Kicius: Cały czas nie rozumiem, o co Ci chodzi z tą "rozbuchaną formą", stąd moje obszerne wyjaśnienia. Widzisz, kiedy ktoś twierdzi, że ten system jest taki, to - bez urazy - ale nie ma kompletnie pojęcia jak on funkcjonuje. Wręcz przeciwnie zarzucenie komuś, że ma rozbudowaną logistykę wojskową jest cokolwiek absurdalne, bowiem ona właśnie ma taka być - rozbudowana, to jest zaleta a nie wada. Aby dostarczyć wszystko na miejsce, na czas i na pewno (jak głosi reklama pewnej cywilnej firmy).
Czy system wojskowy jest kosztowny - oczywiście, że tak! I nie wiem dlaczego to ma być jego słabość? Całe wojsko czy toczenie wojen to kosztowna impreza, więc albo jest i jest drogi, albo go nie ma i nie można rozmawiać o kosztach. A skoro państwa armii nie likwidują, zwłaszcza państwa prowadzące aktywną, globalną politykę międzynarodową, to koszta są odpowiednio wysokie. To nie jest liczone w kategoriach zysku cywilnego (wojsko jako takie zysków nie przynosi), ale w kategoriach szybkości i jakości armii. Powtórzyć jeszcze raz zdanie Krulaka? Armia to właśnie logistyka, bez niej nie można mówić o prowadzeniu wojen we współczesnym świecie w ogóle.
Moim zdaniem to Ty chcesz coś zarzucić, ale niespecjalnie wiesz co. I komu. I tutaj się z Tobą zgadzam - faktycznie się zapęliłeś ;)
Poza tym w Twojej wypowiedzi jest sporo truzimów i cholera ciężko na coś takiego rozsądnie odpowiedzieć, piszesz na przykład: "Chwała amerykańskim logistykom za to, że ich system funkcjonuje bardzo sprawnie i że jest najlepszy ale im bardziej skomplikowana struktura tym łatwiej może się załamać. A im mniej przygotowana na to armia tym większy problem.". Jedyną sensowną odpowiedzią na ten zarzut to ironicznie mruknięcie, że jak system logistyczny się zawali to nie będzie mowy ani o Amerykanach ani o amerykańskiej armii w ogóle.
Poza tym - co to znaczy się zawali? Mam wrażenie, że Ty mylisz działania na szczeblu taktycznym, jak na przykład chwilowe odcięcie (zakłócenie) linii zaopatrzeniowych, od systemu logistycznego jako takiego i zarzuty z jednego przenosisz na drugi. Inaczej ta odpowiedź po raz kolejny nie ma specjalnie sensu. Twoje zdanie, Twoim zdaniem, ale to co piszesz z logicznego punktu widzenia, na co staram się delikatnie zwrócić uwagę, nie ma sensu. Jak wyobrażasz sobie mały i sprawny system dla globalnej armii tego nie wiem - ideał? :)
Istotą systemu logistycznego jest bowiem taki stan, aby był on jak najbardziej rozbudowany - do tego się dąży, a nie to ogranicza. Zarzut, że system jest "rozbuchany" przypomina zarzut, że ktoś jest za szybki, za silny czy zbyt odporny psychicznie. Brzmi sensownie? Państwa europejskie chciałby mieć go na takim poziomie jak USA, ale z uwagi na koszty jest to bardzo trudne ;)
Co do obywateli w mundurach - masz rację. Niemniej jednak taki model daje Ci w efekcie dosyć sprawnie działającą strukturę (pomijam sytuację zagrożenia wojną, kiedy to każdy obywatel staje się żołnierzem bo musi vide np. armia poborowa w Izraelu czy Finlandii). A i tak każdy taki obywatel po wejściu do armii dostaje swoją porcję "prania mózgu", bowiem życie cywila od wojskowego się różni. Nie jest łatwo nauczyć człowieka dyscypliny, zmusić go do wykonywania rozkazów, wdrukować mu schemat zależności i formalizm nierozerwalnie związany z każdą strukturą hierarchiczną (po to rytuały salutowania, po to stopnie, po to zwyczaje etc.). A to zaledwie czubek góry lodowej. Pomijam tutaj kwestie patriotyzmu, morale i setki innych rzeczy.
War is a game played with a smile: if you can`t simle, grin. If you can`t grin, keep out of the way until you can. [Winston Churchill]
Czy system wojskowy jest kosztowny - oczywiście, że tak! I nie wiem dlaczego to ma być jego słabość? Całe wojsko czy toczenie wojen to kosztowna impreza, więc albo jest i jest drogi, albo go nie ma i nie można rozmawiać o kosztach. A skoro państwa armii nie likwidują, zwłaszcza państwa prowadzące aktywną, globalną politykę międzynarodową, to koszta są odpowiednio wysokie. To nie jest liczone w kategoriach zysku cywilnego (wojsko jako takie zysków nie przynosi), ale w kategoriach szybkości i jakości armii. Powtórzyć jeszcze raz zdanie Krulaka? Armia to właśnie logistyka, bez niej nie można mówić o prowadzeniu wojen we współczesnym świecie w ogóle.
Moim zdaniem to Ty chcesz coś zarzucić, ale niespecjalnie wiesz co. I komu. I tutaj się z Tobą zgadzam - faktycznie się zapęliłeś ;)
Poza tym w Twojej wypowiedzi jest sporo truzimów i cholera ciężko na coś takiego rozsądnie odpowiedzieć, piszesz na przykład: "Chwała amerykańskim logistykom za to, że ich system funkcjonuje bardzo sprawnie i że jest najlepszy ale im bardziej skomplikowana struktura tym łatwiej może się załamać. A im mniej przygotowana na to armia tym większy problem.". Jedyną sensowną odpowiedzią na ten zarzut to ironicznie mruknięcie, że jak system logistyczny się zawali to nie będzie mowy ani o Amerykanach ani o amerykańskiej armii w ogóle.
Poza tym - co to znaczy się zawali? Mam wrażenie, że Ty mylisz działania na szczeblu taktycznym, jak na przykład chwilowe odcięcie (zakłócenie) linii zaopatrzeniowych, od systemu logistycznego jako takiego i zarzuty z jednego przenosisz na drugi. Inaczej ta odpowiedź po raz kolejny nie ma specjalnie sensu. Twoje zdanie, Twoim zdaniem, ale to co piszesz z logicznego punktu widzenia, na co staram się delikatnie zwrócić uwagę, nie ma sensu. Jak wyobrażasz sobie mały i sprawny system dla globalnej armii tego nie wiem - ideał? :)
Istotą systemu logistycznego jest bowiem taki stan, aby był on jak najbardziej rozbudowany - do tego się dąży, a nie to ogranicza. Zarzut, że system jest "rozbuchany" przypomina zarzut, że ktoś jest za szybki, za silny czy zbyt odporny psychicznie. Brzmi sensownie? Państwa europejskie chciałby mieć go na takim poziomie jak USA, ale z uwagi na koszty jest to bardzo trudne ;)
Co do obywateli w mundurach - masz rację. Niemniej jednak taki model daje Ci w efekcie dosyć sprawnie działającą strukturę (pomijam sytuację zagrożenia wojną, kiedy to każdy obywatel staje się żołnierzem bo musi vide np. armia poborowa w Izraelu czy Finlandii). A i tak każdy taki obywatel po wejściu do armii dostaje swoją porcję "prania mózgu", bowiem życie cywila od wojskowego się różni. Nie jest łatwo nauczyć człowieka dyscypliny, zmusić go do wykonywania rozkazów, wdrukować mu schemat zależności i formalizm nierozerwalnie związany z każdą strukturą hierarchiczną (po to rytuały salutowania, po to stopnie, po to zwyczaje etc.). A to zaledwie czubek góry lodowej. Pomijam tutaj kwestie patriotyzmu, morale i setki innych rzeczy.
War is a game played with a smile: if you can`t simle, grin. If you can`t grin, keep out of the way until you can. [Winston Churchill]
War is a game played with a smile: if you can`t smile, grin.
If you can`t grin, keep out of the way until you can. [Winston Churchill]
.Wszystko o Legii i takie tam "bajeczki" które się przyjemnie czyta:D.