mam podobny problem, pływam od około roku czasu, od pół roku pływam każdego dnia ok 2 km kraulem, ale w płetwach, pływając bez płetw mam poczucie totalnego wyczerpania po przepłynięciu jednej długości basenu, płynąć płynę ale z wielkim wysiłkiem, czuję, że praca nóg mi przeszkadza w poruszaniu się do przodu i całą pracę (a nawet cięższą) wykonują ręce ciągnąc całe ciało, od czasu do czasu zdejmuję płetwy i nadal to samo, wiele z przepłyniętych długości basenu pokonuje nie pracując nogami tzn płetwy ciągnę za sobą i jest ok, ale kiedy to samo robię bez płetw to już nie jest tak lekko, dodam, że w płetwach zacząłem pływać bo mam chroniczne skurcze (co jest związane z farmakoterapią) i często się zdarza, że płynę tylko dzięki pracy ramion bo stopa/y i łydki są zesztywniałe na maksa, wręcz sparaliżowane.
Gdy płynę bez płetw, to wydaje mi się, że pracuję nogami za nerwowo, za szybko nimi pracuję, ale jak zwalniam to opadają mi nogi w dół.
Gdy płynę bez płetw, to wydaje mi się, że pracuję nogami za nerwowo, za szybko nimi pracuję, ale jak zwalniam to opadają mi nogi w dół.