Witajcie. Chcialbym prosic o porade. Nie moge zgubic sadla, miesnie leca jak szalone a sadlo jak stalo tak stoi. Jak baba w ciazy. trzeci tydzien jestem idealnie na 2250 kcal dziennie, stosuje IF. B 200g, W 150-200, reszta to Fat. Plus troche warzyw ktorych nie wliczam. Trenuje raz w tygodniu ze wzgledu na prace. Pracuje fizycznie, tzn nic nie dzwigam itp ale jestem aktywny na nogach min 12 godzin dziennie, a wlasciwie w nocy, bo pracuje na nocki. Takze po prostu nie mam czasu ciagle jesc ani trenowac. Po pracy wracam wyj**any.
Pytanie, dlaczego smalec nie spada? To ile ja mam jesc tych kalorii, 1500? A moze za malo jem? Dorzucilem ostatnio Cannibal Claw + Burn24 i nic, zero, waga stoi, barkow to juz w ogole nie widze. Raczki chudna a brzuch wisi chyba jeszcze wiekszy niz byl.
Waga 103kg, wzrost 190cm, BF 20%. Lat 31.
Poradzicie? Diete sobie uloze, wiem jak, tylko ten kcal intake.. kazdy kalkulator ktorego uzywam pokazuje inaczej... moze ktos ma jakis pomysl?
Pytanie, dlaczego smalec nie spada? To ile ja mam jesc tych kalorii, 1500? A moze za malo jem? Dorzucilem ostatnio Cannibal Claw + Burn24 i nic, zero, waga stoi, barkow to juz w ogole nie widze. Raczki chudna a brzuch wisi chyba jeszcze wiekszy niz byl.
Waga 103kg, wzrost 190cm, BF 20%. Lat 31.
Poradzicie? Diete sobie uloze, wiem jak, tylko ten kcal intake.. kazdy kalkulator ktorego uzywam pokazuje inaczej... moze ktos ma jakis pomysl?
Krzysztof Piekarz