Witam mam 31 lat i od pół roku regularnie uprawiam MTB typu maraton do 50km (3 razy w tygodniu) a dodatkowo biegam najczęściej 5km (2 razy w tygodniu). Ogólnie zawsze ze sportem miałem raczej więcej niż mniej do czynienia. Podczas zawodów MTB mam skurcze - najczęściej są to uda bądź łydki a w skrajnych przypadkach nawet w tricepsach. Na treningach tego problemu nie mam.
Rower jest dobrze ustawiony, po treningach się rozciągam i nie mogę dojść do tego co może być powodem tego, że dzieje się to właśnie podczas zawodów. Wiadomo, że wysiłek jest wtedy większy niż podczas treningów ale z drugiej strony patrząc mam też czasem treningi interwałowe (cięższe niż zawody) i wtedy nic się nie dzieje, choć nie ukrywam, że trwają one godzinę a więc o połowę krócej niż zawody.
Zawsze czuję, że płuca, serce czy mięśnie mogą szybciej i mocniej - rozkładam siły i dodatkowo się oszczędzam, ze względu na opisywany problem - ale np podczas ostatniego wyścigu na zaledwie 11 kilometrze pojawiło się pierwsze uczucie, że coś jest nie tak z prawą łydką. Dodam, że pocę się od zawsze BARDZO MOCNO - jak świnia i nie przesadzę pisząc, że mocniej niż 95% ludzi. Powód nieznany - u lekarzy słyszę, że taka moja natura i coś może w tym być bo ojciec też tak ma.
Czy powodem, może być typ trasy a mianowicie to, że z reguły bardziej mnie "wytrzepie" trasa zawodów niż podczas treningu?
Drugą opcję jaką widzę to nieprawidłowe odżywianie i suplementacja a wygląda to tak:
Ogólnie na co dzień spożywam dużo owoców. 2-3 dni przed wyścigiem zwiększam spożycie soli a w przeddzień pije 0,5 do 1 litra napoju izotonicznego. Z rana przed wyścigiem jem najczęściej jajecznicę później jakiś banan czy baton i to samo biorę na wyścig a dodatkowo żel energetyczny i shot magnezowy. Mimo, że to nie pomaga to czuję wyraźnie, że obciąża wątrobę. Podczas wyścigu piję małymi łykami tak często jak się da i wychodzi ok 2 litry napoju izotonicznego + 0,5 litra wody w czasie 2 do 2:30h trwania...
Macie jakiś pomysł albo opinię?
Rower jest dobrze ustawiony, po treningach się rozciągam i nie mogę dojść do tego co może być powodem tego, że dzieje się to właśnie podczas zawodów. Wiadomo, że wysiłek jest wtedy większy niż podczas treningów ale z drugiej strony patrząc mam też czasem treningi interwałowe (cięższe niż zawody) i wtedy nic się nie dzieje, choć nie ukrywam, że trwają one godzinę a więc o połowę krócej niż zawody.
Zawsze czuję, że płuca, serce czy mięśnie mogą szybciej i mocniej - rozkładam siły i dodatkowo się oszczędzam, ze względu na opisywany problem - ale np podczas ostatniego wyścigu na zaledwie 11 kilometrze pojawiło się pierwsze uczucie, że coś jest nie tak z prawą łydką. Dodam, że pocę się od zawsze BARDZO MOCNO - jak świnia i nie przesadzę pisząc, że mocniej niż 95% ludzi. Powód nieznany - u lekarzy słyszę, że taka moja natura i coś może w tym być bo ojciec też tak ma.
Czy powodem, może być typ trasy a mianowicie to, że z reguły bardziej mnie "wytrzepie" trasa zawodów niż podczas treningu?
Drugą opcję jaką widzę to nieprawidłowe odżywianie i suplementacja a wygląda to tak:
Ogólnie na co dzień spożywam dużo owoców. 2-3 dni przed wyścigiem zwiększam spożycie soli a w przeddzień pije 0,5 do 1 litra napoju izotonicznego. Z rana przed wyścigiem jem najczęściej jajecznicę później jakiś banan czy baton i to samo biorę na wyścig a dodatkowo żel energetyczny i shot magnezowy. Mimo, że to nie pomaga to czuję wyraźnie, że obciąża wątrobę. Podczas wyścigu piję małymi łykami tak często jak się da i wychodzi ok 2 litry napoju izotonicznego + 0,5 litra wody w czasie 2 do 2:30h trwania...
Macie jakiś pomysł albo opinię?
Krzysztof Piekarz