Pracując na noce jesz tak samo, tyle że przesuwasz posiłki - nie ma niejedzenia po 18:00, niejedzenia ww wieczorem. Jesz tak, żeby wypełnić zapotrzebowanie kaloryczne. Ewentualnie rozliczasz sobie dietę nie dobowo, tylko np. tygdniowo - żeby się zmieścić w bilansie. 1800 to kaloryczność nadal redukcyjna (nawet w naszym wieku
) Poza tym w ostatnim zrzucie było 1500 kcal, czyli ta podwyżka kalorii nie jest duża. Tylko trzeba się skupić na jakości jedzenia - musi być białko, muszą być zdrowe tłuszcze i ww - no ale z tymi nie masz problemu
Nawet jeżeli waga podskoczy, to nią się nie sugeruj - mierz się i podziwiaj w lustrze - to jest istotne a nie cyferki na wadze. Poza tym, tak sobie kombinuję, że skoro praktycznie nie jadłaś białka to taka normalna jego podaż może spowodować że jeszcze coś spadnie - bo żeby metabolizować białko organizm energii potrzebuje - ale to takie dywagacje 
) Poza tym w ostatnim zrzucie było 1500 kcal, czyli ta podwyżka kalorii nie jest duża. Tylko trzeba się skupić na jakości jedzenia - musi być białko, muszą być zdrowe tłuszcze i ww - no ale z tymi nie masz problemu
Nawet jeżeli waga podskoczy, to nią się nie sugeruj - mierz się i podziwiaj w lustrze - to jest istotne a nie cyferki na wadze. Poza tym, tak sobie kombinuję, że skoro praktycznie nie jadłaś białka to taka normalna jego podaż może spowodować że jeszcze coś spadnie - bo żeby metabolizować białko organizm energii potrzebuje - ale to takie dywagacje 
2
Reaktywacja czy falstart? http://www.sfd.pl/[BLOG]deja_vu-t1099661-s119.html#post-18195840
"Jeszcze nie jest ze mną tak żle, żeby robaki zaczynały mlaskać na mój widok, kiedy jadę wózkiem po łące..." nie moje tylko Sebastiana Fitzka z "Pasażera 23", ale sobie pożyczyłam.
Mam tylko nadzieję, że na siłowni ktoś mi pomoże; cieszę się, że w ogóle znalazłam siłownię, w dodatku niedaleko mojego miejsca zamieszkania.
. W sumie ciekawe jak hormony, ale bajki pewnie nie będzie ;p .