Sorry za odswierzanie starego postu, ale dlugo mnie nie bylo.
Shihan, ciezko dyskutowac na poziomie 'kretynow' i 'zesranych', ale sprobuje:
>>>"dobrze ze masz slaba psyche i jestes tchorzem bo z takim podejsciem do zycia i gdybys powalczyl na ulicy to bylbys kretynem w stylu "co sie patrzysz, przyj....c ci?"<<<<
1. Wiem jaka pewnosc siebie (falszywa bo falszywa, ale zawsze) daje trenowanie SW. Wiem tez jaka pewnosc siebie daje bycie w grupie. Wiele razy zaczepiano mnie otwarcie kiedy bylem z kolegami i kiedy jako czlowiek zaczynajacy trenowac SW mialem wystarczajaco duzo pewnosci siebie (podkreslam pewnosci, nie umiejetnosci), zeby zaczac kogos klepac za zwykle zaczepki. Nigdy tego nie zrobilem, bo nie naleze do takich osob. Tyle na temat twojej teorii na temat mojej rzekomej sklonnosci do wywolywania bojek.
>>>jestes zesrany tchorz - uderzyc pierwszy bo ktos ciebie uderzy - ze strachu bys to robil - tak to robi przerazone zwierze zagnane w rog<<<
2. Jezeli chodzi o druga czesc twojej wypowiedzi -- ta o uderzaniu jako pierwszy -- to nie moge sie z toba zgodzic. Musisz zrozumiec, ze nie kazdy ma cale dnie na trenowanie. Zdaje sobie sprawe ze swojego poziomu i wiem, ze jak taki uliczny fighter mnie klepnie to sie nie pozbieram. W takim wypadku mam jakiekolwiek szanse tylko kiedy uderze pierwszy. W takim wypadku czekanie az mnie ktos uderzy jest totalna glupota. Chyba, ze wierzysz w blokowanie... Mozesz to nazywac tchorzostwem jezeli chcesz, ale kiedy jestes sam na pustej ulicy a po drugiej stronie czeka swita kolesia, to ciezko zgrywac twardziela. Oczywiscie na forum o wiele latwiej...
>>>przeczytaj to co radzili inni - szczegolnie to zebys sobie w takiej sytuacji sam zrobil jaja z goscia. i jesli wtedy przejdzie to rekoczynow - to lej, sklep mu maske itd:)<<<
3. Jezeli chodzi o twoja ostatnia propozycje, to przeczytaj dokladnie jak wygladala sytuacja. Koles nie robil sobie ze mnie jaj. Koles przeszedl na moja strone chodznika, podciagnal rekawy i pozdrowil tradycyjnym: 'Co jest k..wa?' Nie wiem, czy mogl mi wyrazniej zasygnalizowac swoje zamiary. To co zaproponowales jest niedorzeczne: 'trzeba tez bylo zazartowac'. Pomijajac fakt, ze koles nie zartowal, to chyba z jego zachowania oczywiste bylo, ze raczej nie zapraszal mnie do maratonu usmiechu.
==========
Skonczylo sie dobrze. A moglo sie skonczyc tak, ze dla zabawy jakiegos kretyna musial bym do konca zycia zostawiac swoje jedynki w szklaneczce z corega tabs. I watpie zeby on sie przejmowal twoim 'encyklopedycznym lamaniem zasad obrony koniecznej'.
Pozdro.
Shihan, ciezko dyskutowac na poziomie 'kretynow' i 'zesranych', ale sprobuje:
>>>"dobrze ze masz slaba psyche i jestes tchorzem bo z takim podejsciem do zycia i gdybys powalczyl na ulicy to bylbys kretynem w stylu "co sie patrzysz, przyj....c ci?"<<<<
1. Wiem jaka pewnosc siebie (falszywa bo falszywa, ale zawsze) daje trenowanie SW. Wiem tez jaka pewnosc siebie daje bycie w grupie. Wiele razy zaczepiano mnie otwarcie kiedy bylem z kolegami i kiedy jako czlowiek zaczynajacy trenowac SW mialem wystarczajaco duzo pewnosci siebie (podkreslam pewnosci, nie umiejetnosci), zeby zaczac kogos klepac za zwykle zaczepki. Nigdy tego nie zrobilem, bo nie naleze do takich osob. Tyle na temat twojej teorii na temat mojej rzekomej sklonnosci do wywolywania bojek.
>>>jestes zesrany tchorz - uderzyc pierwszy bo ktos ciebie uderzy - ze strachu bys to robil - tak to robi przerazone zwierze zagnane w rog<<<
2. Jezeli chodzi o druga czesc twojej wypowiedzi -- ta o uderzaniu jako pierwszy -- to nie moge sie z toba zgodzic. Musisz zrozumiec, ze nie kazdy ma cale dnie na trenowanie. Zdaje sobie sprawe ze swojego poziomu i wiem, ze jak taki uliczny fighter mnie klepnie to sie nie pozbieram. W takim wypadku mam jakiekolwiek szanse tylko kiedy uderze pierwszy. W takim wypadku czekanie az mnie ktos uderzy jest totalna glupota. Chyba, ze wierzysz w blokowanie... Mozesz to nazywac tchorzostwem jezeli chcesz, ale kiedy jestes sam na pustej ulicy a po drugiej stronie czeka swita kolesia, to ciezko zgrywac twardziela. Oczywiscie na forum o wiele latwiej...
>>>przeczytaj to co radzili inni - szczegolnie to zebys sobie w takiej sytuacji sam zrobil jaja z goscia. i jesli wtedy przejdzie to rekoczynow - to lej, sklep mu maske itd:)<<<
3. Jezeli chodzi o twoja ostatnia propozycje, to przeczytaj dokladnie jak wygladala sytuacja. Koles nie robil sobie ze mnie jaj. Koles przeszedl na moja strone chodznika, podciagnal rekawy i pozdrowil tradycyjnym: 'Co jest k..wa?' Nie wiem, czy mogl mi wyrazniej zasygnalizowac swoje zamiary. To co zaproponowales jest niedorzeczne: 'trzeba tez bylo zazartowac'. Pomijajac fakt, ze koles nie zartowal, to chyba z jego zachowania oczywiste bylo, ze raczej nie zapraszal mnie do maratonu usmiechu.
==========
Skonczylo sie dobrze. A moglo sie skonczyc tak, ze dla zabawy jakiegos kretyna musial bym do konca zycia zostawiac swoje jedynki w szklaneczce z corega tabs. I watpie zeby on sie przejmowal twoim 'encyklopedycznym lamaniem zasad obrony koniecznej'.
Pozdro.
ale pierwsza myśl jest właśnie taka 
Takie myśli niestety same przychodzą. Z pozatym nie mówie tylko o tobie ale o wszytkich. Im więcej osób będzie dzieliło się między sobą doświadczeniami tym bezpieczniej będzie na ulicy. Może się mylę ale takie jest moje zdanie.