Dzień dobry.
Jakieś 1,5 albo 2 miesiące temu jak to zwykle wstałem z łóżka i poszedłem do kibla, żeby się umyć. Podniosłem rękę do góry i coś mnie walnęło. Dostałem jakby skoliozy, miałem skrzywiony kark. Najwyraźniej byłem jakiś zastany po treningu.. W takim stanie poszedłem do szkoły. Higienistka stwierdziła, że coś jest naprawdę źle, posmarowała czymś i kazała się zgłosić po kilku godzinach. Zgłosiłem się, powiedziała, że to źle wygląda i kazała iść do jakiegoś lekarza.
Trzy godziny później czekałem na SORZe, a godzinę później "badał" mnie "lekarz" (obejrzał tylko z tyłu i z przodu górę). Rozpoznanie - naderwanie przyczepu łopatkowego mięśnia czworobocznego prawego.
Dostałem temblak, zakaz ćwiczeń na dwa tygodnie i.. polecenie, żeby w razie bólu zgłosić się do lekarza. Super kurde... Chodziłem chyba z 2,5-3 tygodnie z temblakiem starając się ograniczać wszelkie ruchy (ale wiadomo, nie da się tego zrobić w 100%, tymbardziej, że jestem praworęczny). Po tym czasie moja rodzicielka łaskawie zgodziła się zapisać mnie do chirurga czy tam ortopedy. Kazał mi poruszać ręką w wszystkie strony świata, podotykał trochę i powiedział, że "Po tym co tu nas zaprezentowałeś, dochodzę do wniosku, że wystarczy tylko dogoić przed dwa tygodnie [...].". Temblaka niby już nie potrzebowałem, miałem tylko unikać gwałtowniejszych ruchów i treningów.
Dosłownie minutę po wyjściu od niego coś mnie tak pieprznęło w tym mięśniu czy co to jest, że musiałem ten temblak założyć. Bolało mnie przez kolejne trzy dni, tak też przez 1,5 tygodnia (do soboty) chodziłem z temblakiem. W niedzielę przestałem (częściowo też przez lamenty rodzicielki, "Przecież doktor mówił, że wszystko jest okej!", "No nie wiem, bo ja widziałam specjalistę jak ruszał ręką - boli? - nie? - boli? - nie?".. No i faktycznie przy niektórych ruchach mnie nie boli). Teraz jest już trzeci dzień od czasu jak przestałem nosić temblak, rękę odczuwam coraz bardziej przy niektórych ruchach i nie wiem co mam robić...
W środę znowu idziemy do tego samego lekarza. Nie wiem co mam mu powiedzieć czy co zrobić, żeby mi kuźwa powiedział co mam zrobić. Ręka dalej boli, a miało "się zrobić" w zaledwie dwa tygodnie.. Potem w kolejne dwa. I nic kuźwa.
Poradzicie coś? Jeszcze nie jestem w tym wieku, żeby móc o sobie decydować, maście nie, bo "doktor mówił, że nic ci nie jest, to maści marnować nie będę".
Z góry dzięki.
Pozdrawiam.
Jakieś 1,5 albo 2 miesiące temu jak to zwykle wstałem z łóżka i poszedłem do kibla, żeby się umyć. Podniosłem rękę do góry i coś mnie walnęło. Dostałem jakby skoliozy, miałem skrzywiony kark. Najwyraźniej byłem jakiś zastany po treningu.. W takim stanie poszedłem do szkoły. Higienistka stwierdziła, że coś jest naprawdę źle, posmarowała czymś i kazała się zgłosić po kilku godzinach. Zgłosiłem się, powiedziała, że to źle wygląda i kazała iść do jakiegoś lekarza.
Trzy godziny później czekałem na SORZe, a godzinę później "badał" mnie "lekarz" (obejrzał tylko z tyłu i z przodu górę). Rozpoznanie - naderwanie przyczepu łopatkowego mięśnia czworobocznego prawego.
Dostałem temblak, zakaz ćwiczeń na dwa tygodnie i.. polecenie, żeby w razie bólu zgłosić się do lekarza. Super kurde... Chodziłem chyba z 2,5-3 tygodnie z temblakiem starając się ograniczać wszelkie ruchy (ale wiadomo, nie da się tego zrobić w 100%, tymbardziej, że jestem praworęczny). Po tym czasie moja rodzicielka łaskawie zgodziła się zapisać mnie do chirurga czy tam ortopedy. Kazał mi poruszać ręką w wszystkie strony świata, podotykał trochę i powiedział, że "Po tym co tu nas zaprezentowałeś, dochodzę do wniosku, że wystarczy tylko dogoić przed dwa tygodnie [...].". Temblaka niby już nie potrzebowałem, miałem tylko unikać gwałtowniejszych ruchów i treningów.
Dosłownie minutę po wyjściu od niego coś mnie tak pieprznęło w tym mięśniu czy co to jest, że musiałem ten temblak założyć. Bolało mnie przez kolejne trzy dni, tak też przez 1,5 tygodnia (do soboty) chodziłem z temblakiem. W niedzielę przestałem (częściowo też przez lamenty rodzicielki, "Przecież doktor mówił, że wszystko jest okej!", "No nie wiem, bo ja widziałam specjalistę jak ruszał ręką - boli? - nie? - boli? - nie?".. No i faktycznie przy niektórych ruchach mnie nie boli). Teraz jest już trzeci dzień od czasu jak przestałem nosić temblak, rękę odczuwam coraz bardziej przy niektórych ruchach i nie wiem co mam robić...
W środę znowu idziemy do tego samego lekarza. Nie wiem co mam mu powiedzieć czy co zrobić, żeby mi kuźwa powiedział co mam zrobić. Ręka dalej boli, a miało "się zrobić" w zaledwie dwa tygodnie.. Potem w kolejne dwa. I nic kuźwa.
Poradzicie coś? Jeszcze nie jestem w tym wieku, żeby móc o sobie decydować, maście nie, bo "doktor mówił, że nic ci nie jest, to maści marnować nie będę".
Z góry dzięki.
Pozdrawiam.
Krzysztof Piekarz
