Na wstępie szczerze was proszę abyście bardzo poważnie
potraktowali mojego posta i dali mi wiele rad!!! A oto moja krótka historia:
Około 1,5 roku temu mierzyłem 179cm wzrostu (tak jak i teraz-
niestety więcej nie urosłem), a ważyłem 88 kg. Choć nie
wyglądałem może na wielkiego grubasa to jednak miałem spory
brzuszek. Chociaż miałem nadwage to z moją kondycją nie było
tak źle. Uprawiełem dużo sportów. Moim problemem było to że
lubiłem dobże i dużo zjeść. Postanowiłem w końcu wziąść się za
siebie i zaczołem sie odchudzć. Najpierw przestałem jeść
kolacje. Od marca 2003 zaczołem biegać. Bieganie tak mnie
wciągneło, że codziennie biegałem po ok 7km. Podczas biegania
dodatkowo robiłem pompki i brzuszki. Jak pogoda była bardzo zła
to ćwiczyłem w domu: najczęściej był to około 35 minutowy bieg
w miejscu a potem jeszcze ćwiczenia 10 seri po 30 pompek i 10
seri po 50 brzuszków (SZCZEŻE jak na spowiedzi)! Zajmowało mi
to 2 godziny CODZIENNIE, a jak już musiałem odpuścić (raczej
żadko) to byłem poprostu chory! Powoli też coraz mniej jadłem.
Po wakacjach już byłem naprawde chudy- waga wachała sie 72 a 75
kg. Ale ja chciałem jeczcze schudnąć, cały czas przeglądałem
się w lustrze i wydawało mi się, że jestem GRUBY. Coraz mniej
jadłem, a waga trzymała się tych 72kg! Mniej więcej w
październiku zaczeła się moja największa zmora BULIMIA!
Zaczołem zmuszać sie do wymiotów. Do grudnia zwracałem niemal
każdy posiłek oprucz śniadania (dzięki czemu miałem jeszcze
troche siły). Zaznaczam że codziennie biegałem lub ćwiczyłem w
domu. Bardzo schudłem do ok 65kg. W styczniu doszło już do 58kg
( na studniówce wyglądałem jak patyk). Wszyscy się pytali czy
jestem chory ale ja mówiłem, że mam dobrą diete. W końcu
przestało mi się to podobać ale nie mogłem się odzwyczajić od
wymiotów. Już od grudnia prubowałem normalnie się odżywiać ale
bez skutku. Bardzo cierpiałem. Bałem się powiedzieć rodzicom i
starszemu bratu o tym problemie. Miałem już takie okresy że
ledwo się trzymałem na nogach. Po nich zaczynałem troche jeść
ale nadal wymiotowałem. W lutym br zapisałem sie na siłownie.
BARDZO mi się ten sport
spodobał. Niestety nie rozwiązało to mojego problemu z
odchudzaniem. Cały czas zwracałem posiłki już nawet nie
musiałem się zmuszać. Tak właściwie to opychałem się aż do bulu
a potem szybko biegłem do ubikacji. Nawet podczas nauki do
matury sie "odchudzałem". Siłowni jednak już od lutego sobie
nie odpuszczałem! To jest najlepszy sport jaki może być, ale o
tym później!!!
Przebrnołem jakoś przez mature [na samych 4-kach!!!
] ale
nie mogłem uwolnić się od tej przeklętej choroby!!!!
Ten chorror trwał do lipca. Moja waga sięgła 57kg a ja byłem
tak wyczerpany że przez kilka dni leżałem w łóżku wmawiając
wszystkim że to grypa. Przestałem
ćwiczyć bo poprostu nie miałem siły. Nikt się nie domyślał o
mojej chorobie bo przecież jedzenie z lodówki znikało.
Obiady z rodziną też jadłem niby normalnie tyle że zaraz
szedłem do WC i...
W końcu wpadło mi do ręki pismo kulturystyczne i przeczytałem o
diecie kulturystycznej. Zaczołem zdobywać informacje na ten
temat i sam ułożyłem sobie diete.
Na początku nieraz jeszcze wymiotowałem ale od 19 lipca już ANI
JEDEN RAZ !!! Moja aktualna waga to 65kg. Ustaliłem sobie
następującą
diete: 2,85g białka kg masy ciała, 6.2g WWkg, 0.55g Tkg = B-
28%, WW-60%, T-12% a to wychodzi 2675 kcal. W dni bez treningu
obcinam
troche WW. Mojej diety trzymam się tego bardzo rygorystycznie
ponieważ jeżeli bym ją teraz odpuścił odrazu powruciła by
chistoria z BULIMIĄ,
wiem bo diete mam ułożoną od początku lipca, a jak tylko troche
odpuściłem to zaczynało się wszystko od nowa. Widać moja
psychika jest jeczcze słaba!
Teraz jem wszystko to co w dietach kulturystycznych ryż, płatki
owsiane, otręby pszenne, kus-kus, piersi z kurczaka, wędline
chudą drobiową, chudy biały ser, tuńczyka, makrele,
bardzo dużo warzyw (najwięcej marchwi!!!), owoce, pije b. dużo
maślanki 0.2%. Kulturystyka pomogła mi przezwyciężyć chorobe.
Myślę że ten wspaniały sport chce uprawiać całe życie!!!!!!
A zdrowe jedzenie i diety kulturystyczne są teraz moją drugą
pasją.Chciałbym się dowiedzieć od was czy dobrze się odżywiam.
Zaczynam ćwiczyć na mase a moja waga stoi w miejscu. Teraz
naprawde chce nabrać masy (oczywiście mięśniowej). Chciałbym
abyście dali mi jakieś porady. Chcę kupić sobie odżywke
białkową (serwarkową) ale nie wiem do końca jaką. Nie mam za
dużo pieniędzy, a tak właściwie to prawie wogule bo zarabiam
600zł a od pażdziernika będe wydawał ok 500zł miesięcznie na
studia informatyczne!!! Mam też problem z ułożeniem treningu.
Lubie dużo ćwiczyć ale wiem że jak na razie to się chyba
przetrenowuje. Byłbym wdzięczny za pomoc w ułożeniu planu 3 lub
4 dni w tygodniu nie wiem jak lepiej. Lubie ćwiczyć biceps i
triceps i chciałem zapytać czy moge je ćwiczyć 2 razy w
tygodni, może nawet na odzdzielnych sesjach. Mam też problemy z
klatką. Bardzo powoli rośnie i przez całe wakacje wyciskam
najwięcej ok 74 kg (1 raz). Co robić??? I jeszcze jedno pytanie
w grudni chciałem wejść na 4 tygodnie na diete wysokotłuszczową
(z wielu powodów chociażby święta i smażony tłuściutki KARP) co
wy na to i co możecie powiedzieć o tej diecie.
PS: Wasze forum jest świetne i napewno będe je teraz cały
czas odwiedzał. Mojimi ulubionymi działami są te
o zdrowym odżywianiu. O by jak najwięcej takich działów!!!
Pozdrawiam i szczerze przepraszam za wszystkie
błędy ortograficzne!
WIELKI fan kulturystyki i fitnes!!!
KULTURYSTYKA - I'm loving it!!!
Krzysztof Piekarz
a skoro mowisz ze tak jest to polecam ci zamiast bialka jakiegos gainera - 100zl miesiecznie powinno ci starczyc w zupelnosci, a na razie da on lespze efekty (wedlug mnie) niz bialko. 3000kg kosztuja okolo 80-90zl i powinno ci to starczyc na miesiac, wiec poczytaj w dziale "