Witam chciałbym prosić was o pomoc/opinie w sytuacji życiowej którą szybko przybliżę.
Mianowicie jestem z dziewczyną która ma dziecko z pewnym gościem (wiadomo że cudowna, najlepsza na świecie ale tego wam oszczędzę ;)).
ogólnie żyjemy sobie w szczęściu, nie ma toksyny czy czegoś nie zdrowego. Owy chłopak(ojciec dziecka) z którym rozstała się dosyć dawno jest chory na jej punkcie. Prześladuje ją, zdarzało się że ją bił. wyzywa ją i tak dalej i tak dalej. Jest On synem mężczyzny który ma ooolbrzymią firmę i gdy byli jeszcze razem założyli sobie numery jakgdyby służbowe i do tego telefony (iphony jakieś tam dobre w ch**.)
nie raz miała problemy przez to że, On (ojciec jej dziecka) poprostu mógł wchodzić i kontrolować z kim pisze, co pisze gdzie dzwoni i td itd.
Pewnego dnia ten gość zatrzymał mnie i zaczął mówić że ona mnie zdradza, oraz pokazywać smsy które miałybyć tego dowodem. (były tam również dwa jej zdjęcia które wysyłała do mnie) twierdzi że "jestem dobrym chłopakiem" i dlatego to robi bo inaczej miałby wyj**ane. niekiedy walczyliśmy ze sobą dlatego raczej nie czerpiemy do siebie sympatii. bardzo mnie mnie to zirytowało. Moja panienka twierdzi że on może robić dosłownie wszystko z tymi numerami oraz telefonami i wiekszość smsów nigdy do niego nie wysłała a podrobił on sobie je sam. i zdrada nigdy nie miała miejsca. Ja osobiście nie widzę logiki w tym żeby ona cokolwiek od niego chciała ponieważ go nienawidzi za to co robi. i pytanie brzmi: Czy on rzeczywiście mógł sobie podrobić smsy, bądź wysłać je sam jakimś sposobem? dodam że chcę wziąść ją na wykrywacz kłamst (wariograf) a ona nie ma nic przeciwko jeżeli to ma mi pomóc.
Mianowicie jestem z dziewczyną która ma dziecko z pewnym gościem (wiadomo że cudowna, najlepsza na świecie ale tego wam oszczędzę ;)).
ogólnie żyjemy sobie w szczęściu, nie ma toksyny czy czegoś nie zdrowego. Owy chłopak(ojciec dziecka) z którym rozstała się dosyć dawno jest chory na jej punkcie. Prześladuje ją, zdarzało się że ją bił. wyzywa ją i tak dalej i tak dalej. Jest On synem mężczyzny który ma ooolbrzymią firmę i gdy byli jeszcze razem założyli sobie numery jakgdyby służbowe i do tego telefony (iphony jakieś tam dobre w ch**.)
nie raz miała problemy przez to że, On (ojciec jej dziecka) poprostu mógł wchodzić i kontrolować z kim pisze, co pisze gdzie dzwoni i td itd.
Pewnego dnia ten gość zatrzymał mnie i zaczął mówić że ona mnie zdradza, oraz pokazywać smsy które miałybyć tego dowodem. (były tam również dwa jej zdjęcia które wysyłała do mnie) twierdzi że "jestem dobrym chłopakiem" i dlatego to robi bo inaczej miałby wyj**ane. niekiedy walczyliśmy ze sobą dlatego raczej nie czerpiemy do siebie sympatii. bardzo mnie mnie to zirytowało. Moja panienka twierdzi że on może robić dosłownie wszystko z tymi numerami oraz telefonami i wiekszość smsów nigdy do niego nie wysłała a podrobił on sobie je sam. i zdrada nigdy nie miała miejsca. Ja osobiście nie widzę logiki w tym żeby ona cokolwiek od niego chciała ponieważ go nienawidzi za to co robi. i pytanie brzmi: Czy on rzeczywiście mógł sobie podrobić smsy, bądź wysłać je sam jakimś sposobem? dodam że chcę wziąść ją na wykrywacz kłamst (wariograf) a ona nie ma nic przeciwko jeżeli to ma mi pomóc.
;);)
Krzysztof Piekarz
