Mam 16 lat, 178 wzrostu i... 93-94kg. Za miesiąc (początek ferii) zaczynam działać na siłowni. Plan treningowy będę miał ułożony więc to nie problem. Najważniejsze czego chce się tutaj dowiedzieć to czy dobrze układam dietę (narazie na przykładzie dwóch dni, nie ma sensu układac więcej jeśli robię coś źle) oraz czy branie jakichś specyfików pomoże mi to osiągnąć. Najpierw chcę zjechać do 80kg i wtedy zacząć trening na masę, do około 90kg.
Niestety jeszcze 2 lata zanim będę mógł w pełni sam o sobie decydować, więc spalacze tłuszczu nie wchodzą w grę, mama poszła ze mną zapytać o nie jakiejś lekarki, oczywiście prawie że dostała białej gorączki i rzuciła wykład jakie to szkodliwe zanim zdążyłem powiedzieć że chodzi o spalacze na bazie tych wszystkich zielonych herbat i tym podobnych, a nie jakiś proszek do prania z bazaru od przybysza zza wschodniej granicy. Na tym skończył się temat spalaczy. Myślę, że o HMB też nie ma co mówić bo pewnie nazwa zasugeruje że "to jakieś złe sterydy", a mądra pani doktor przyklepie tę opinię nie wiedząc zapewne o czym mówi. Swoją nadzieję widzę w L-karnitynie. Jeśli ta lekarka uzna za niebezpieczne coś co wspomaga pracę serca to stracę wiarę w polską medycynę. ;)
Jest jeszcze coś czym warto się zainteresować, i czy jest sens to brać?
Druga sprawa to dieta. Zapotrzebowanie mam niby na poziome 3.300kcal (2-3 razy w tygodniu siłownia + 4h wf w szkole, jeśli ganianie za piłką albo gimnastyka się liczą). Do tej pory jadłem około 1.500 dziennie i powoli, ale chudłem. W diecie ustawiłem sobie poziom 2.700kcal i wyższy udział białka.

Niestety jeszcze 2 lata zanim będę mógł w pełni sam o sobie decydować, więc spalacze tłuszczu nie wchodzą w grę, mama poszła ze mną zapytać o nie jakiejś lekarki, oczywiście prawie że dostała białej gorączki i rzuciła wykład jakie to szkodliwe zanim zdążyłem powiedzieć że chodzi o spalacze na bazie tych wszystkich zielonych herbat i tym podobnych, a nie jakiś proszek do prania z bazaru od przybysza zza wschodniej granicy. Na tym skończył się temat spalaczy. Myślę, że o HMB też nie ma co mówić bo pewnie nazwa zasugeruje że "to jakieś złe sterydy", a mądra pani doktor przyklepie tę opinię nie wiedząc zapewne o czym mówi. Swoją nadzieję widzę w L-karnitynie. Jeśli ta lekarka uzna za niebezpieczne coś co wspomaga pracę serca to stracę wiarę w polską medycynę. ;)
Jest jeszcze coś czym warto się zainteresować, i czy jest sens to brać?
Druga sprawa to dieta. Zapotrzebowanie mam niby na poziome 3.300kcal (2-3 razy w tygodniu siłownia + 4h wf w szkole, jeśli ganianie za piłką albo gimnastyka się liczą). Do tej pory jadłem około 1.500 dziennie i powoli, ale chudłem. W diecie ustawiłem sobie poziom 2.700kcal i wyższy udział białka.

Krzysztof Piekarz