Witam i proszę o poradę. Mam 30 lat, waga 124kg. Zacząłem się zdrowo odżywiać. Podstawą mojej diety stały się warzywa i białko. Jadam tylko jeden posiłek z większą ilością węglowodanów. Okno żywieniowe 8 godzinne, post 16 godzin. 4 posiłki dzienne. I tu pojawia się problem. Trenuje głównie kardio 3x na tydzień, jeden trening fbw w tygodniu. Nie odczuwam głodu, czuje się w miarę syty. Kryzys przychodzi głównie przed spaniem, wtedy raczej odczuwam spory głód. Ale nie podjadam. Problem polega na tym że przez dietę złożona głównie z białek i warzyw moje dzienne spożycie kalorii zamyka się w ok 1500. Czasem mniej, czasem więcej. Tymczasem fitatu pokazuje mi że powinienem ich jeść w granicach 3tys. Mam siłę, chodze na treningi i pracuje po 12 godzin w pracy stojącej. Czy powinienem zwiększyć kaloryczność posiłków? Czy na dłuższą metę nie jest to zbyt radykalne obcięcie? Nie odczuwam żadnych negatywnych skutków tylko obawiam się czy mój organizm będzie prawidłowo funkcjonował na tak niskim spożyciu w sposób którego nie odczuję fizycznie. Dziękuję z góry za pomoc. Wybaczcie długi wpis ale chciałem nakreślić wszystkie aspekty mojej diety i treningów. Pozdrawiam.


Krzysztof Piekarz