Hi!
Chciałabym poruszyć ważny problem, mianowicie dość często czytam artykuły na forum i odnoszę wrażenie, jakbyście w większośći pochodzili z "innej planety"
. Chodzi mi dokładnie o to, że owszem jest tu dużo informacji, które niestety często nie dają się zastosować w praktyce u "normalnych ludzi"...
Wytłumaczę to na moim przykładzie: Jestem typową, normalna polską dziewczyną, która obecnie studiuje, trochę coś sobie ćwiczy i jak większość dziewczyn ma za sobą tysiące nieskutecznych (?) diet odchudzających, efekty jo -jo i nadal chcę schudnąć.
Co więc z tego, żę podajecie informacje ile powinnam jeść białka, ile tłuszczy itd., skoro gotując zwyklą pomidorówkę, nie jestem w stanie obliczyć ilości w/w składników, a jeśli juz bym sie baaardzo uparła to zająło by mi to chyba z rok... a tu już niedługo następny posiłek
Ten sam problem pojawia się przy okazji kalorycznośc posiłków: po tylu dietach mój organizm jest już tak rozregulowany, zę gdybym próbowała jeść zalecaną przez Was ilość kalorii to po miesiącu nie zmieściłabym się w dzrzwi...
Moja propozycja jest więc taka: jeśli możecie to podajcie konkretnie co jecie i jak trenujecie ( Np. śniadanie buła ze smalcem, obiad: frytki i golonka, a trenieg 10 h biegu
). Może na Waszych przykładach i znając pewne ogólne założnia uda się "dobrać coś dla siebie"
Pozdrawiam Was cieplutko
caudatus
Chciałabym poruszyć ważny problem, mianowicie dość często czytam artykuły na forum i odnoszę wrażenie, jakbyście w większośći pochodzili z "innej planety"
. Chodzi mi dokładnie o to, że owszem jest tu dużo informacji, które niestety często nie dają się zastosować w praktyce u "normalnych ludzi"...
Wytłumaczę to na moim przykładzie: Jestem typową, normalna polską dziewczyną, która obecnie studiuje, trochę coś sobie ćwiczy i jak większość dziewczyn ma za sobą tysiące nieskutecznych (?) diet odchudzających, efekty jo -jo i nadal chcę schudnąć.
Co więc z tego, żę podajecie informacje ile powinnam jeść białka, ile tłuszczy itd., skoro gotując zwyklą pomidorówkę, nie jestem w stanie obliczyć ilości w/w składników, a jeśli juz bym sie baaardzo uparła to zająło by mi to chyba z rok... a tu już niedługo następny posiłek
Ten sam problem pojawia się przy okazji kalorycznośc posiłków: po tylu dietach mój organizm jest już tak rozregulowany, zę gdybym próbowała jeść zalecaną przez Was ilość kalorii to po miesiącu nie zmieściłabym się w dzrzwi...
Moja propozycja jest więc taka: jeśli możecie to podajcie konkretnie co jecie i jak trenujecie ( Np. śniadanie buła ze smalcem, obiad: frytki i golonka, a trenieg 10 h biegu
). Może na Waszych przykładach i znając pewne ogólne założnia uda się "dobrać coś dla siebie"
Pozdrawiam Was cieplutko
caudatus
Krzysztof Piekarz
ma tak zaprogramowany organizm ze wie kiedy ma dostarczyc i ile bo czuje w pewnym momencie sytość