Z tego co można wyczytać / wysłuchać na internetach, to Ramy przegrał zawody jeszcze przed galą i to długo przed galą. Firma Joe Weidera jest amerykańska, potrzebują gościa, z którym się Amerykanie mogą identyfikować, który da im poczucie, że są najlepsi na świecie, a poza tym - mówi "po ichniemu". Dlaczego to ważne? Bo biznes jest robiony pod amerykanów (jak na razie) i jak trzeba jechać na event, spotkanie z fanami, etc. to gość ma śmigać płynnym angielskim. Big Ramy dopiero zaczął się uczyć i jakoś już tam szprecha, ale ... Poza tym Phil jest zaj**istym koniem pociągowym dla marki Joe Weider, bo chwilę już nie było czempiona, który by miał tyle Olympii na koncie. Nie zdziwiłbym się jakby jeszcze dwie Olympie dostał w prezencie (jeśli oczywiście nie spieprzy koncertowo czegoś). Zawsze są te emocje, pompowane przez pół internetu branży fitness na parę miesięcy przed zawodami - "Czy w tym roku ktoś zdetronizuje Phila?" itd. Wygląda na to, że na końcu wygrywa hajs i kalkulacja.
2
zdazyly sie wyjatki np. arnold, ktory byl jak syn dla weidera ale z tych najlepszych mr olimpia to tylko jeden byl brytyjczykiem, reszta usa, amerykanie sa najlepsi i maja wszystko najwieksze i w zyciu nie ulegna zadnym arabom a to co tam sie dzieje w ifbb, windowanie zawodnikow, ocenianie z dupy to nie dzieje sie tylko tam , u nas tez jest korupcja i przed naszymi oczyma dzieje sie cos takiego na naszym wlasnym podworku, nazwiska nie chce podawac, bo zaraz na mnie kazdy naskoczy
Jak ktoś chce dobre miejsce zajmować na polskiej scenie, to broń go Boże przed startem jako raz: "nie zrzeszony', dwa: sam siebie prowadzący. Musisz być chłopkiem od: Słodkiewicza (obojętnie którego), Karmowskiego, Piotrkowicza czy kogoś z nazwiskiem. I formę możesz mieć już wtedy średnią 
