na tasmie).
Zreszta- wiekszosc naszych rodakow w UK ledwo mowi po angielsku i szuka jakiejkolwiek pracy- byle byla. Smutne, ale prawdziwe.

