Witam,
podczas covida ważyłem 120 kg i w ciągu bardzo krótkiego czasu zszedłem do 68 kg(to było dosłownie mniej niż 4 miesiące). Zero siłowni, głównie kardio w domu i twardy deficyt. Potem przez kilka lat praktycznie zero ruchu, siedzący tryb życia + wpadłem w długi dołek psychiczny. Dopiero teraz powoli wychodzę na prostą mentalnie i chcę się wziąć na poważnie za budowanie normalnej, sportowej sylwetki.
Problem w tym, że na pewno wtedy przepaliłem nie tylko tłuszcz, ale też mięśnie. Przy rozciąganiu mocno trzęsie mi całym ciałem. Jak wyciągam rękę przed siebie, to od barków idzie wyraźne drżenie. Brzuch jakby w ogóle nie miał mięśni. To już kilka lat, ale te objawy dalej są.
Dodatkowo neurolog zdiagnozował mi drżenie samoistne rąk na tle nerwowym, ale nie sądzę, że to główna przyczyna tych wszystkich rzeczy.
Pytania do Was:
1. Czy taki stan (atrofia + drżenie) jakoś mocno przeszkadza w normalnym, progresywnym treningu siłowym?
2. Warto to najpierw skonsultować z kimś (lekarz/fizjo/neurolog), czy mogę spokojnie startować i z czasem mięśnie powinny zacząć normalnie działać i rosnąć?
3. Macie podobne doświadczenia po dużej redukcji bez siłowni + długiej nieaktywności? Jak Wam poszło odbudowywanie?
Nie chcę od razu walić ciężarami na maxa, planuję zacząć rozsądnie i progresywnie. Zależy mi po prostu na tym, żeby nie robić sobie krzywdy i wiedzieć, czy ten „przepalony” stan da się sensownie odwrócić.
Aktualny wzrost około 184 cm, waga między 77-75 więc prawidłowa, ogólnie gdy muszę coś dźwignąć nie czuje się bardzo słaby fizycznie po prostu moje ciało reaguje dość sporymi drzeniami i domyślam się że wśród ludzi może to budzić różne opinie.
Będę wdzięczny za szczere opinie, szczególnie od osób, które były w podobnej sytuacji.
podczas covida ważyłem 120 kg i w ciągu bardzo krótkiego czasu zszedłem do 68 kg(to było dosłownie mniej niż 4 miesiące). Zero siłowni, głównie kardio w domu i twardy deficyt. Potem przez kilka lat praktycznie zero ruchu, siedzący tryb życia + wpadłem w długi dołek psychiczny. Dopiero teraz powoli wychodzę na prostą mentalnie i chcę się wziąć na poważnie za budowanie normalnej, sportowej sylwetki.
Problem w tym, że na pewno wtedy przepaliłem nie tylko tłuszcz, ale też mięśnie. Przy rozciąganiu mocno trzęsie mi całym ciałem. Jak wyciągam rękę przed siebie, to od barków idzie wyraźne drżenie. Brzuch jakby w ogóle nie miał mięśni. To już kilka lat, ale te objawy dalej są.
Dodatkowo neurolog zdiagnozował mi drżenie samoistne rąk na tle nerwowym, ale nie sądzę, że to główna przyczyna tych wszystkich rzeczy.
Pytania do Was:
1. Czy taki stan (atrofia + drżenie) jakoś mocno przeszkadza w normalnym, progresywnym treningu siłowym?
2. Warto to najpierw skonsultować z kimś (lekarz/fizjo/neurolog), czy mogę spokojnie startować i z czasem mięśnie powinny zacząć normalnie działać i rosnąć?
3. Macie podobne doświadczenia po dużej redukcji bez siłowni + długiej nieaktywności? Jak Wam poszło odbudowywanie?
Nie chcę od razu walić ciężarami na maxa, planuję zacząć rozsądnie i progresywnie. Zależy mi po prostu na tym, żeby nie robić sobie krzywdy i wiedzieć, czy ten „przepalony” stan da się sensownie odwrócić.
Aktualny wzrost około 184 cm, waga między 77-75 więc prawidłowa, ogólnie gdy muszę coś dźwignąć nie czuje się bardzo słaby fizycznie po prostu moje ciało reaguje dość sporymi drzeniami i domyślam się że wśród ludzi może to budzić różne opinie.
Będę wdzięczny za szczere opinie, szczególnie od osób, które były w podobnej sytuacji.
Krzysztof Piekarz