Mierz się co tydzień (pas, brzuch w najszerszym miejscu, biodra, udo, ramię) - szybko będziesz widział w którą stronę to zmierza.
Może rzeczywiście przybywa Ci tłuszczu, a może to tylko złudzenie, bo wcześniej napięta skóra zrobiła się luźniejsza i stąd wrażenie większych "boczków" i galarety.
To może być też związane z mniejszą tendencją do zatrzymywania wody, wtedy wydaje się, że ciało jest mniej nabite.
Wydaje mi się, jak patrzę po sobie, że przy redukcji i ubywaniu tłuszczu właśnie tak się dzieje, tzn. te miejsca z tkanką tłuszczową robią się jakby bardziej galaretowate, bo zmniejsza się objętość komórek tłuszczowych. Ale pomiar na wszelki wypadek się przyda.
Jeśli dojdziesz do tego, że to efekt ubywania tłuszczu, to warto masować te miejsca przy użyciu jakiegoś dobrego olejku - żeby wspomóc skórę w utrzymaniu jędrności do końca redukcji.
Może rzeczywiście przybywa Ci tłuszczu, a może to tylko złudzenie, bo wcześniej napięta skóra zrobiła się luźniejsza i stąd wrażenie większych "boczków" i galarety.
To może być też związane z mniejszą tendencją do zatrzymywania wody, wtedy wydaje się, że ciało jest mniej nabite.
Wydaje mi się, jak patrzę po sobie, że przy redukcji i ubywaniu tłuszczu właśnie tak się dzieje, tzn. te miejsca z tkanką tłuszczową robią się jakby bardziej galaretowate, bo zmniejsza się objętość komórek tłuszczowych. Ale pomiar na wszelki wypadek się przyda.
Jeśli dojdziesz do tego, że to efekt ubywania tłuszczu, to warto masować te miejsca przy użyciu jakiegoś dobrego olejku - żeby wspomóc skórę w utrzymaniu jędrności do końca redukcji.
. Teraz się akurat nie redukuję, to wcześniejsze obserwacje.