Do działania zmotywowała mnie kąpiel jakieś 2 lata temu .Dokładnie rzecz biorąc to problem z wstaniem z wanny. Ważyłem wtedy jakieś 128 kilogramów przy wzroście 182 cm i uwierzcie było to dla mnie trudno wstać. Jak już wstałem spojrzałem w lustro i zobaczyłem 32 letniego spaślaka który ma wspaniałą żonę dwie córeczki no i kredyt we frankach szwajcarskich. Postanowiłem że wezmę się za ciebie dla moich dziewczyn żeby być z nimi jak najdłużej no i spłacić kredyt( samodzielnie bez pomocy państwa
). Od tego czasu zrzuciłem jakieś 38 kilogramów w ciągu roku i od tamtej pory zacząłem chodzić na siłownie, uprawić crossfit, jeździć na rowerze. Czuję się zaj**iście. Teraz ważę jakieś 98 kg i jestem w trakcie transformacji. Teraz motywacją do ćwiczeń jest każdy rozpoczęty przeze mnie dzień i zaplanowany w tym dniu trening. Pozdrawiam Tomek
). Od tego czasu zrzuciłem jakieś 38 kilogramów w ciągu roku i od tamtej pory zacząłem chodzić na siłownie, uprawić crossfit, jeździć na rowerze. Czuję się zaj**iście. Teraz ważę jakieś 98 kg i jestem w trakcie transformacji. Teraz motywacją do ćwiczeń jest każdy rozpoczęty przeze mnie dzień i zaplanowany w tym dniu trening. Pozdrawiam Tomek
. A tak naprawdę to nawet nie spostrzegłem jak z klasycznej M w sieciowym sklepie przesiadłem się w XL ze skejtowego brandu. Co leprze to na własne życzenie.Cel był prosty i jasny, pora się ogarnąć, 30lat na karku potem już będzie tylko gorzej coraz więcej "nagród" i wymówek…. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to było i jest "proste", wystarczyło zacząć zdrowo jeść i dużo się ruszać
. I mówię to z ręką na sercu, że jeśli zadbasz o swoje nawyki żywieniowe i aktywną formę spędzania wolnego czasu to gwarantuje Ci że utrzymasz ciało w formię. Zrozumiecie mnie bardzo szybko, gdy tylko spróbujecie wytrwać w tym dłużej niż weekend, dłużej niż miesiąc…dotrwać do celu. Od tygodnia ryż z kurczakiem… od miesiąca ryż z kurczakiem od 1,5 roku ryż z kurczakiem…kiedyś już tak jadłem 4lata... fakt są chwile słabości lecz dla mnie on smakuje tak samo jak pierwszego dnia ZAj**ISCIE !!!!!… moja druga połowa często mnie pyta "czy już mi to nie zbrzydło, ileż można w kółko jeść to samo to już smakuje jak wióry…" Tak i zapewne ma racje lecz to mój świadomy wybór moje ULUBIONE DANIE i pewnie będę je jadł zawsze.Woda mineralna też mi wciąż wyśmienicie smakuje, nawet powoli zaczynam wykrywać subtelne różnice w poziomach głębokości z których została wydobyta
i po urlopie " no to zacznę od jutra" a od jutra święta
i wolne a po świętach partner-ka upiekła ciasto no a gdy już jesteśmy u celu i zjedliśmy to ciasto to już prawie mógłbym zacząć coś zmieniać ale przecież znowu nas mama zaprosiła na obiad i nagle gdy już zacząłeś się ogarniać w wyniku determinacji po 2 dniach partner-ka Ci mówi ze boże zjedzmy coś innego niż ryż albo ci go wcale nie ugotował-a a ty zapomniałeś ale za to masz kalafior zalany 1tys. kcal w postaci zasmażki żyć nie umierać i co nie zjesz ? i w tym tkwi to cały problem przyjacielu ile jesteś wstanie poświecić, jak wiele przypłacisz za osiągniecie swego celu ? WARTO wytrwać? coś zmieniać ? czy po prostu za akceptujesz rzeczywistość taką jaką jest ?.Tak naprawdę więcej jest przeciw wam niż po waszej stronie i nie zapomnijcie o całej rzeszy przyjaciół od kieliszka… A to tylko jedzenie a nie mówiłem że proste no i jeszcze tylko ta aktywność coś pobiegać coś popływać może i pójść na siłownie
. Nikt tego za was nie zrobi żaden trener personalny za was tych pojemników z jedzeniem nie przyszykuje, nie zawiezie do pracy, rodziny, na wakacje. Tudzież ich nie zje za was jak również nie zrobi za was treningu i nie przebiegnie, przepłynie wytyczonych km to wasz trud który pozostał wam do pokonania.A to tylko drobiazgi których nawet na pierwszy rzut oka nim nie zaczniemy nie dostrzegamy. Fakt kupić karnet to żaden wysiłek wydaliśmy kasę lecz co dalej ?. Piękne jest to że w raz z ciałem i rozwojem właśnej świadomości budujemy silną psychikę, czemu ? bo jedzenie jest nie zawsze smaczne a trzeba je zjeść, ćwiczenie również nie koniecznie będzie przyjemne a trening zrobimy, lecz to taką cenę się płaci za uczucie dumy osiągniętego celu i tą satysfakcja że nie każdy daje rade a każdy by chciał. Na moją determinację nie była wstanie wpłynąć żadna opinia… rodziców… rodziny… bliskich…To było mą motywacją i jeszcze bardziej pchało mnie by być zdeterminowanym, słowo "TO" czyli ludzka słabość, zwątpienie, i magiczne " no ja też zacznę od jutra" ja zacząłem od "wczoraj". Mą motywacją było pragnienie udowodnienia wszystkim że się da że się uda i można inaczej wykorzystać upływający czas.







