dzis bylem na pierwszym treningu. A oto relacja. Instruktor widac ze zna sie na rzeczy, nie owija w bawelne, cwiczenia przedewszystkim pokazywane a nie teoria wiec na poczatek wszystko wydawalo sie latwe. oczywiscie w teorii bo prasktyka to juz inna rzecz.
na poczatek rozgrzewka 15 minut samemu i w parach. Nastepnie walka w stojce w parach. Kilka nowych pozycji i powtorka ze starych aby w miare sobie poprzypominac. Ja jako poczatkujacy trenowalem sobie na worku wszystkie cwiczenia i doszedlem do wniosku ze worek tez moze oddac........ :)
potem
walka w parterze. Zostaly zaprezentowane dwa nowe chwyty nazw nie wiem (bo nie zapamietalem) ale nie o to chodzi. Kilka powtorek. I odpoczynek.... strasznie mi potrxebny
Pod koniec sparingi w parach w parterze. Widac ze niektorzy juz trenuja a niektorzy sa poczatkujacy. Ci pierwsi stosuja juz jakies chwyty a drudzy czyli ja ida na zywiol. Szczescie ze jestem troszke silny i troszke udaewalo mi sie bronic a czasami nawet przyatakowalem
Po zakonczeniu nastopila krotka regeneracja i rozciagniecie miesni.
Potem prysznic i do domu.
A na zakonczenie trzeba zaznaczyc ze atmosfera jest OK. Goscie wporzadku, kulturalni i mili.
Podobalo sie ale jestem niezle zmeczony. mam nadzije ze jutro bedzie lepiej. CO jak co ale kondycje sobie poprawie.
POZDRAWIAM