Hej, nie wkurzaj się. Nie wiem jak inni, ale ja mam ograniczony czas - dopiero dzisiaj przeczytałem twój post.
Twoja dieta jest o.k. - oczywiście można poprawić parę elementów, ale nie można dać się zwariować. Ja np. w ogóle odstawiłem pieczywo, nie mówiąc już o żółtym serze, ale nie ma takiego obowiązku - po prostu nie czuję potrzeby tego jeść. Dam tylko kilka rad, ale jak się do nich nie zastosujesz to tragedii nie będzie:
1. rano mniej mleka, więcej płatków i białego sera,
2. zastąp czymś żółty ser, najlepiej własnoręcznie upieczoną piersią z kurczaka (teraz wędliny czesto zawierają niewiele białka, za to są nieźle nasiąknięte wodą)
3. raz dziennie zamiast oliwy - olej lniany (zawarte w oliwie jednonienasycone kwasy tłuszczowe są zdrowe, ale nie są niezbędne, w przeciwieństwie do zawartych w oleju lnianym kwasów wielonienasyconych)
4. na noc -
tuńczyk z wody (w kawałkach, nie rozdrobniony!) zamiast białego sera
5. jak masa będzie iść za wolno - dorzuć węgla! (wiem co mówię, jak zaczynałem miałem podobne parametry jak ty)
6. czytaj tabele, żeby czasem zastępować jedne produkty innymi (np. nie bój się makaronu, czasem może zastąpić ryż)
7. obserwuj reakcje organizmu - nie można kurczowo trzymać się raz rozpisanej diety.