Witam.
06.09 - 6 dni do Kamiennej.
Wczoraj niestety bez postu, intensywność dnia + śladowe ilości węgli mnie poprostu rozłożyła na łopatki..
Z rana 60 min cardio, potem posiłek B+T i ciężki i intensywnwy trening pleców. Zdecydowanie zapamiętam go na długo, był to jeden z nielicznych treningów, po których na pyt. - "Jak było na treningu?" Od mojej dziewczyny nie mogłem odpowiedzieć - jak zawsze - zaj**iście ! (tak odpowiedź pada w 90%przypadków)
Trening wyglądał następująco:
Na rozgrzewke kilka serii brzucha, wznosy, uginania, itd z lekkimi sztangielkami, oraz kilka serii na różnych maszynach 'na sucho'
Tr właściwy:
Wiosłowanie na wyciągu dolnym (co tydz. wybieram inny chwyt) - 4x 12-15
Ściąganie wyciągu górnego podchwytem - 4x 10-12 + 2x drop
Wiosłowanie sztangą lamaną - 4x8-10
Wiosłowanie sztangielkami
Sciąganie wyciągu górnego do dołu klatki
WIosłowanie na maszynie hammmer <--- tri set - 4x 10-12
Wiosłowanie półsztangą
Sztrugsy sztangielkami na czworoboczny <-- s.ł 3x 10-12
Na koniec mialem naprawde DOŚĆ.
Jedyny porządny posiłek przed tym tr zjadłem ok 20:30 dnia poprzedniego, po czym zrobiłem wieczorną sesje cardio i poranną, może się wydawać, że się użalam, ale uwierzcie, że nawet nie miałem siły wrzucić postu na fora..
Po powrocie do domu zjadłem, zrobiłem posiłki i wyruszyłem do pracy, jak na ironię pracuje w MC donaldzi'e, to naprawdę nie pomaga jeśli chodzi o psychikę, strasznie ciężko, nie rozmawiałem z nikim, cały czas na pełnych nerwach, a jak już miałem tą przerwe na posiłek to nie wiedziałem czy mam nad tymi 50 gr ryżu sie smiać, czy płakać. Pracę skończyłem o 12 w nocy, potem godzina cardio.. Pobudka o 8 i godzina cardio.
Przeżyć dzisiaj i jutro - dwa ostatnie dni na niskich węglach, do tego niebawem ruszam do pracy.
Suplementacja:
BCAA 2000 - czasami wydaję mi się, że tylko aminokwasy trzymają moje mięśnie przy życiu.
Vit. A-Z 2-3x dziennie
Vit. C 2000 mg
Omega 3 2-3x dziennie 1000 mg
Whey C6 - 45 gr po treningu.
W planach mam dokupić suplement przedtreningowy - BLADE, po opiniach wnioskuję, że jest naprawde na wysokiej jakości.
Kiedyś usłyszałem, że im sampopoczucie gorsze, tym forma lepsza - zgadzam się w 100%, do docelowych zawodów niespełna 5 tyg., a żyły na brzuchu już są, więc bf zaczyna się ocierać o odpowiedni, chociaż i tak dalej za wysoki.
Trener twierdzi, że na Strzegomiu już będzie OK, chociaż ja jestem mniej pozytywnie nastawiony, cały czas odnoszę wrażenie, że dalej jest za tłusto i nawet nie ma sensu robić z siebie durnia w Strzegomiu, ale spróbuje..
Tyle odemnie. Motywacja na dzisiaj:
Przygotowując się do zawodów w sportach sylwetowych bądź takim człowiekiem, że kiedy Twoja stopa z rana dotyka podłogi diabeł w piele mówi - "O k***a, wstał..".. Po czym uświadamia sobie, że jeszcze godzina spokju, bo i tak siedzisz z dupą na rowerku.
