Ok nie kłódzcie się...
Przeczytałem pierwsze posty z cyklu Dąbka, pierwsze opinie
i przyznam, że jest to bardzo oryginalny, alternatywny sposób
przynoszący wymierne korzyści za śmieszną cenę zestawu łatwo dostępnych specyfików. Dziś wieczorem doczytam ten temat dogłębniej.
Widzę, że tutaj jest spór pomiędzy kreatyną a cyklem dąbka. No cóż, przyznam, że teraz na okres wakacyjny możliwie lepsza byłaby kreatyna ze
względu na intensywne treningi w wysokich temperaturach, które przy zabezpieczeniu przed efektem katabolicznym np. l-glutaminą, zerżnęły by mi tłuszczcu z kilka kilo. Dodanie tutaj cyklu kreatyny czyli ok. 40 dni (akurat do końca sierpnia) z pewnością dodały by suchej masy mięśni, uwzględniając spalanie tłuszczu, waga by mi nie podskoczyła zbyt wiele, a może nawet utrzymywałaby się na stałym poziomie. Myślę, ze kreatyna razem
z izotonikamii witaminami, dawała by lepsze efekty wytrzymałościowe, szczególnie potrzebne w trudnych upalnych warunkach.
Natomiast cykl dąbka zastosowałbym po cyklu kreatynowym, np..we wrześniu.
Treningi wtedy już nie będą tak intesywne, głównie na sali i troche w chacie na worze. Dojdą gdzieś 2 dni przerwy (teraz ich nie ma w ogóle, no niedziela jest wyjątkiem). Pozatym specyfiki w cyklu dąbka w są jakimś stopniu słabsze w działaniu niż kreatyna, więc mój pomysł rozłożenia pasowałby do intensywności
treningów w okresie wakacji i okresie wrześnionwym. Zawody są w październiku, więc akurat by pasowało.
Co myślicie o takim podejściu do sprawy?