Dobrze, melduję się po Świętach, mam nadzieję, że będzie już lepiej z czasem i regularnymi wypiskami.
Wczorajszy bieg, niestandardowo wieczorem, ale syn bardzo mnie prosił o posianie groszku cukrowego na działce, więc pojechałam. Co ciekawe pod koniec dnia z tego co mi garmin pokazywał, to
liczba kalorii spalonych podczas prac działkowych była ciut większa niż podczas wieczornego biegu

Ale działkę mam tak zapuszczoną, że przygotowanie grządek zajęło mi sporo czasu. Mam nadzieję, że się opłaci. Niestety ciągle brak czasu żeby doprowadzić ją do porządku.
Swoją drogą ciekawe są te wyliczenia z garmina, ja wiem, że toczyły się tutaj różne dyskusje o to, czy one są prawidłowe, ale myślę, że w moim przypadku raczej wskazania z zegarka pokrywają się z rzeczywistością. Przy mojej aktywności średnio mi pokazuje 2000 kcal dziennie (między 1800-2800 kcal w zależności od dnia).
2 maja wyjeżdżamy na tydzień na wakacje. Do tego czasu moje priorytety to regularne ćwiczenia (min. 4 razy w tygodniu, 2 x bieg i 2 x siłka) oraz czysta miska. Po powrocie z wakacji będzie większe redu. Póki co liczę na oko i utrzymuję wagę, co uważam za swój bardzo duży sukces, zważywszy na lata zmagań z nadprogramowymi kilogramami.
A co wczorajszego biegu to się zastanawiam czy jednak nie za szybko na koniec biegłam bo to tętno jakieś wysokie takie

, ale w sumie chciałam trochę mocniej, bo nie miałam więcej czasu na trening.
